by Artur Czesak·Możliwość komentowania Hanys została wyłączona
Zapełniła jedną z fejsbukowych nisz krótka, acz burzliwa debata, w której jednym z tematów była sprawa obraźliwości określenia Hanys, mającego oznaczać (rodowitego) mieszkańca Górnego Śląska.
Nie mnie sądzić o odczuciach Górnoślązaków, jeśli coś czynię w tym zakresie, to zwykle jest to podawanie przykładów tekstów, świadectw, opisów. Dotychczas znałem jedną osobę, która miano Hanys wzięła za swój nick internetowy (pozdrawiam!). To afirmacja ponad uszczypliwościami, a może i innymi uczuciami, które żywili na/przezywający tak Ślązaków.
Okazuje się, że w leksykonie wydanym przez IBL PAN, a zbierającym informacje o uczestnikach drugiego obiegu wydawniczego, znajdziemy też Hanysa — Andrzeja Rocznioka.
Warszawa 1995
Czy sam sobie wybrał takie miano, czy było częściej używane, czy doraźnie, czy nadali mu je warszawiacy — nie wiadomo. Ale fakt jest.
Taki oto casus. Nieco chaotycznie i osobiście pisze o A. Rocznioku Aleksander Lubina w serwisie Wachtyrz.eu.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Samarytan została wyłączona
Zacznijmy od sportu. W Krakowie, tuż pod Wawelem, w pobliżu ulicy Koletek i Bernardyńskiej znajdują się obiekty Klubu Sportowego „Nadwiślan”. Tak, Nadwiślan, a nie Nadwiślanin.
Wychowanką Nadwiślana jest Agnieszka Radwańska, tenisistka.
Nadwiślan to forma regionalna, dziś także żywa, łącząca dzisiejszą krakowską mowę ze staropolszczyzną. Do dziś da się usłyszeć: (ten) krakowian, a na południu regionu oczywiste jest, że mieszkaniec Bukowiny to bukowion, a mieszkaniec Maniów to maniowion. Dowodów na piśmie jest mnóstwo, ale najlepiej sięgnąć do Biblii w przekładzie ks. Jakuba Wujka, jezuity. Wiele już razy pisałem, że najbardziej cenię Nowy Testament z roku 1594 – dzieło, które poprawiał sam tłumacz.
Tam wyraźnie napisano, że mieszkaniec Samarii to Sámárytan (á z kreską czytamy jak a, a a czytamy jak o albo dźwięk pośredni między a a o, oznaczany nieraz literką å). Do dziś forma ten Samarytan używana bywa przez niektórych krakowskich kaznodziejów – to dowód na bycie regionalizmem w sensie ścisłym, czyli używanym także przez obywateli wykształconych, a nie tylko prosty lud. Amatorska lektura z zaznaczeniem niektórych cech wymowy XVI-wiecznej w moim wykonaniu do posłuchania poniżej.
Biblia Wujka audio
We współczesnych przekładach różne pieniądze daje Samarytanin właścicielowi gospody. U Wujka dwa śrzebrne grosza. Dwa grosza to oczywiście forma liczby podwójnej (dualis), która zanikła na amen chyba w wieku XIX. Liczba mnoga to byłoby, tak jak w powiedzeniu — (trzy) grosze.
Nie będziemy się zajmować szczegółową analizą tekstu. Zwróćmy uwagę wszelako, że w przekładzie Wujka ranny jest wieziony przez bydlę, a G. Doré narysował konia.
Gustave Doré
I tak między dawnością i współczesnością, między ogółem i szczegółem jawi się sens.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Bałamucenie. Flircik czy rewolucja została wyłączona
Dziś w wakacyjnych Wyczesanych rozmowach w Radiu Kraków byłem pytany przez Panią Redaktor o czasownik bałamucić. Pochodzenie i znaczenie jakoś się nam wymykało, bo to słowo jakieś takie pokrętne, jak bałamut jeden z drugim, co tak pięknie nagada, że aż się w głowie zakręci, a kto wie, czy i motyle w brzuchu się komuś nie zalęgną i nie zatrzepocą.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Szóstego lipca 1939 została wyłączona
Emigrant z Polski, półsierota, napisał w swoim zeszyciku w Kanadzie:
ja muszę stać się bratem mniejszym, przysięgam Ci to, Panie Jezu.
I tak się toczy życie franciszkanina, uczonego, badacza źródeł i pism franciszkańskich, urodzonego w roku 1922 w Zalesiu Wielkim w Wielkopolsce, niedaleko słynnego z uczonych mężów miasteczka Kobylina. Religijnie kształtowała go m.in. ciotka mieszkająca w Łoniowej. Do kościoła, cztery kilometry, bez względu na pogodę, chodzili do Porąbki Uszewskiej. Encyklopedyczny, więc suchy biogram polski można znaleźć w Wikipedii.
Zauważmy jednak, przekopując się przez wyniki wyszukiwań, że to uczony badacz (biblista po szkole jerozolimskiej, historyk, teolog duchowości) i zarazem poeta, który przechował w sobie prostotę kolegium w Kobylinie, szczerość młodzieńczego porywu ducha, by iść po śladach Franciszka z Asyżu drogą czystej Ewangelii. Z Kanady przeniósł się do Francji, mieszkał w Taizé, jest autorem mnóstwa książek (proszę spojrzeć choćby do katalogu Amazon). Znany jest jako Thaddée Matura.
Jak wieść życie życie bogate i skromne? Pomyślę o tym, gdy wybiorę się do Porąbki Uszewskiej.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Fabryka Silesia zawieszona i zdekapitowana została wyłączona
Nie ukaże się już więcej kwartalnik Fabryka Silesia? Redaktor Krzysztof Karwat podał się do dymisji, a w swym liście szerzej, stylistycznie barwnie pisze o okolicznościach tej decyzji.
Tekst opublikował portal Wachtyrz.eu, którego nachwalić się nie mogę.
I ja miałem zaszczyt rozmawiać z Redaktorami Lewandowskim i Karwatem oraz opublikować w Fabryce teksty, które moje przemyślenia poddawały pod osąd publiczny w tym zacnym i ciekawym piśmie. Czy czas czasopism, nie tylko papierowych, się kończy? Nie można planować rok naprzód, bo wszystko faluje i drga, z dołu do góry, z góry na dół w rytmie społecznościowych migawek? A może prowadzenie czasopisma kulturalnego, ambitnego, zarówno sto lat temu, jak i dziś to zabawa droga, wymagająca hojnego sponsora albo własnego majątku — jak to było z Wisłą, zrazu miesięcznikiem geograficzno-etnograficznym, wydawanym przez bogatego Jana Karłowicza?
Żeby była atrakcyjna treść, ktoś musi ją zdobyć, przetworzyć, opublikować.
W przeciwnym razie zachwianie się podstaw finansowych wynika z jednej decyzji gremium przyznającego dotacje Ministerstwa — vide Dwutygodnik (chyba się usieciowił nieco) i Zeszyty Literackie (co z nimi?). Koniec (?) „Fabryki” to nie finis Silesiae. I szlus.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Biednie, ale słodko została wyłączona
Co to za zagadka? Trochę jak burak, trochę jak rzepa, pomarańczowe nieco. Można było to piec na blasze pieca. Robią z tego zupę. Pyszne. Jedni podobno uprawiają, a inni mówią, że to zjawisko z odległych, niemal mitycznych czasów, do których nie wszyscy chcą wracać pamięcią. Kto z Czytelników kojarzy to pożywne warzywo, choć wymagające, jak pisał ksiądz Kluk, dobrych żołądków?
Nazwa ogólnopolska — brukiew — może być myląca, bo niektórzy tak nazywali buraki cukrowe i pastewne też. Zresztą brukiew też podobno istniała nie w jednej odmianie. Wielu mieszkańców naszej części świata zbrzydziło ją sobie, bowiem podgniłą lub podmarzniętą brukiew „serwowano” w obozach koncentracyjnych jako składnik zupy. Dziś nad złymi wspomnieniami górę bierze ciekawość, bo są i tacy, którzy na wspomnienie rozpływają się w błogim uśmiechu:
jeden ze smaków dzieciństwa, pieczone plastry na blasze pieca…;-) (T.P) https://www.facebook.com/potrawy.regionalne/?tn-str=k%2AF
Gdzie kupić? Gdzie zjeść? Jak zjeść? Ja jadłem parę lat temu w powiecie suskim. Przepyszne to było. Frykas, a nie zapychacz żołądka w czasach nieurodzaju na zboże. Jestem otwarty na propozycje, a przy okazji wrzucam przepis sprzed 170 lat.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Ostatni górnośląski Żyd wysłany do Auschwitz została wyłączona
Wydawać by się mogło, że taka persona i takie wydarzenie nie zostało nigdzie zanotowane, a jeśli i owszem, to dokumenty spłonęły, świadkowie zapomnieli, wyparli lub zginęli. A jednak jakoś trwa pamięć o Arthurze Kochmannie z Gliwic.
Nie zainteresowałbym się tą postacią, niczego bym się nie dowiedział, gdyby w zupełnie innej publikacji, obecnej w Sieci, nie było przypisanego Kochmannowi wspomnienia o tym, że podczas narodowościowych sporów, polemik, przekonywań, przekomarzań i przemocy propolscy propagandziści poznańscy do swych górnośląskich polskich pobratymców przemawiali po niemiecku:
It has been raised that Upper Silesians speak a dialect of Polish. This consists of a mixture of German and Polish. In the electoral campaigns just past it became evident that Poles from Greater Poland [Wielkopolska – the Polish heartlands] and our Upper Silesian Poles cannot even communicate. Thus it became necessary for agitators from Greater Poland to address voters using the German language. They had to use the German language to communicate with Poles! And yet they make the claim that Upper Silesians belongs to Greater Poland and to the Polish nation. (Peter Fraenkel, Susanne and the Nazis, 2011, s. 29)
Nie spotkałem się nigdzie indziej z takim świadectwem. Intrygujące, czy to Wahrheit, czy Dichtung. Byłoby jednak ciekawym socjolingwistycznym przyczynkiem do kwestii międzyregionalnej komunikacji.
Los Arthura Kochmanna, w dziwnym sprzężeniu z włoskimi faszystami, pokrótce opisano poniżej.
O Arthurze Kochmannie, honorowym obywatelu Gleiwitz, tu i ówdzie po polsku napisano. W Wyborczej Leszek Jodliński podał (na jakiej podstawie?), że wywieziono go do Auschwitz w lutym 1943 (Pan Bernheim z Gliwic idzie na wojnę z III Rzeszą).
O języku Górnoślązaków wciąż pisze się i mówi dziwne i dowolne rzeczy oraz opowiada o nim jako o czymś śmiesznym lub o egzotycznej ciekawostce, więc przez wiek cały nic się nie zmieniło.
Wpis ten nie ma i nie może mieć puenty. Los człowieka i los zbiorowości w wieku XX na Górnym Śląsku i w większej części Europy zależał od złych ludzi. Opowieść o Susanne kończy się słowami: „But Kochmann has no grave”.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Słowa obraźliwe. #3 Gusła została wyłączona
Zdaje się, że hasztag #01 jako wyraz obraźliwy ma w tym blogu dzban, a #2 — łajza. Dziś wyraz obraźliwy nie wprost odnoszący się do człowieka. Gusła. Wiele zależy od punktu widzenia. Punkt widzenia nie zawsze jest punktem myślenia, a już zwłaszcza myślenia o innych ludziach. Punkt widzenia, myślenia, mówienia i pisania wiele mówi o osobie w tym punkcie będącej — widzącej, myślącej, mówiącej, piszącej.
Punkty mogą być dwa:
religia prawdziwa wobec nieprawdziwej
racjonalizm niereligijny wobec światopoglądu religijnego
W zależności od tego, w którym z punktów wyjścia się znajdujemy, użycie słowa gusła różnie odbieramy. „Nieprawdziwa” religia często pozbawiona jest głosu i reprezentacji. Zatem na przykład kulty przedchrześcijańskie na naszych ziemiach gusłami pogańskimi można chyba nazywać bezkarnie i bezrefleksyjnie.
Słownik etymologiczny Aleksandra Brücknera (80. rocznica śmierci autora minęła bez echa, a szkoda) wywodzi:
Gusław wg Brücknera
Witold Mańczak związek guseł z gędźbą rozwija i rozjaśnia:
W. Mańczak, Polski słownik etymologiczny, PAU, Kraków 2017, s. 62
Wszelkie zabiegi magiczne (bo magia prymitywniejsza od religii zorganizowanej?) zwie się gusłami. Aliści Mateusz Morawiecki nie deklaruje się jako rodzimowierca, (neo)poganin czy czciciel sił przyrody. Raczej jest widywany publicznie podczas ceremonii rzymskokatolickich. To znaczy, że gusła w tekście Gazety Wyborczej odnoszą się do tejże religii i w jej kontekście wznoszonych modłów.
Obraża czy nie obraża? Może to asertywny deizm, który nie chce wprzęgać bóstwa w doraźne kłopoty stworzeń? Determinizm? Zapowiedź kary? Wyższość? Pogarda? Wiele zależy od punktu…
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Paczków i dialekt tamtejszy. Karl Klings została wyłączona
Przed wiekiem, a może ledwie osiemdziesiąt lat temu. Dobrze widzieć teksty Karla Klingsa, opublikowane w czasopiśmie Der Oberschlesier (1936, Jahrgang 18, Heft 5). Czasy były totalitarne, ale wierszyki niewinne.
To co to było to gęsie winko? Zainteresował mnie opis pliku: Drei Gedichte in Patschkauer Mundart (Schlesische Sprache).
Schlesische Sprache to oczywiście język śląski. Współcześnie gdy mowa o języku śląskim, ma się na myśli język oparty na słowiańskich gwarach Górnego Śląska (i skrawków historycznego Dolnego). To zaś ściślej jest Gebirgsschlesich (górski śląski):
Von Jonny84 (deWiki) – Grafik selbst erstellt, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6075731
Sam autor tych wierszy był zdolnym synem ziemi nyskiej. Urodził się 11 stycznia 1867 roku w Geseß (dziś: Ujeździec, powiat nyski, gmina Paczków, województwo opolskie), a zmarł 11 września 1940 r. w Berlinie. Był kierownikiem szkoły w Berlinie-Schönebergu. Znany był jako śląski poeta gwarowy. Oto tytuły jego zbiorów:
Oto zaś przykład gwary z Ujeźdźca (wówczas: Geseß), opublikowany również w czasopiśmie Der Oberschlesier, w czasach przedtotalitarnych (1929, Jahrgang 11, Heft 2):