Józef Chociszewski, urodzony w Chełście w roku 1837, jako 24-latek opublikował pracę o wielkopolskich przysłowiach pt. Przysłowia ludu wielkopolskiego, zawierające spostrzeżenia na różne dni, miesiące i pory roku [LINK do tekstu]. Z ust ludu zebrał Tworzymir. Nagrałem o jednym z nich i o interpretacji jego zapisu dialektologiczną gawędę.

A jak się mówiło i mówi w Krakowie na sąsiednie miasto, dziś dzielnicę? Kaźmirz!

Krzysztof Henisz [matka z dzieckiem, wojna]

Najlepszym elementem tego wiersza jest zamiana służącej imperializmowi Coca-Cola (nazwa 70 lat temu nieodmienna) na wodę nadziei. Ta tyrada przeciwko napojowi, który ogłupia, jakoś mi się przypomniała przy okazji doniesień o początkowym niedołączeniu się do opuszczania Rosji przez zachodnie marki.

Adam Ważyk, Piosenka o Coca Cola, [w:] Wiersze o braterstwie. Zebrał i opracował Igor Sikirycki, ilustrował Krzysztof Henisz, Warszawa: Książka i Wiedza, 1951, s. 167–168

Dobrze wam było pić Coca-Cola.
Ssaliście naszą cukrową trzcinę,
zjadali nasze ryżowe pola,
żuliście kauczuk, złoto, platynę,
dobrze wam było pić Coca-Cola.

My, co z bagnistych piliśmy studzien,
dzisiaj pijemy wodę nadziei,
męstwo, którego źródło jest w ludzie,
pijemy wodę w górach Korei,
my, co z bagnistych piliśmy studzien.

Po Coca-Cola błogo, różowo
za parę centów amerykańskich
śniliście naszą śmierć atomową,
pięć kontynentów amerykańskich.
Po Coca-Cola błogo, różowo!

My, co pijemy wodę nadziei,
wiemy, gdzie sięga dziś nasza wola:
wyszliście z Chin, wyjdziecie z Korei,
my wam przerwiemy sen Coca-Cola,
my, co pijemy wodę nadziei.

Komentarz (niekonieczny)

O zaangażowaniu biznesu w gospodarkę Federacji R., która napadła na Ukrainę, powiedziano wiele kąśliwych uwag. 4 marca 2022 r. zarzucono koncernowi bezduszny koniunkturalizm.

Zdjęcie
grafika z 4 marca 2022, cytuję za Twitter

5 marca narażono akcjonariuszy na spadek przychodów, choć butelka nie kosztuje już paru centów.
Autorem wiersza jest Adam Ważyk, wówczas komunista, ale jednak poeta. Swą drogę poetycką zamykał jako tłumacz Horacego i warto o tym pamiętać, mimo że nie musimy zapominać o jego wierszach zaangażowanych.


Także grafika przedstawiająca kobietę (matkę) z dzieckiem uciekającą przed grozą wojny może mieć wymiar bardziej uniwersalny niż w antologii z 1950 r.

Ilustracja: Wiersze o braterstwie. Zebrał i opracował Igor Sikirycki, ilustrował Krzysztof Henisz, Warszawa: Książka i Wiedza, 1951, s. 168. Krzysztof Henisz (1914–1978), malarz, rysownik, ilustrator książek i ceramik

To nie może być płytki spór polityczny, zmienia się język i zmienia się nasza wrażliwość, nie mówiąc o tym, że 24 lutego 2022 r. zmieniła się rzeczywistość pozajęzykowa. NA UKRAINĘ NAPADŁA ROSJA.

Już przed wojną…

Stanisław Szober w Słowniku ortoepicznym dopuszczał, wręcz zalecał w odniesieniu do kraju formy do Ukrainy / w Ukrainie.

Stanisław Szober, Słownik ortoepiczny, Warszawa 1937, s. 519

Dzisiejsze Wyczesane rozmowy

Tak o tym mówiłem w Wyczesanych rozmowach w Radiu Kraków, w rozmowie z red. Pawłem Sołtysikiem

W polszczyźnie także temat nie jest nowy. Dobry słownik omówił go już parę lat temu

W 2021 roku opublikowano artykuły prof. Renaty Przybylskiej (UJ) Przyimki i polityka (tom jubileuszowy TMJP, s. 162–169) oraz Marka Łazińskiego, obszerniejszy. Dyskusję wewnątrzukraińską opisuje artykuł w ukraińskojęzycznej Wikipedii, wiele argumentów filologicznych za dawną składnią na Ukrajini / na Wkrajini przytoczył Pantełejmon Kowaliw w artykule z 1972, opublikowanym w emigracyjnym, a więc wolnym od nacisku ideologii komunistycznej i wielkoruskiej, piśmie „Nowi dni”. Z naukowego punktu widzenia sprawa jest otwarta. Mówiąc na Ukrainie, nie jesteśmy antyukraińscy, tylko tradycyjni; mówiąc w Ukrainie, sygnalizujemy naszą dbałość o jednoznaczne poparcie dla państwa ukraińskiego.
Nie o to jednak toczy się spór, ale o życie ludzi i niepodległość Ukrainy.

ODA DO ŚLEDZIA

O ty! nędzny biedaku, śledziu wymoczony,
Co dziś wszystkie ozdabiasz izby i salony:
Kiedy dziś w ogólności tak cię bardzo cenią,
Rozbitki karnawału z dziurawą kieszenią,
Wykąpawszy dwie doby, jedzą pany, panie,
Przyjmij hołd ci należny i uszanowanie.
Chcąc ci oddać szacunek, gdy nadszedł Popielec,
Z wielką cię afektacją biorę na widelec,
A chociaż, dobrodzieju, dobrze to pojmujesz,
Że mi po salcesonie nie bardzo smakujesz,
Bo nie można po tobie pić lepszego łyku,
Jednak cię konsumuję — bo to mus jak w ćwiku.
Czterdzieści dni jak obszył, będziesz z nami pościł,
Niejeden się na ciebie będzie strasznie złościł,
Ale ty nic nie pytaj, i pal wciąż kazanie,
Niechaj mniejsze święcone przygotują panie,
Niech będzie mniej jaj, kiełbas, placków i ozorów,
A więcej na Wielkanoc prenumeratorów —
Zaręczyć za to mogę — że wszystkie redakcje
W nagrodę swoich zasług na twoje wakacje,
Bez dziękczynnej wdzięczności ciebie nie zostawią,
Z baryłek, coś w nich siedział, pomnik ci wystawią.

Ex-Bocian (= Faustyn Świderski).


Czy miasto może zniknąć ze świadomości, z mapy i z powierzchni ziemi? Czasem tak, i nie trzeba takich przypadków szukać w lasach Kambodży ani w Ameryce Południowej. Wystarczy wojna i rzeź. Kiedy indziej degradacja, otwarta na odnowienie, sprowadza miasto do rangi wioski, ledwie pamiętającej o swej chlubnej przeszłości.

W wieku XVII było Miasto Wystyce z cudownym obrazem PANNY MARYI:

Witaj, Wistycka Patrono,
Nas wszystkich pewna Obrono.
Wszędyś jest PANNA Cudowna,
Lecz w tym miejscu niewymowna…

(Cytuję z wydania: Piotr Hiacynt Pruszcz: Morze Łaski Boskiey; Ktore Pan Bog w Koronie Polskiey po rożnych mieyscách, przy Obrázách Chrystusa Páná, y Matki iego Przenayświętszey ná sercâ ludżi pobożnych, y w potrzebach rátunku żądaiących. z głębokośći miłosierdźia swego nieprzebránego, co dźień obfićie Wylewa. A żeby tá szczodrobliwa Łáská Boża wszystkim wiernym záwsze pokázywána, była wiádoma; Naprzod Przez Piotra Hyacyntha Prvszcza dobrze uważona, od ludźi bogoboynych z rożnych mieysc referowána, pilnie y szczerze ex Commissionibus loci Ordinariorum wypisana, y przez Druk do wiádomości Podana. Potym z Additámentámi swemi powtornie Roku P. 1740. Przedrukowana. Cum Gratia & Privilegio S. R. M. W Krakowie. W Drvkarni Akademickiey (1740).[pierwsze wydanie: 1662; opis estreicher.uj.edu.pl].)

Tak pisał w czasie chwały Pan Balcer (= Baltazar) Stanisław Przyłuski (publikował w latach 1635–1653).

Co potem?

Niełatwo w ogóle dojść, o jaką miejscowość chodzi. Jest! To Wistycze (Wikipedia podaje oboczne nazwy: Wistycze (błr. Вістычы; ros. Вистычи, hist. również Wistyce, Wistyca). Nieco wiadomości Google (dziękuję) pomógł odnaleźć w tekście Marcina Zglińskiego. W ostatniej ćwierci XVII wieku osiedli tam cystersi, podporządkowani klasztorowi w Wąchocku. Po roku 1831 przeniesiono do klasztoru dwóch kartuzów z Berezy (Kartuskiej), potem skasowano rzymskokatolicką parafię i, kościół oddano unitom, a oni mniej lub bardziej dobrowolnie stali się prawosławnymi. Od 1840 jest to cerkiew Podwyższenia Krzyża Świętego. 22 maja 1921 r. budynek przejęli katolicy, cerkiewne wyposażenie usunęli, ale władze państwowe były skłonne oddać świątynię prawosławnym. Zainteresowali się nią cystersi ze Szczyrzyca, ale nic z tego nie wyszło. Władze wojewódzkie oficjalnie przekazały zniszczony i zaniedbany kościół katolikom wiosną 1938 roku. Przedtem jakoby „kolejny opat szczyrzycki, Benedykt Biros, przewiózł do swej placówki cudowny obraz Matki Boskiej”. Wistycze były filią parafii czarnawczyckiej, ale przyszedł wrzesień 1939 i kościół zamknięto. W 1941, po inwazji niemieckiej, znów stał się świątynią prawosławną, ale w latach 1945–1986 zamkniętą przez Sowietów. W 2012 podjęto większe prace remontowe.
Fascynujące są dociekania dotyczące podobieństw, szkół architektonicznych.

Gdzie jest obraz?

W Szczyrzycu, w muzeum.

(…) wskutek niefortunnej powojennej konserwacji i rekonstrukcji ubytków malowidła w 1/3 szerokości po lewej stronie oraz w partii dolnej, błędnie odtworzono układ nóg Dzieciątka na równoległy oraz źle odwzorowano sposób ułożenia i udrapowania maforionu i sukni Marii. Do tego oprawiono ikonę w szeroką, złoconą ramę, niezgodną z tradycją malarstwa bizantyjskiego.

M. Zgliński przytacza wspomnienie Juliana Ursyna Niemcewicza, który tam dziękował za uzdrowienie z ospy:

Raz ja mały zachorowałem dość niebezpiecznie, ofiarowano mię do cudownego obrazu, a gdym wyzdrowiał, kazał moj ojciec zrobić votum, to jest wizerunek lany z czystego srebra, mnie maleńkiego; poszliśmy moi rodzice, panna dworska, służący, duży pajuk i ja piechoto do Wistycy na noc, by nazajutrz przy wotywie zawiesić ofiarowane ex votum. Nazajutrz poszliśmy do kościoła, a gdy miała wyniść wotywa, i Xiądz Opat miał już wyniść in pontificalibus, rozesłano dwa duże kobierce dla moich rodziców, dla mnie mały, położyliśmy się wszyscy krzyżem jak dłudzy, i przez całą wotywę śpiewaną pobożnie leżeli; zawieszono potem srebrny wizerunek u pozłacanego rękawa matki Boskiej. W czterdzieści kilka lat potem, gdym Wistyce odwiedził, widziałem jeszcze ten świecący się mój wizerunek, uległ zapewne powszechnemu dziś zniszczeniu.

Przemija postać

Nie ma obrazu, nie ma wotów, nie ma czci dla wistyckiego obrazu. Zmieniły się granice, struktura wyznaniowa i narodowa, mentalność.

Zmarłego Autora Zarysu dziejów języka polskiego kilkakrotnie widziałem podczas rozmaitych konferencji językoznawczych. Znakomicie przygotowane, pierwszy raz chyba w podkrakowskich Mogilanach w 1999 r., gdy czczono Jubilatów, dziarskiego do dziś prof. Jerzego Reichana i nieżyjącego już niestety prof. Bogusława Kreję.

W ciekawy sposób podszedł do nie zamkniętego od połowy lat 50. XX wieku problemu wyliczenia wpływów poszczególnych dialektów czy też dzielnic na kształt polskiego języka ogólnego. Profesor Walczak mówił i pisał na wiele tematów, ale przede wszystkim był znawcą polskiego słownictwa. Z wiedzy tej czynił użytek praktyczny, doradzał w książce uczącej mądrych postaw wobec elementów obcych.

Oficjalny nekrolog UAM

Z głębokim smutkiem zawiadamiamy,

że 1 lutego 2022 roku roku zmarł

prof. dr  hab. Bogdan Walczak

humanista, polonista, slawista, językoznawca,

wielki uczony, niepodważalny autorytet w całym środowisku naukowym,

badacz i znawca języka polskiego.

Profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu,

Profesor Akademii im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim.

Autor ponad 1000 publikacji naukowych i popularnonaukowych z zakresu językoznawstwa

ogólnego i slawistycznego, historii języka polskiego, leksykografii, gramatyki historycznej

i współczesnego języka polskiego, onomastyki, kultury i poprawności języka.

W latach 1993–1999 dziekan Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej,

w latach 1999–2005 prorektor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Członek Komitetu Językoznawstwa Polskiej Akademii Nauk, Poznańskiego Towarzystwa

Przyjaciół Nauk (przez dwie kadencje wiceprezes Towarzystwa),

wieloletni członek Centralnej Komisji ds. Stopni Naukowych i Tytułu Naukowego,

członek zarządu Polskiego Komitetu Międzynarodowej Organizacji

Unifikacji Neologizmów Terminologicznych,

członek Komitetów Redakcyjnych i Rad Naukowych wielu czasopism.

Odznaczony m.in. Brązowym i Złotym Krzyżem Zasługi,

Krzyżem Kawalerskim OrderuOdrodzenia Polski, Odznaką Honorową Miasta Poznania,

Nagrodą Naukową Miasta Poznania, Odznaką „Za zasługi w rozwoju woj. poznańskiego”, Medalem Towarzystwa „Polonia”, Medalem Komisji Edukacji Narodowej,

tytułami: „Honorowy Obywatel Gminy Miłosław” i „Zasłużony dla miasta Kalisza”.

Uhonorowany godnością doktora honoris causa Uniwersytetu Pedagogicznego

im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie.

Odszedł od nas niedościgły mistrz,

wspaniały, cierpliwy i wyrozumiały nauczyciel,

wierny przyjaciel nie tylko językoznawców,

zawsze otwarty, chętny do pomocy, nieoczekujący podziękowań i wdzięczności,

człowiek wielkiego serca, ogromnej życzliwości dla ludzi i świata

oraz niebywałej skromności.

Wraz z odejściem Profesora skończyła się pewna epoka;

 pozostała pustka, której nie da się wypełnić.

Żonie Grażynie Wrońskiej-Walczak, Rodzinie i Przyjaciołom

składamy wyrazy głębokiego współczucia

pracownicy i studenci Instytutu Filologii Polskiej UAM

władze dziekańskie oraz społeczność Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej UAM

(https://uniwersyteckie.pl/ludzie-uam/prof-bogdan-walczak-czlowiek-uniwersytetu)

Jak nazywało się dawniej pieniądze, gdy nie było słowa hajs, a flota i forsa nie brzmiały dostatecznie atrakcyjnie? Książka pod tytułem Nowohucki alfabet – pokolenia przynosi bardzo ciekawe dwa słowa. Pierwsze, ciak, chyba było bardziej rozpowszechnione. Hak widzę jednak po raz pierwszy.

A jak Czytelnicy tego bloga to wspominają?

Dziś tłusty czwartek i Wyczesane rozmowy miały być o pączkach i słodkościach. Napaść Rosji na Ukrainę odwiodła nas od tego. Można rzec, że wojna cofnęła nas o wiele wieków, a skumulowana mądrość ludzkości wiele ma do powiedzenia o wojnie.

Si vis pacem, para bellum

Ten, komu przypisuje się autorstwo tej maksymy, powiedział to zupełnie inaczej. Wegecjusz (Publius Flavius Vegetius Renatus), żyjący w IV wieku naszej ery, w Epitoma rei militaris sformułował to tak: „qui desiderat pacem, praeparet bellum”.

Wyczesane rozmowy, Radio Kraków, 24.02.2022. Artur Czesak i Paweł Sołtysik

Najpierw był Heraklit (544–484 p.n.e.)

Heraklit z Efezu w jednym z zachowanych fragmentów mówił, iż wojna jest wszystkiego ojcem i królem.

Polskie mądrości równie gorzkie

Pieniądze — cięciwa wojny (Fabian Birkowski, 1613). Wojna ludzi nie rodzi, ale gubi (tenże, 1621). Miło, doma siedząc, o wojnie słuchać (Knapiusz, 1632). Kiedy się wojna poczyna, to się piekło otwiera.

Kraków, Stradom. Si vis pacem, para bellum.

Prawidłowy zapis tytułu jest na okładce książki. Na pewno ma on swoje znaczenie i uzasadnienie.

Instytut Mikołowski im. Rafała Wojaczka, Mikołów 2021

Poczta przyniosła do mnie książkę Maestra Krzysztofa Bartnickiego pt. Myśliwice, Myśliwice. Może i dałoby się ją z czymś porównać, ale nie dysponuję tak szeroką wiedzą ani odwagą. Zanurzę się w lekturę, a jeśli przetrwam i będę w stanie coś napisać, to napiszę. Instytut Mikołowski im. Rafała Wojaczka — bardzo dziękuję!

Nie dość, że blogi są już podobno przeżytkiem, to jeszcze niektóre z nich są wydawane w wersji książkowej. Ale ta blogerka ma swój urok, bo łączy nie tyle przeciwieństwa, ile nieczęsto się spotykające rzeczywistości: studia polonistyczne, bycie zakonnicą, szczerość i otwartość, dobry styl, znajomość teatru od maleńkości i twórcze działania teatralne, pracę nauczycielską i Dom Chłopaków w Broniszewicach, recenzowanie Gambitu królowej… Jest też trochę poetyckich medytacji plus pandemiczny #Hot16Challenge2.
Ten blog dominikanki Benedykty Karoliny Baumann jest ciekawy dla mnie właśnie dlatego, że ani nie jestem zakonnicą, ani teatr nie jest moim światem i językiem. Ale łączy nas (zaocznie) sentyment do podwóreczka z podpisami pisarzy na Wydziale Polonistyki UJ przy ul. Gołębiej.

Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2022

To nie jest recenzja ani reklama. Po prostu w ramach czytelni Czesaka dzielę się niekiedy nabytkami książkowymi i wrażeniami z lektur. Ta siostra to jedna z ciekawszych osobowości współczesnej Polski, mimo że w ubraniu nie najmodniejszym. Jakoby.