A jeśli z Mościsk, to z których? Tych bliżej Lwowa czy Warszawy?

Katalog małych miasteczek wyśmiewanych przez innych zestawił m.in. Michał Misiarczyk w naukowym artykule z analizą socjologiczną, wart wspomnienia jest też blog Opowieści prowincjonalne, ale w Wyczesanych rozmowach dzięki Pani Redaktor Annie Piekarczyk uczyniliśmy krok naprzód, bo poznała ona frazeologizm fujara z Mościc przed wersją bardziej ogólną, czyli fujara z Mościsk. W Zbruczu opublikowano ukraińskojęzyczne dociekania, też warte sprawdzenia (Фуяра з Мостиськ).

https://pl.wikipedia.org/wiki/Elegant_z_Mosiny#/media/Plik:Elegant_z_Mosiny_(1).jpg

Na zdjęciu powyżej elegant z Mosiny, a ja zapraszam do posłuchania dzisiejszych Wyczesanych rozmów w Radiu Kraków.

Dr Artur Czesak, Wyczesane rozmowy, Radio Kraków, 21.07.2022 r.

Czekamy na mniej i bardziej lokalne uszczypliwostki, które wbrew mojemu pryncypialnemu stanowisku etycznemu jednak wzbogacają język.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Wakacyjne Wyczesane rozmowy w Radiu Kraków toczą się niespiesznie mimo że temat dotyczy alertów wezwań do czynności do aktywizmu do wzmożonego wysiłku.

Z panem redaktorem Pawłem Sołtysikiem omówiliśmy — od końca opowiadam — wakacyjne wspomnienia, które mamy wspólne, czego byłem pewien, czyli czytanie Przygód Tomka Sawyera. Głównym tematem było morskie obrazowanie we frazeologii anglojęzycznej i lądowe we frazeologii polskiej, a punktem stycznym jest frazeologizm Wszystkie ręce na pokładall hands on deck.

Krytycy tego zapożyczenia frazeologicznego zarzucają mu dosłowność i bezsensowność ponieważ hands w angielskim frazeologizmie to zleksykalizowani sailors ‘marynarze’.

Orhan Wasilewski nazywa je hamburgeryzmami, kąśliwie się o nich wyraża w inteligentnym wpisie Maciej Świerkocki:

Jak bowiem ustalić, kto pierwszy wpadł na urzekający w swej prostocie pomysł – który, nawiasem mówiąc, dobrze ilustruje niebezpieczeństwa literalnego „przenoszenia” struktur z jednego języka do drugiego – żeby angielski idiom all hands on deck przełożyć jako „wszystkie ręce na pokład”? Prawdopodobnie źródłem tego bojowego wezwania w polszczyźnie jest korpomowa, jego popularność sięgnęła jednak daleko poza biura, gdyż weszło już ono do języka codziennego, drażniąc dosłownością tłumaczenia i sprzeciwiając się logice. A hand to oczywiście „ręka”, ale także najzwyczajniej w świecie „marynarz, członek załogi”, o czym pomysłodawca przekładu zdaje się nie wiedzieć, w przeciwnym wypadku przetłumaczyłby bowiem ten zwrot jako „cała załoga na pokład”, zachowując jego przenośne znaczenie, wymagające stawiennictwa od wszystkich pracowników czy zwyczajnie: wspólnego, solidarnego działania. Tymczasem „ręka” po polsku to nadal tylko ręka, co sprawia, że „dłonie na pokładzie” brzmią niezręcznie. Bo co w myśl takiej strategii tłumackiej zrobić na przykład ze zdaniem The ship went down with all hands? Przełożyć jako „Statek poszedł na dół (zatonął) ze wszystkimi rękami”?

Moim zdaniem jednak mamy do czynienia uzupełniającą się synekdochą obecną w obu językach.

MEANING: all hands on deck means that everyone must work together because they have a lot of work to do.

https://englzone.wordpress.com/2017/05/16/idiom-2-all-hands-on-deck/

W angielskim już mniej widoczną, w polskim sprawiającą, że angielski idiom po prostu ma sens, a ponieważ w języku źródłowym ma on co najmniej dwie sytuacje prototypowe, w których jest używany, czyli tę bardziej dosłowną nawodną i przenośną, gdzie nie ma pokładu i marynarzy, ale jest praca do wykonania, na przykład w firmie, toteż nie wydaje mi się, żeby należało z przyczyn narodowych potępiać samo zaistnienie tego frazemu w polszczyźnie. Proszę posłuchać zresztą.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

To fascynujące, że wyrażenie językowe w ciągu kilkudziesięciu lat może nabrać przeciwnego znaczenia w stosunku do tego, które było znane poprzednim pokoleniom. Była o tym mowa w Wyczesanych rozmowach w Radiu Kraków 31 marca 2022 r.

Wyczesane rozmowy, Radio Kraków, red. Anna Piekarczyk i Artur Czesak

Umieć się znaleźć

Tak, znaleźć się w kropce dla pokolenia urodzonego pod koniec wieku XIX znaczyło ‘znaleźć z trudnej sytuacji dobre wyjście’, dla większości zaś (…) znaczyło to ‘znaleźć się w kłopotliwym położeniu’ (Język Polski 1939, z. 3, s. 95).

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Jest wojna, więc przyglądać się trzeba nie tylko agresji fizycznej i językowej, ale bardziej perfidnym manipulacjom językiem, historią i znaczeniami. Zbrodnie i kłamstwa. Smutne Wyczesane rozmowy z gorzkimi konstatacjami o wciąż dużej efektywności wywracania sensów.



W tle rosyjski frazeologizm o następowaniu wciąż na te same grabie, czyli poniekąd słuszne napomnienie, by nie popełniać stale tych samych błędów i nie padać ofiarą własnych manipulacji — ani mocarstwowych, ani narracji o niewinności i byciu obiektem nieuzasadnionej wrogości.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Dziś tłusty czwartek i Wyczesane rozmowy miały być o pączkach i słodkościach. Napaść Rosji na Ukrainę odwiodła nas od tego. Można rzec, że wojna cofnęła nas o wiele wieków, a skumulowana mądrość ludzkości wiele ma do powiedzenia o wojnie.

Si vis pacem, para bellum

Ten, komu przypisuje się autorstwo tej maksymy, powiedział to zupełnie inaczej. Wegecjusz (Publius Flavius Vegetius Renatus), żyjący w IV wieku naszej ery, w Epitoma rei militaris sformułował to tak: „qui desiderat pacem, praeparet bellum”.

Wyczesane rozmowy, Radio Kraków, 24.02.2022. Artur Czesak i Paweł Sołtysik

Najpierw był Heraklit (544–484 p.n.e.)

Heraklit z Efezu w jednym z zachowanych fragmentów mówił, iż wojna jest wszystkiego ojcem i królem.

Polskie mądrości równie gorzkie

Pieniądze — cięciwa wojny (Fabian Birkowski, 1613). Wojna ludzi nie rodzi, ale gubi (tenże, 1621). Miło, doma siedząc, o wojnie słuchać (Knapiusz, 1632). Kiedy się wojna poczyna, to się piekło otwiera.

Kraków, Stradom. Si vis pacem, para bellum.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Co ma Ryczywół do Krakowa, że tak pisano: „Jak o Ryczywole książę biskup warmiński , tak i o Krakowie zamilczano w literaturze i w poezji XVIII w. i nic dziwnego”? Mamy na szczęście wskazówkę na księcia biskupa warmińskiego, to jest Ignacego Krasickiego. On to w poetycko-prozatorskim liście Opisanie podróży z Warszawy do Biłgoraja do Stanisława Poniatowskiego

napisał dwuwiersz, który słynny był cały wiek XIX i część XX, a obecnie o nim głucho (liczba wystąpień w Narodowym Korpusie Języka Polskiego jest zerowa), więc doskonale się nadawał, by przypomnieć o nim w Wyczesanych rozmowach Radia Kraków w twórczym dialogu z red. Pawłem Sołtysikiem:

O Ryczywole, Wyczesane rozmowy, Radio Kraków, 20 maja 2021

W wypowiedzi mojej są dwa błędy. Jeden rzeczowy: Ignacy Krasicki w 1782 roku już był biskupem Warmii, od 1767. Drugi błąd — gramatyczny — o którym jak o Ryczywole zamilczeć wolę. Najwyraźniej nieco galicyjskiej tromtadracji wsiąkło w mą grubą skórę.

Używano więc tego cytatu, chcąc ukazać swój krytyczny stosunek do czegoś, ale bez wyliczania poszczególnych błędów i mankamentów.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Dziś Wielki Czwartek i prima Aprilis naraz. Wszystko to znalazło się w Wyczesanych rozmowach, któreśmy wiedli z red. Pawłem Sołtysikiem pod nieobecność nieocenionej inspiratorki Anny Piekarczyk.
Dokumentacja poważna z Postylli ks. Jakuba Wujka:

Ale dziś dzień szczególny, więc było i o robieniu psikusów i o tym, że się zapisałem na szczepienia dzięki okienku otwartemu przez mimowolnych żartownisiów związanych z systemem opieki zdrowotnej i walką z pandemią koronawirusa. Proszę posłuchać.

Wyczesane rozmowy. Wielki Czwartek, 1 kwietnia 2021 r.

Pytanie do Państwa: kto zna od Iwana do pogana i inne warianty oraz wariacje na temat tego zdesakralizowanego biblizmu?


Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Artysta z Bożej łaski — mistrz czy siewca kiczu? Zacznijmy od historii. Nawet w czasach Oświecenia łaska Boża była przywoływana. Ten dar to zarazem było zrządzenie, bo gdy źle się działo pod rządami takiego czy innego pomazańca, lud odbierał to jako dopust Boski lub robił rewolucję.
Przepraszam za wywód, co wygląda, jakby go pisał historiozof z Bożej łaski. O tym biegunowym przesunięciu znaczenia były dziś Wyczesane rozmowy w Radiu Kraków.

Zapraszam do posłuchania

Artur Czesak, Wyczesane rozmowy, Radio Kraków, 11.03.2021, Z bożej łaski

Jak funkcjonowało z Bożej łaski w wieku XX i dziś? Ironicznie:

Z góry patrzyli na takiego zakichanego cywila jak Jurek, zadzierali nosa, podkówkami dzwoniąc, choć sami wyglądali jak ciamajdy, a jednak zazdrościł im, żołnierzykom z bożej łaski . Junacy mieli swoje rozkazy, swoje szkolenie, swoją trąbkę, swoje awanse i kwaterowali po wojskowemu w namiotach, gdzie koce na posłaniach musiały paradować bez cienia zmarszczki, swoje chlebaki i ekwipunek, swoją kuchnię polową, szorowali menażki w aryku do nadzwyczajnego połysku, a każdy wyfasował gruby, żołnierski scyzoryk do wszystkiego, “universal”, o kilku ostrzach, z nożem do konserw i szpikulcem do przebijania puszek, istny cymes, taki chytry, jakby go angielski Izraelita wymyślił.
NKJP: Jerzy Krzysztoń, Wielbłąd na stepie, 1978

Tak to się przewrotnie dzieje, a poniżej zdrowa nauka katechizmowa w XIX-wiecznym języku polskim.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Oczywiście, że świat jest coraz gorszy, ale żeby miało to wpływ na frazeologię, czyli na związki wyrazów jakoś ustalone i ugruntowane, jako takie przecież przedstawiane dziatwie w podręcznikach — nie myślałem. W XVIII wieku na pewno był ocet czterech złodziei (acetum quattuor latronum, Vierräuberessig). Dowód tego znajdujemy choćby u Franciszka Zabłockiego w Fircyku w zalotach (1781):

Czterech!

A jednak. Było złodziei czterech, chyba w dawnej Marsylii, ale farmaceuci przerobili, żeby było ich siedmiu.

W Radiu Kraków na św. Kazimierza

O tym właśnie mówić głównie zamierzałem w czwartek 4 marca w Radiu Kraków, ale najpierw przyplątał się Kazimierz. Musiałem o nim wspomnieć, bo dopiero co było św. Agnieszki i rozważaliśmy, jak to jest z tym przylotem skowronków. Teraz to już pewne, choć w mieście nie słychać. Na dodatek zaplątałem się we frazeologiczną arytmetykę: czterech złodziei, teraz siedmiu, tyleż grzechów i katolickich sakramentów, a na to wszystko plagi egipskie. Gdyby dziś były zsyłane (z tą pandemią może być coś na rzeczy), to jedną z nich lub jedenastą, skoro wszystkiego przybywa, byłyby kłopoty na internetowych łączach. One trochę mieszały i tak nieprosty tok wywodu. Lecz mimo to zapraszam do posłuchania.

Radio Kraków, 4 marca 2021, ocet siedmiu złodziei

Ocet czterech lub siedmiu złodziei (dawniej: złodziejów)

W XVIII wieku pewny środek dezynfekcyjny. Pisał o nim Ludwik Perzyna:

Jak lekarze, tak ci wszyscy, którzy wedle chorych chodzić mają sobie za obowiązek lub muszą, ręce sobie powinni oliwą smarować, a twarzą odwróconą, lub dech w sobie utrzymującą, posługiwać im, usta sobie mają wymywać octem, cytryny zrazik w ustach żwać lub kawałek gąbki octem czterech czyli siedmiu złodziejów nazwanym (…) napojony w ustach trzymać, ślinę zawdy wypluwać, żwać korzeń biedrzeńcu białego, zwać odrobinę kamfory albo mirry… (Lekarz dla włościan, czyli Rada dla pospólstwa, w chorobach i dolegliwościach naszemu Krajowi albo właściwych, albo po większej części przyswojonych, każdemu naszego Kraju Mieszkańcowi do wiadomości potrzebna. Przez B. Ludwika Perzynę Zakonu Braci Miłosierdzia w Narodowym Języku napisana, Kalisz 1793, s. 252)

Żaczku, powiedz, co jest cztery i co jest siedem

Jedno z moich ulubionych śpiewanych repetytoriów. Performują: Michał Styrylski i Amadeusz Lesiak


Share and Enjoy !

0Shares
0 0

W Radiu Kraków rozmawiamy o frazeologii. Jaki to jest świński trucht? We wspomnieniach Jacka Gmocha o Kazimierzu Górskim była mowa o kiwaniu się na boki, inni mówią o drobnych kroczkach. Czy świnia dzika również porusza się truchtem świńskim? Zapraszam do posłuchania.

Zoologia w I połowie XIX wieku twierdziła, że świnie są „głupowate”. Dziś chyba wiemy o nich więcej.

Zawsze trzeba opisać znaczenie

Pod koniec XIX wieku Stanisław Estreicher podawał jeszcze wariant świńskim pędem (w. czasopiśmie „Wisła”). Trochę nie ufam objaśnieniu, że oznacza to „szybko”, bo jednak świnie nie uosabiają rączości i chyżości.

Jego uzupełnienia do paremiografii były i są cenne, gdy rozbudowują zbiór jako taki. Ale teraz kto mi wyjaśni, czy „rad jak pluskwa w rosole” jest ironiczne czy dosłowne. Znowuż gdyby ktoś myślał, że „rura mu zmiękła” to potocyzm z lat 70. XX wieku, zdziwi się, że już w 1897 było wydrukowane.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0