Oczywiście, że w niesławnym raporcie, o którym od paru sierpniowych dni huczy w mediach, słowo chlebowość zostało użyte bez sensu, bo bez czytelnego kontekstu. Mam jednak kilka ale.

Jak je tu sparafrazować? Z dobrą wolą można mówić o dużej roli tradycyjnego żytniego chleba w kulturze polskiej, w opozycji na przykład do warzywności czy morskości kuchni śródziemnomorskiej. Niestety, wygląda jednak na to, że mamy tu do czynienia z niczym nieumotywowaną tautologią. Chlebowość chleba jest niczym nieposmarowaną tautologią, czyli masłem maślanym.

Ale pierwsze

Gdy kilkaset tysięcy razy słowo to zostało powtórzone, nie będzie już można mówić, że nigdy go nie słyszeliśmy i nie czytali.

Ale drugie.
A skąd wiesz, że nie było wcześniej? Byłeś, widziałeś? Sprawdź!

Wyraz chlebowość był poświadczony w polszczyźnie przed 2025 rokiem w dyskursie blogerów piwnych, degustatorów, komentatorów itp., przede wszystkim w recenzjach piwa i opisach jego właściwości smakowych (może też zapachowych).

Piwo jest przyjemnie świeże, wyczuwalna jest dominacja lekko cytrusowatej słodowości przy słabej goryczce, przy czym ta druga jednak nie robi wrażenia stłumionej – czuć, że ona z definicji ma być lekka. Średnio mocne, ale drobnoperliste, aksamitne wysycenie, ledwo wyczuwalna chlebowość [podkreślenie moje – AC], a może górnofermentacyjność, manifestująca się tu i ówdzie efemerycznymi elementami owocowymi na peryferiach języka, sprawiają że jako piwo do orzeźwienia, jak i do relaksu (również w zimniejsze dni) Früh Kölsch nadaje się świetnie.
https://thebeervault.blogspot.com/2011/01/fruh-kolsch-colner-hofbrau-fruh-niemcy.html
Styczeń 2011

Ale trzecie. Profesor Bralczyk

Wirtualna Polska, a w ślad za nią liczne inne media, głosi, że prof. Bralczyk orzekł, iż „nie ma takiego słowa”.

Chlebowość? Nie ma takiego słowa. Któż to „guardianka”?
Profesor odniósł się również do „tradycyjnej chlebowości”, która w raporcie miała opisywać jedną z cech Polski, nawiązując prawdopodobnie do tradycji witania gości chlebem i solą. Ocenił ją jako „dziwaczną” i potencjalnie niezrozumiałą. Zauważył, że słowo to jest zbudowane poprawnie i regularnie od przymiotnika „chlebowy”. (Źródło: Poprosiliśmy językoznawcę, aby przetłumaczył raport o Polsce na język polski. Nie udało się)

My filologowie, a także ci spośród nas, którzy identyfikują się jako filolodzy, a także filologinie, filolożki i osoby filologiczne, nie jesteśmy skrępowani tak licznymi rygorami metodologicznymi jak nauki przyrodnicze, eksperymentalna część fizyki i inne, spoza naszego horyzontu, ale jakieś zasady chyba są.

Na przykład takie: badacz nie kreuje rzeczywistości językowej ani nie orzeka o niej na podstawie własnego widzimisię, lecz ją dokumentuje i analizuje. Fakty są takie: przed 2025 r. (formalna data powstania raportu) wyraz był niewątpliwie używany, co najmniej od 2010 r., choć pozostawał rzadkim terminem środowiskowym. Oznaczał zwykle ‘chlebowy składnik albo odcień smaku i aromatu’, analogicznie do słodowości, zbożowości, karmelowości, tostowości. Jest derywacyjnie całkowicie regularny: chlebowy → chlebowość.

Może być też tak, że mistrz mowy polskiej i mówienia o niej, prof. Bralczyk, powiedział to, co w zasadzie każdy by mógł powiedzieć, a więc że nie zna słowa chlebowość z własnej praktyki językowej i lekturowej (ponadprzeciętnej, podobnie jak pamięć Profesora), ale zarazem że jest ono formalnie poprawnie słowotwórczo zbudowane.

Chlebowość? Nie ma takiego słowa. Któż to „guardianka”?

Profesor odniósł się również do „tradycyjnej chlebowości”, która w raporcie miała opisywać jedną z cech Polski, nawiązując prawdopodobnie do tradycji witania gości chlebem i solą. Ocenił ją jako „dziwaczną” i potencjalnie niezrozumiałą. Zauważył, że słowo to jest zbudowane poprawnie i regularnie od przymiotnika „chlebowy”. [Źródło, jak wyżej]

Wirtualna Polska nie podaje frazy „nie ma takiego słowa” w cudzysłowie, więc może to być dziennikarskie „podkręcenie” czy też wyostrzenie tezy.

Podsumowując: raport żałosny, chlebowość jako słowo istnieje, a media biją pianę, która obryzguje autorytety, których nie podważamy, bo trza, żeby autorytetne* były.

* Ależ oczywiście, że słowo autorytetne istnieje, tylko przestało być używane. Oto cytat z Mariana Zdziechowskiego:

Dziękuję, polona.pl.

Internety (nie używam nigdy tej formy, ale właśnie mi się narzuciła, co znaczy, że chyba się już rozpowszechniła, skoro niegdysiejszy żart staje się słowem z domeny stylu lżejszego, publicystycznego; koniec dygresji) huczą od tego, że wędrowny kaznodzieja i youtuber Adam Szustak, dominikanin, odpowiedział w ramach Q&A na kogo ma ochotę zagłosować w wyborach prezydenckich.

Spodziewał się, że burza będzie, burza wybuchła, omówiono to wyznanie z licznych stron (nie czytałem ani promila), prawdopodobnie aktywniejsi byli zwolennicy innych kandydatów i zapewne kandydatki, ale może też odezwali się entuzjaści kandydata, który przypadł do gustu o. Szustakowi. Nagrał więc materiał, w którym przeprasza i wyjaśnia, że deklaracja była nieprzemyślana.

Dlaczego o tym piszę?

Piszę, bo ojciec Szustak, wyjaśniając sprawę, wygłosił maksymę: Tylko krowa się nie myli.

Czy muszę dodawać, że w całej sprawie właśnie ta sekunda zainteresowała mnie najbardziej? To gratka dla kogoś, kto zajmuje się opowiadaniem o znaczeniach słów i frazeologizmów (autoreklama: Wyczesane rozmowy).

Śledztwo w sprawie krowy

Profesorowie Wojciech Chlebda i Jerzy Bralczyk z przekonaniem piszą, że zdanie „Tylko krowa nie zmienia poglądów” zostało sformułowane przez Kisiela — Stefana Kisielewskiego, znanego z ciętego języka. Dziś właśnie rocznica wypowiedzenia przezeń w roku 1968 pamiętnych słów o dyktaturze ciemniaków.

Ufam, ale sprawdzam

A to kto powiedział? Mimo że szanuję wspomnianych wyżej erudytów, znawców frazeologii i nosicieli inteligenckich tradycji, zerkam do jeszcze jednego źródła — Skrzydlatych słów Henryka Markiewicza i Andrzeja Romanowskiego. Ci autorzy i to źródło zazwyczaj wiodą ku prawdzie.

Tam zaś wskazanie na… Antoniego Słonimskiego i jego felieton O czytelnikach z tomu Moje walki nad Bzdurą (1932), gdzie stoi:

Czytelnik-zaraza, czyli chwytający za pióro. Podkreśla ołówkiem niektóre zdania, stawia znaki zapytania i na marginesie pisze komentarze. Gdzie tylko jest jakaś polemika, wtrąci swoje trzy grosze. Lubi konsekwencję. Pamięta zawsze, że ktoś był kiedyś w jakiejś sprawie sześć lat temu innego zdania, i wytyka to ze świętym oburzeniem i z wypiekami na twarzy. Sam krowa, więc chciałby, żeby ludzie jak krowy nie zmieniali poglądów. Onże doradca. Żeromskiemu radził, żeby złamał pióro. Gdy powieść ma dwa tomy, zawsze mówi, że drugi tom gorszy. (podkreśl. moje, cyt. za Młodą Bibliotekarką).

Antoni Słonimski pierwszy z lewej. Źródło: Zbiory NAC

Krakowscy zbieracze skrzydlatych słów przypuszczają, że tekst Słonimskiego to źródło jakże częstej dziś maksymy usprawiedliwiającej etyczne i polityczne ewolucje Tylko krowa nie zmienia poglądów. Może Stefan Kisielewski to powtarzał, stąd późniejsza o trzydzieści co najmniej lat atrybucja. A czy krowa się nie myli? Nie jest papieżem, więc raczej, wbrew zdaniu Adama Szustaka OP, może być omylna.

Wyczesane rozmowy

Co nieco o krowie i jej poglądach opowiadałem w Radiu Kraków w Wyczesanych rozmowach 27 lutego 2020 r. w towarzystwie Państwa Redaktorów Anny Piekarczyk i Pawła Sołtysika. Zapraszam do posłuchania.