by Artur Czesak·Możliwość komentowania Mężyni, nie tylko zaufania została wyłączona
Kto by myślał, że lewacy wymyślają nazwy żeńskie, Niech poczyta, jak pan hrabia o boginiach pisze tęsknie.
Forma żeńska od mąż…
Nie tylko ksiądz Jakub Wujek, który stworzył formę mężyna w swym przekładzie Księgi Rodzaju,
Mężyna oddaje grę słów hebrajskiego oryginału (1599)
ale całkiem niedawno, ledwie przed półtora wiekiem Wojciech hrabia Dzieduszycki rozpisywał się o watykańskich freskach Rafela Stanza della Signatura i użył słowa mężyni:
Mężyni — Studia estetyczne Wojciecha Dieduszyckiego, 1878Mężyni z gałęzią dębową po lewej.
Czy ja coś narzucam?
Skądże znowu. Pokazuję tylko, że polszczyzna ma giętki i bogaty system słowotwórczy oraz że (niemal) wszystko już było.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Niezwykła niedziela została wyłączona
To niezwykła niedziela, dziś wybory są w Polsce… Cienia agitacji w tym wpisie nie ma, ale będę wieszczył. Wieszczę kres sensownego łączenia zdań, śmierć zaimków względnych znanych też jako relatory, a w ślad za tym upadek składni, stylistyki i zdolności łączenia faktów, zdań i myśli. Przesada?
Gdzie z tym gdzie?
To tweet z ostatniego kampanijnego tygodnia, więc totalnie zanonimizowany i pozbawiony kontekstu politycznego. Chodzi o użycie gdzie i o to, czy dostawę realizuje przedsiębiorca czy urzędnicy, skoro odmówili dostawy. …telefon, gdzie urzędnicy…
Może to w magistracie odmówili, więc gdzie jest słuszne? Przecież tam są urzędnicy, którzy odmówili. No niby jest to możliwe, ale wówczas odmowa byłaby wyrażona bez pomocy telefonu, ustnie lub pisemnie. Gdy dyskutuję z autorami podobnych tekstów, włączają się obu stronom nadzwyczajne moce interpretacyjne i kreujące mnogość sytuacji. No tak. Telefon mógł być np. z parku, gdzie urzędnicy (podczas czynności służbowych) odmówili dostawy (do magistratu). I tak dalej.
Czy niedziela jest pudełkiem?
Nie z wyników wyborów zapamiętam 12 lipca, ale z tego, że ogólnopolski serwis informuje, że jest to „niedziela, w której Polacy będą wybierać…”.
Ale o co chodzi? To chyba poprawne, bo niby jak? W Narodowym Korpusie jest tylko jedno takie użycie, z Tygodnika Ciechanowskiego, niech mu będzie wybaczone (do Ciechanowa nic nie mam). Okazuje się, że możemy śpiewać „dzień, w którym pękło niebo”, ale o wyborczej niedzieli tak powiedzieć nie można. Poręczny mógłby się okazać zaimek (relator) kiedy, ale przecież wspomniałem na wstępie, że wieszczę ich odejście.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania O czym są wybory?! Wyczesane rozmowy została wyłączona
Szanowni Państwo, Rodaczki i Rodacy, zbliża się decydująca druga tura wyborów prezydenckich roku 2020. Jakże nie zabrać głosu, gdy tyle się dzieje? W języku polskim oczywiście.
Nie jest to zupełna nowość, ale proszę zauważyć, że przedstawiciele różnych, a w ostatnich dwóch tygodniach obu komitetów z upodobaniem objaśniają nam i sobie, o czym są te wybory. O tym właśnie jest niniejszy wpis przed ciszą.
Tak wygląda nowość, która się zaczyna panoszyć
Za pierwszym razem… to jest jak „pęknąć balonik” albo „zniknąć kogoś”. Wygląda nam to na żart, na naruszenie językowej normy, by zwrócić naszą uwagę, powiedzieć coś świeżego, inaczej niż dotychczas, wyrwać się ze sztampy.
Anglicyzm zapewne
Skoro po angielsku pisze się „Elections are about choice, but that simple statement conceals a powerful tension, one which runs underneath this chapter and surfaces at the end” (źródło: Google Books), to sprawa chyba jest jasna, gdzie jest kura lub kukułka, co zniosła nam to jaje.
Czyja wina?
Nie znajdziemy najpierwszego użycia, ale znany językowy trendsetter i zawodowy winowajca Donald Tusk już w marcu roku 2014 mówił:
Te wybory europejskie być może są o tym, czy w Polsce dzieci 1 września w ogóle pójdą do szkoły. Te wybory są o tym, czy Europa – zintegrowana i zjednoczona, NATO świadome powagi sytuacji będą zdolne do realizacji tej fundamentalnej idei, jaka legła u podstaw i NATO, i UE, czyli solidarności w chwilach najcięższych (źródło: RMF; podkreślenia moje)
Innowacja albo zaraza
W roku 2020, po serii kampanii wyborczych, które i spamiętać trudno, o tym, że wybory są o czymś, mówią, jak wspomniałem, wszyscy, a żeby nie być gołosłownym, przytoczę dwa cytaty, z tego samego źródła i województwa, w kolejności alfabetycznej imion i nazwisk kandydatów na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej:
Pełny symetryzm cytatów, dowodzący, że mamy do czynienia z nowym elementem w polszczyźnie ogólnej, a nie jednostką w jakiś sposób „dialektalną”, używaną przez użytkowników polszczyzny o określonym profilu ideowym, wyrażanym i wdrażanym przez któreś ze stronnictw politycznych. Tak rozprzestrzeniają się innowacje językowe, które w bieżącym półroczu aż się prosi porównać do wirusa. Czasem taki patogen wypiera inną jednostkę. Oczywiście, możemy się ucieszyć, że główni konkurenci nie mówią, że te wybory są czemuś !dedykowane.
Wyczesane rozmowy. Można posłuchać
W Radiu Kraków, nie naruszając ni na jotę dobrych obyczajów (to ważniejsze) ani ustaw, zżymałem się na tę konstrukcję, podświadomie profilującą wybory, a zwłaszcza kampanię, jako spektakl, opowieść, którą trzeba uwieść i przekonać odbiorców. Proszę posłuchać, jak ja postrzegam, o co kaman, OCB, o co cho, o co toczy się spór…
Radio Kraków, 9 lipca 2020 r., prowadzący rozmowę Paweł Sołtysik
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Czubki w Warszawie. Wyczesane rozmowy została wyłączona
Choroba psychiczna to temat trudny, więc jednym ze sposobów radzenia sobie z czymś, czego się trochę boimy i co wprawia nas w zakłopotanie (tabu), jest żart, lepszy lub gorszy. Przez wieki zmieniała się relacja społeczeństwa do osób odstających od psychicznej normy (albo tylko średniej). Prześladowania, tolerancja, izolacja, integracja, przemilczanie, piętnowanie… Wiele postaw. Oszaleć można. Istny dom wariatów.
Boni fratres i dwie metonimie
Dobrzy bracia bonifratrzy w Warszawie w XVIII wieku zajęli się chorymi. Opiekowano się nimi, ale też usuwano ich w z widoku publicznego. Chory psychicznie znajdował się za bonifraterską kratą, a gdy się zachowywał kto jak wariat na swobodzie, uważany był za uciekiniera. Pod koniec wieku XVIII modne stało się określeniu czubki. Oznaczało ono jednak nie tak jak współcześnie tzw. wariatów, ale zakonników, którzy się nimi opiekowali, a to ze względu na krój kapturów. Nie udało mi się znaleźć rysunku. Metonimie, czyli zamiennie albo przeskoki znaczeń były więc następujące:
Czubek (kaptura) ⥬ zakonnik ⥬ pacjent
Tak zaczęto nazywać bonifratrów i ich podopiecznych w Warszawie, a ja starałem się o tym coś powiedzieć w Radiu Kraków.
Na przykład Kobierzyn
Miejscowości i dzielnice, gdzie znajdują się szpitale psychiatryczne zyskały nowe znaczenia, wysyłanie kogoś do Tworek (pod Warszawą), Kobierzyna (Kraków), Lublińca (północny Górny Śląsk), Abramowic (Chełm), Świecia (Pomorze), Kulparkowa (Lwów) oznacza lekceważenie dla jego władz poznawczych i zdrowia zmysłów. Takie sobie żarty. Sto lat temu otwarto duży kompleks, a podejście do chorych miało być humanitarne. Terapeutycznie miała oddziaływać przestrzeń, spokój, harmonia z naturą, praca w gospodarstwie.
Miasto — ogród
Ale przyszedł rok 1939 i chorych psychicznie Niemcy zabili, jak wcześniej u siebie w ramach odciążania społeczeństwa od ludzi „nieudanych”. Wieczna hańba mordercom.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Kim są Kliszczacy? została wyłączona
Czy to nazwa autentyczna? A może wymyślona? Na pewno nie pomoże nam przedwojenna encyklopedia:
Kliszczacy. plemię górali polskich, zamieszkujących Gorce; nazwa ma pochodzić od spodni „w kliszcz” ściągniętych. Noszą gunie bronzowe, dłuższe niż inni górale, ze skromnem obszyciem, spodnie szersze, bez ozdób; mieszkają w chatach dwuizbowych. Jest to ludność uboga; emigracja sezonowa i zamorska jest częstem zjawiskiem. Charakterystyczne opisy z życia kliszczaków daje w swych utworach powieściowych Wł. Orkan.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Kurza Stopa. Wyczesane rozmowy została wyłączona
Powiedzieć łatwo, napisać już mniej, bo gdy mówię, to nie ujawniam, czy mam na myśli nazwę własną przez S zapisywaną czy zwykłą stopę, z pazurkami, taką, którą niektórzy z lubością obgryzają, a chatki bab-jag, wiedźm, czarodziejek i magiń na niej wędrować mogą.
Ambroży Grabowski, Historyczny opis miasta Krakowa i iego okolic, 1822
Rozprawialiśmy o tym w Radiu Kraków, więc nie mogło się nie zgadać o Kurzej Nodze vel Kurzej Stopie wawelskiej. Zapraszam do posłuchania.
Kurza Noga, Kurza Stopa, Galli Pes, Wawel, Kraków, stolica Królestwa
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Rzemiennym dyszlem. Wyczesane rozmowy została wyłączona
Każdy chyba wie, że dyszel to jest twardy, prosty, drewniany drąg. Czym więc jest dyszel rzemienny?
Jazda rzemiennym dyszlem jest pełna meandrów, od znajomych do znajomych, z nieprzewidywalnymi postojami.
Przypomniałem ten frazeologizm w Wyczesanych rozmowach w Radiu Kraków. Zapraszam do posłuchania.
Nowa księga przysłów polskich pierwsze poświadczenie podaje z roku 1848. A tu się okazuje, że słownikarz Linde musiał mieć ucho do modnego wówczas, bodaj tylko wśród polskiej szlachty, frazeologizmu.
Słownik Lindego (tom 1: 1807) mógł być rozsadnikiem tej figury, dla Aleksandra Jełowickiego jakże oczywistej, gdy w 1839 publikował wspomnienia:
Rzemienny dyszel może więc być emblematem niespiesznych przechodniów, dygresyjnych gawędziarzy, jakiejś odmiany slow life, wyrwania się z kieratu i kołowrotu. Tak Michał Rolle charakteryzował w 1914 r. swe zachwyty Kamieńcem Podolskim. Nie ma już tego świata, lecz w książce ciągle jest.
Jeśli nie do Kamieńca, to gdzieś bliżej, w to lato pandemiczne, poza szlakami, bez tłumów, rzemiennym dyszlem — na rowerze — można by pojechać.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Gwara sułkowicka została wyłączona
Jest książka Gwara sułkowicka, zawierająca współcześnie pisane gwarą wiersze Ryszarda Kozika oraz dawne opracowanie Jana Magiery, podane do druku przez miejscowe regionalistki. Na Facebooku pojawił się reportaż z promocji, stąd wiem. Gratuluję! I chcę kupić.
Świetna wiadomość! W roku 2020 r. gwara miasta Sułkowic wciąż żyje, choć twórczyni publikacji, Urszula Woźnik-Batko, prezeska Towarzystwa Przyjaciół Sułkowic „Kowadło”, nie do końca jest tego pewna:
Czy mieszkańcy Sułkowic posługują się jeszcze dzisiaj gwarą? Niestety dzisiaj w Sułkowicach gwara na co dzień już praktycznie nie występuje. Co prawda starsi mieszkańcy umieją posługiwać się gwarowym językiem, jednak nie jest to chyba ten sam język, którym posługiwali się ich dziadkowie za młodych lat. Nie ma już tamtych Sułkowic, gdzie przedmiotom codziennego użytku nadawano własne, nasze i nigdzie indziej nie spotykane nazwy. W codziennym życiu stare słowa czasami wplatają się niepostrzeżenie w język codzienny, czasami jeszcze tu i ówdzie w sklepie ktoś kupuje „pączko” i „pomarańcza”, ktoś zrobi coś „najsamprzód”, pójdzie komuś „na wulo”, a na Wigilię gotuje kompot z „susorek”. Na koniec, proszę powiedzieć coś w gwarze sułkowickiej? Nasom gwarom sie godało, dzisiok sie ino mówi. Kcieli my w ksiunszce troche o ty gwarze pogodać, zeby nikt o ni nie zabocył. Bo to, co momy dzisiok, to pszecie insky [właśc. inksy — AC] świat.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Oktawa Bożego Ciała została wyłączona
Od 200 co najmniej lat w Krakowie, a ściślej — ze Zwierzyńca ku Krakowu idzie, harcując, konik zwierzyniecki. 200 lat temu to opisano w „Pszczółce”, ale rzadszym znaleziskiem jest poetycka impresja sprzed lat stu.
Wiersz o Koniku Zwierzynieckim z Ilustrowanego Kuryera Codziennego, 11.06.1920
Zazwyczaj towarzyszą tatarskiemu jeźdźcowi jacyś arabscy Mongołowie
2011
Zwierzynieccy muzykanci, zwani ponoć mlaskotami
Ale z nutami?!
Harce pod Domem Katolickim zwanym Filharmonią
I na Kraków!
Lecz w 2020 roku pandemia
Nie konik, nie lajkonik, tylko lajk-konik, lajk dla Lajkonika. Muzeum Krakowa ładnie to urządziło.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Kościół a imiesłowy została wyłączona
Tak, tytuł jest chwytliwy, ale nieprecyzyjny. We wpisie nie będzie zmasowanego, bezprzykładnego i bezpodstawnego ataku na Kościół. Wręcz przeciwnie poniekąd. Będą ledwie dwa przykłady, ale mam podstawy, aby pewne błędy — czy wciąż błędy? — wiązać z wypowiedziami hierarchów kościelnych i ich medialnego zaplecza.
Polski imiesłów z –ąc. Polska zasada
Prof. Hanna Jadacka w słowniku poprawnościowym PWN pod red. prof. Andrzeja Markowskiego sformułowała taki warunek:
Równoważnik i zdanie główne powinny mieć wspólny podmiot mianownikowy (wyrażony wprost lub pośrednio, przez właściwy morfem słowa osobowego), wskazujący wykonawcę czynności, o którym mowa w obu częściach zdania złożonego, np. Krzysztof podbiegł do koleżanki, widząc jej ogromne bagaże; Wszedłszy na scenę, aktor wyczuł niezwykłe napięcie widowni; Oglądając program rozrywkowy, rozpoznał wśród wykonawców przyjaciółkę z dzieciństwa; Pomagając ojcu, podziwiał jego dokładność; Obejrzawszy najnowsze modele, zdecydowała się na kupno szykownej garsonki. Podany warunek spełnia tylko zdanie z orzeczeniem w stronie czynnej; w innych konstrukcjach wskazanie wykonawcy czynności tożsamego z podmiotem, wspólnego dla równoważnika i części nadrzędnej nie jest możliwe. Zdanie: Odezwy zostały rozesłane do domów, wzywając Anglików do oporu ma wprawdzie ten sam podmiot w obu częściach, ale jeden z wykonawców czynności (ten, kto rozesłał odezwy) nie jest znany (wymieniony).
A tymczasem w Kościele…
Oczywiście nie tylko w Kościele i nie tylko w języku Kościoła — jest jednak w wypowiedziach polskich duchownych rzymskokatolickich pewien rys rozmywania podmiotowości, np. asekuranckie liczby mnogie: pochylmy się; trzeba nam się pochylić… A można by (bezosobowo piszę) stawiać sprawę jaśniej: kto ma co robić, kto co i do kogo mówi, kto czego od kogo oczekuje, kto za co odpowiada.
Przykłady
Na początek papież Franciszek, 11 marca 2020 roku. Modlitwa
O Maria, tu risplendi sempre nel nostro cammino come segno di salvezza e di speranza. Noi ci affidiamo a te, Salute dei malati, che presso la croce sei stata associata al dolore di Gesù, mantenendo ferma la tua fede.
Jezuici.pl przetłumaczyli to samodzielnie i brzmi to sensownie po polsku: zostałaś złączona (…) i zachowałaś. Spór o to, czy współczesną polską formą imienia wzywanej osoby jest Maryja czy Maria nas teraz nie zajmuje:
O Mario, Ty która jaśniejesz na naszych drogach, jako znak zbawienia i nadziei. Powierzamy się Tobie, Uzdrowienie Chorych, Tobie, która pod krzyżem zostałaś złączona z cierpieniem Chrystusa i zachowałaś silną wiarę.
Każdy jezuita jest samodzielny, toteż relacjonujący to samo zdarzenie Krzysztof Ołdakowski SJ podał inną wersję niż zacytowana powyżej.
Maryjo, Ty jaśniejesz zawsze na naszej drodze jako znak zbawienia i nadziei. Zawierzamy się Tobie, Uzdrowienie chorych, Tobie, która pod krzyżem towarzyszyłaś cierpieniu Jezusa, zachowując niewzruszoną wiarę
Ksiądz Ołdakowski użył imiesłowu przysłówkowego współczesnego zachowując, ale czasownik towarzyszyłaś jednoznacznie odnosi się do Maryi, więc nie ma ani niejasności, ani niezgodności z przytoczoną wyżej regułą tożsamości wykonawców czynności.
Oficjalna watykańska polszczyzna, niestety
Uznaję, że język włoski, w którym modlitwa została po raz pierwszy wygłoszona, był tekstem źródłowym, choć zasadniczo językiem „A” papieża Franciszka jest kastylijski (z jakimiś cechami argentyńskimi?) i piemoncki język jego babci. Niestety, polska wersja oficjalna, opublikowana na stronie internetowej Watykanu i rozpowszechniona przez polskojęzyczne media katolickie oraz powtarzana w parafiach, łączy stronę bierną zostałaś powiązanaz imiesłowem przysłówkowym współczesnym trwająci jest to zarazem niepoprawne gramatycznie i niejasne pod względem znaczenia:
O Maryjo, Ty zawsze jaśniejesz na naszej drodze jako znak zbawienia i nadziei. Powierzamy się Tobie, Uzdrowienie chorych, która u stóp krzyża zostałaś powiązana z cierpieniem Jezusa, trwając mocno w wierze.
Zostałaś powiązana — strona bierna, nie znamy wykonawcy czynności (oczywiście można śmiało założyć, że nic bez Boga tu zajść nie mogło) — trwając. Powiązana 1) gdy trwałaś, 2) ponieważ trwałaś, 3) mimo to trwałaś, 4) i trwałaś? Na pewno to zdanie po polsku nie jest jasne. Nie mamy tu do czynienia z archaizmami, bo ksiądz Wujek nie we wszystkim zgadza się ze współczesną normą, ale bełkotliwie raczej nie pisał. Nie można się też zasłaniać tajemniczością tajemnic zbawienia, skoro dało się to wyrazić poprawnie gramatycznie, czego przykładem wyżej przytoczone wersje dwóch jezuitów i wersje obcojęzyczne, chyba że ktoś w nich wynajdzie kontrowersje.
Angielska:
O Mary, You shine continuously on our journey as a sign of salvation and hope. We entrust ourselves to you, Health of the Sick, who, at the Cross, united with Jesus’ pain, keeping your faith firm.
Oh María, tú resplandeces siempre en nuestro camino como un signo de salvación y esperanza. A ti nos encomendamos, Salud de los enfermos, que al pie de la cruz fuiste asociada al dolor de Jesús, manteniendo firme tu fe.
O Marie, tu resplendis toujours sur notre chemin comme signe de salut et d’espérance. Nous nous confions à toi, Santé des malades, qui, auprès de la croix, as été associée à la douleur de Jésus, en maintenant ta foi ferme.
O Maria, du erstrahlst immer auf unserem Weg als Zeichen des Heils und der Hoffnung. Wir vertrauen auf dich, Heil der Kranken, der du unter dem Kreuz mit dem Schmerz Jesu vereint warst und fest deinen Glauben bewahrt hast.
Modlitwa papieska czasu powietrza morowego AD 2020 nie jest przykładem jedynym i pierwszym, ale nośnym. Inny problem z imiesłowem przysłówkowym (zakończonym na –ąc) może nam pokazać śmiała paralela przeprowadzona przez biskupa Antoniego Długosza trzy miesiące po papieskiej modlitwie:
Obecnie dwaj przedstawiciele naszej władzy, wybranej przez większość Polaków, uobecniają charyzmat dwóch ewangelistów, piszących słowami i czynami Ewangelię Twojego Syna. Ewangelista Mateusz – premier Morawiecki – pochyla się nad egzystencją naszego narodu, by żyło się lepiej. Z kolei ewangelista Łukasz – profesor Szumowski – jest przedłużeniem czynów Jezusa, troszcząc się o nasze życie i zdrowie.
Franciszkanin Kasper Kaproń wykazuje, że błędu doktrynalnego w tym nie ma, choć znajduje potencjalne bluźnierstwo. Ja gotów jestem dodać, że formalnie nie ma też błędu gramatycznego, ale gdy poskrobać i zapytać, o co chodzi, będziemy mieli problem interpretacyjny. Czy minister Szumowski jest przedłużeniemczynów Jezusa? Już samo to jest dziwaczne, bo człowiek przedłużeniem czynów to figura niezbyt udana. Jakich czynów? Uzdrawiania chorych, jak mniemam, a nie oddania życia za zbawienie ludzkości. I wreszcie imiesłów troszcząc się. Problem z imiesłowem rozpoznajemy wtedy, kiedy chcemy strawestować skracający imiesłów na zdanie, które zostało zastąpione przez imiesłowowy równoważnik. Jest przedłużeniem czynów, bo się troszczy (zdanie okolicznikowe przyczyny) czy gdy się troszczy (zdanie okolicznikowe czasu)?
Słusznie więc napisała prof. Jadacka:
Niezależnie od popularności równoważników imiesłowowych, szczególnie z imiesłowem na -ąc, należy pamiętać, że są one wprawdzie strukturami ekonomicznymi, ale bardzo trudnymi i mało precyzyjnymi.
Być może wszystkiemu winien jest brak wersji łacińskiej… Głębia przyzywa głębię, a płycizna spłyca.