
Budująca anegdota. Marcelina Czartoryska


Chciałoby się sprawdzić, co piszą, ale oko korektora najpierw ucieka tam, gdzie coś odbiega od normy. Strona główna portalu dziennik.pl.

Kłopoty z pisownią jednego czy dwóch „i” na końcu wyrazów ciągną się od dawna, ale mamy do czynienia z nowymi poziomami, to jest z pisaniem dwóch „i” tam, gdzie ich dotychczas nie bywało. Czyli Norymbergii.
Jeśli miasto Nürnberg nazywa się Norymberga, przez GA, jak noGA, to powinno się pisać Norymbergi. Niby oczywiste, ale jednak nie bardzo.

Mamy problem z oczywistymi regułami, które głoszą, że piszemy, jak mówimy i słyszymy, czy powinno się napisać jedno czy dwa „i”. Różnie bowiem, okazuje się, mówimy, słyszymy i piszemy. Analogia pisania Norymberga jak noga i (więc) Norymbergi jak nogi nie działa, czego dowodem ładna piłka ze sklejki. Do nogii!
Na szczęście w treści artykułu błędny jest tytuł, ale miejscownik poprawny: w Norymberdze.
Przebieg procesu w Norymberdze jest doskonałym przykładem sowieckiej polityki manipulacji historią II wojny światowej. Dokonana przez ZSRS zbrodnia w Katyniu została przez samych Rosjan dołączona do aktu oskarżenia, jako zbrodnia niemiecka – powiedział PAP historyk dr Maciej Korkuć.
Tytuł jest jednak dostatecznie kompromitujący, o czym świadczy komentarz na forum pod artykułem:

To na pewno wszystko przez Walpurg(i)ę.
Liczne są dowcipy o tym, co też dzieci i lud prosty słyszą i wyśpiewują w kolędach. Znakiem współczesnych czasów i miłości do pand olbrzymich jest dość powszechne u przedszkolaków śpiewanie „Gdy śliczna panda syna kołysała”. Tematem jednak dzisiejszego wpisu nie są lepsze lub gorsze żarty z dzieci i kolęd, lecz pieśń rozbrzmiewająca w całej Polsce z okazji Uroczystości Objawienia Pańskiego, Trzech Króli znaczy, najuczeniej — Epifanii.
Jednym z pierwszych znanych mi wydań kolędy autorstwa Stefana Bortkiewicza (źródło) jest śpiewnik ks. Jana Siedleckiego z roku 1876.

W zamieszczonej we wzmiankowanym śpiewniku wersji nie ma przecinków w pierwszych wersach dwóch pierwszych strof.
A nie ma tych przecinków, bo tu mamy do czynienia z nieoczywistą składnią. W późniejszych publikacjach tekstu przecinek się pojawił, ale po słowie świata, sugerując, że adresatami tekstu i dawcami tytułu utworu są Mędrcy świata.
Przecinek jest ważny, przecinek oddziela wołacz od reszty. Trzeba pomyśleć samodzielnie. Jam to uczynił i teza moja (zapewne nie jestem pierwszy, ale może AD 2020 tak) jest następująca.
Tekst poprawnie podzielony to:
Mędrcy, świata monarchowie… (czyli: monarchowie, władcy świata, ze świata, świeccy władcy, przy tym mędrcy)
i dalej
Mędrcy, świata złość okrutna Dziecię prześladuje…
Kto prześladuje Dziecię? Dziecię prześladowane jest przez okrutną złość (tego) świata.
Przecinki są ważne, ale dokładność ich stawiania w różnych czasach była różna, konwencje się zmieniały. Na przełomie XVIII i XIX wieku ochoczo rozdzielano przecinkiem grupę podmiotu od grupy orzeczenia, co dziś nam się wydaje blamażem i szczytem interpunkcyjnej ignorancji.
W Pastorałkach i kolędach, czyli piosnkach wesołych ludu (1871) mamy wersję bez przecinka w strofie pierwszej, ale z wydzieleniem mędrców świata w strofie drugiej:
Pytanie, czy chwalimy naukowe na swój sposób dociekania magów. Jeśli tak, to nie ma niczego negatywnego w nazwaniu ich mędrcami świata. Dzięki badaniom przyrodniczym doszli do poszukiwania i poznania Zbawcy.
Częściej jednak, i z biblijną podstawą, mówi się o mądrości tego świata jako czymś, co blokuje otwarcie się na objawienie Boże (Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga — 1 List do Koryntian 3,19), więc mędrzec świata jest w kaznodziejstwie metafizycznym ignorantem:
To ilustratywny cytat z Mów do ludu wiejskiego.
Jeśli mędrcy (trzej królowie) są mądrzy, to słowo świata ma być po przecinku. Biedne ofiary inwersji składniowej i synonimii frazematycznej.
Na pewno już gdzieś słyszeli lub czytali Państwo, że rzeczownik książę był rodzaju nijakiego. W czasie dzisiejszych sporów o to, czy właściwe jest mówienie np. studenci na osoby studiujące wszystkich płci plus, można sobie przypomnieć, że istnienie lub nieistnienie rodzaju gramatycznego rzeczowników w różnych językach i różnice rodzajowe oraz gramatyczne jednak są wtórne w stosunku do biologii zwanej filozoficznie rzeczywistością.
Odmiana też była inna, książę, książęcia (dziś: księcia, bo się skróciło). Jednak ciekawie jest spojrzeć na to, że Chrystof Radziwił (Krzysztof Radziwiłł) jest tytułowany w rodzaju nijakim: Oświecone Mościwe Książę.

Ale raczej mówiono, że książę przyszedł, a nie że ?książę Radziwiłł przyszło? W XVII wieku już raczej nie, ale w XV wieku a jakże:

W XVI rzeczownik książę miał nijakie przydawki, ale orzeczenie męskie (Grappin 1955)

Wahania trwały co najmniej do upadku Rzeczypospolitej. Jeszcze szanowana jako dzieło KEN, gramatyka ks. Kopczyńskiego traktowała wyraz ów, pisany przez x, xiążę, jako rzeczownik rodzaju nijakiego.

Język się zmienia, nie zawsze w tę stronę, która nam się wydaje jedyną słuszną.
Specjalnie napisałem „o pisowni”, bo gdybym napisał o ortografi___ już bym się wdał w spór trwający długie dziesięciolecia, co lepsze:
— ortografii
— ortografji
— ortografiji
Tęgie umysły wszak się spierały, nie tylko pomniejsi pieniacze i blogerzy (znaczy publicyści). Oto przykład pisowni warszawskiej. Antoni Kalina, wybitny filolog pisał w roku 1880 (dzięki Ci, Google, w nowym roku, za projekt digitalizac__ książek):
Tylko ortografiji się podobało uczonemu.
Na szczęście tylko jako omyłki w druku, mam nadzieję, np. tu:

Trzy rozbiory były pewne, choć w szczegółach zawsze jest inaczej, niż ujednolicono w podręcznikach. Na przykład Spisz rozbiory zainaugurował przed rozbiorem pierwszym. Czwartym rozbiorem Polski nazywano chyba zarówno pakt sowiecko-niemiecki, jak i ustalenia alianckie w Jałcie.
W gazecie Zgoda z roku 1848 czytam coś, co wskazuje, że w połowie wieku XIX liczono inaczej.

Rozumiem, że można dorzucić ustalenia kongresu wiedeńskiego, ale jak dojść do ośmiu? A napisano wszak wyraźnie o powiatach szamotulskim i bukowskim (do Buku), że jak wiadomo przyłączone do Niemiec na mocy ósmego rozbioru Polski. Otóż nie wiadomo, a przynajmniej ja rad bym zostać pouczony.
Śpiew i muzyka silnie są związane z kulturami lokalnymi, ludowymi, więc i z gwarami, jakimi mówi się i śpiewa w Polsce, ale nie zetknąłem się z językoznawczym opracowaniem nazw tańców, typologią pieśni, słownictwem profesjonalnym wiejskich muzykantów.
Zapewne się okaże, że zapomniałem albo nigdy się nie dowiedziałem o jakiejś publikacji na ten temat albo że temat jest otwarty, a jednym z tropów jest czytanie literatury etnograficznej i etnomuzykologicznej, gdzie znajduje się wiele przykładów takiej właśnie leksyki.
Cejny, czyli nastrojony na C. Na przykład klarnet. Dialektologia i folklorystyka nie jednoczą tu sił, a na tym by mi właśnie zależało, bowiem tylko w ten sposób można rozpoznać, co jest lokalne, co ma szerszy zasięg itp. W Słowniku gwar polskich PAN przymiotnik cejny odnotowano tylko z rękopiśmiennego słownika Piotra Bąka z Kramska w powiecie konińskim.

Podobną historię i ten sam przymiotnik poznajemy z odległej znacznie od Kramska Dzwoli:
Głaz Stanisław, ur. 1933, skrzypek, grał też na basie w dzwolskiej orkiestrze dętej.
Muzykanckie tradycje w jego rodzinie sięgają pradziadka – Jana Głaza [1808-80, ur. w Domostawie z Mateusza Głaza; żona Agata z Garbaczów], który nauczył się grać na klarnecie w armii carskiej (klarnet „cejny” i „esny”). (Źródło: http://www.muzykaroztocza.pl/muzyk/7.html)
Może to więc jakiś muzykancki rusycyzm, bo powiat koniński był także w zaborze rosyjskim. Jeśli tak, to też jakiś półoficjalny, ponieważ w portalu gramota.ru nie znalazłem ani słowa o przymiotniku цейный.
A zatem: poszukuję słownictwa muzycznego, śpiewaczego i tanecznego w wersji jak najbardziej gwarowej.
Zapytano mnie, poszukałem i opowiedziałem w Radiu Kraków, a przy okazji opisałem w Dobrym słowniku.
Właściwie w opisie leksykograficznym współcześnie trzeba mówić o istnieniu jednostki i cześć pieśni oraz o tradycyjnym pozdrowieniu śpiewaczym cześć pieśni, jak na historycznym dokumencie z początków Polski niepodległej.

Mianować i powołać miewają wspólny kontekst, ale nie taką samą składnię. Wyraźnie to widać dziś w tweecie partii Porozumienie:
Kamil Bortniczuk @KamilBortniczuk został dziś powołany sekretarzem stanu w @MFIPR_GOV_PL #PlanRozwojuPL #NarodowyPlanInwestycyjny #JestStrategiaSąEfekty Gratulujemy 👏👏👏 i życzymy samych sukcesów 💪 pic.twitter.com/D29z7Y2xxN
— Porozumienie (@Porozumienie__) December 20, 2019
Tekst oczywiście jest zrozumiały, ale zadania korekty na tym polegają, by po jej działaniu było mniej błędów niż wcześniej.
Powołany sekretarzem — poprawnie: powołany na (stanowisko) sekretarza, mianowany sekretarzem.
Nowemu, oby kompetentnemu (życiorys niezły) urzędnikowi Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej gratuluję. Był Kamil Bortniczuk rzecznikiem partii, więc albo emocje sprawiły, że pojawił się tweet z gramatyczną usterką, albo przyszły nowe kadry, nie dość kompetentne, po awansie poprzednika.
Korekta zawsze ważna i potrzebna. Howgh.
Papierowe słowniki poprawnościowe nic o WOT nie piszą, ale Dobry słownik ma szansę żywiej reagować na rzeczywistość.
Nowa polska formacja wojskowa nazwę ma jakby angielską (z łaciny), ale poddaną polskiej fleksji i z literą oraz głoską y po r.