Już się przyzwyczailiśmy do „zajawek” jako w gruncie rzeczy zasłon dymnych: „Nie uwierzycie, co zrobiła”, „Zrobili to Idze Świątek”, „To właśnie powiedział”. Ale co zrobiła? Co zrobili? Co powiedział? Czytelnik ma kliknąć, zanim cokolwiek zrozumie. To drobne komunikacyjne oszustwo łamie grice’owską zasadę ilości: przekaz powinien dostarczać potrzebnych informacji. Nagłówek nie musi zdradzać wszystkiego, lecz powinien coś komunikować. Inaczej nie informuje, tylko bezceremonialnie manipuluje ciekawością odbiorcy i zwyczajnie marnuje jego czas oraz psuje debatę publiczną.

Jest granica!

Muszę jednak przyznać, że ten zapis to jest mniej niż standardowe mało. Znalazł się na moim ekranie głównym portalu Wyborcza.pl.

Jest samo dopełnienie. Brak podmiotu i orzeczenia. Kto i co zrobił? Ilu ich było? Piorun strzelił? Polityk pochwalił? Proboszcz potępił? Sąd skazał? Znakomity tytuł, bo otwiera pole dla snucia narracji. Tyle że to portal informacyjny, a nie szkoła twórczego pisania i ćwiczenia z kreatywności.

Oczywiście lepiej by było napisać: nieważne, ale czy to teraz ważne, skoro i tak nie wiadomo, o co chodzi?

Tak, oczywiście kliknąłem

A teraz jeszcze się żołądkuję. I pewnie. Bo kliknąłem, już wiem, że sąd, ale nie wiadomo, co zrobił. W polu widzenia nie ma Brauna.

Czyli muszę scrollować

Tak. Najjjka została skazana za komentarze pochwalające przestępstwo. Chodzi o atak dokonany przez Grzegorza Brauna na odbywające się w Sejmie spotkanie z okazji Chanuki.

Hm, teraz to już nie wiem, od czego ja się dystansuję. Może więc zacytuję (podkreślenia moje):

„Proszę państwa, przepis artykułu 255 paragraf trzeci kodeksu karnego mówi o odpowiedzialności karnej za publiczne pochwalanie popełnienia przestępstwa. W oparciu o materiał dowodowy, zgromadzony w sprawie, przede wszystkim w postaci zarejestrowanego nagrania wypowiedzi pani oskarżonej, sąd nie miał wątpliwości, że pani oskarżona Natalia Ruś swoim zachowaniem zrealizowała znamiona zarzuconego jej występku, ponieważ jej zachowanie polegało na publicznym pochwalaniu przestępstwa (…) Niewątpliwie słowa pani oskarżonej wbrew jej wyjaśnieniom miały charakter pochwalny aprobujący zachowanie do którego doszło w Sejmie (…) słowa wypowiedziane przez panią oskarżoną jednoznacznie wskazują na aprobatę popełnienia przestępstwa” – uzasadniał wyrok skazujący sędzia.

Sąd: Przestępstwo było, nieważne czy sprawca skazany

Wyjaśnił jeszcze jedną, ważną kwestię. – Do bytu tego przestępstwa nie ma znaczenia to, czy sprawca został skazany prawomocnym wyrokiem sądowym – ocenił sędzia.

– Nawet nie wiem dokładnie, co pochwalałam – mówiła przed sądem kobieta. Jej prawnik podkreślał, że nie wskazano, które wypowiedzi w ocenie sądu, stanowią naruszenie prawa. (Źródło: Michalina Bednarek, Sądowy zwrot akcji w sprawie katolickiej influencerki. Jednak pochwalała przestępstwo, „Gazeta Wyborcza” https://rybnik.wyborcza.pl/rybnik/7,180134,32995734,sadowy-zwrot-akcji-w-sprawie-katolickiej-influencerki-jednak.html, 31.08.2026 [dostęp: 1.09.2026])

Nie będę wchodził na grunt prawa i wdawał się w dyskusje o tym, co jest przestępstwem, ani nie będę szukał, co pisała Najjjka. Jeśli Grzegorz Braun ma się za proroka, to musi się skonfrontować z Państwem i organami Kościoła, którego doktryny broni. Na koniec oczywiście Sąd Boski. Według prostszych zasad regulujących życie społeczne (nie czyń drugiemu, co tobie niemiło) sprawa jest oczywista. Nie ma takich objawień i idei, w wolnym państwie, podczas pokoju, które by nakazywały „cywilowi” bicie ludzi.

Moją wściekłość budzą mętne nagłówki, co więcej, obawiam się, że zła jakość komunikacji dokłada paliwa do agresji w relacjach społecznych. Ale jakoś nie zamierzam palnąć się gaśnicą w głowę ani rozwalić monitora.

To zasada clickbaitów — zainteresować i „zmusić” do kliknięcia. Ale może to tylko walka o przeżycie na rynku?
Śmiertelnie niebezpieczny zaatakował — napisała Gazeta Krakowska na Facebooku. Specjalnie nie podlinkowałem.

Dlaczego językoznawca się tym zajmuje, a może jeszcze unosi, zamiast pominąć milczeniem lub wyśmiać? Dlatego, że jeśli na taką drogę wkraczają media mające swoją wersję papierową, więc darzone jakąś estymą i atencją, to oznacza to nadużycie zasad społecznej komunikacji. Gdy występuje się w obronie kultury pisma jako ważnej części kultury narodowej i europejskiej, to ma się na myśli doniosłą rolę prasy, m.in. dostarczanie informacji nie w formie sensacyjnej. Nieraz się tę rolę nazywało wychowawczą, co może trącić nachalnym dydaktyzmem i ideologią, ale misją, rolą, funkcją mediów jest między innymi kształtowanie postaw.
Ale dlaczego dziś? Dlatego, że ten tytuł jest niegramatyczny. Brak rzeczownika.

Śmiertelnie niebezpieczny zaatakował 7-osobową rodzinę
KTO? CO? Bandyta? Wirus? Zwierz?
Kliknąłem. Gaz — czad. Prawda, więc nie jest to klasyczny clickbait, zatem przepraszam Gazetę Krakowską, która jednak informuje, a nie tylko nęci i zarabia na reklamach. Ale irytacja przeważa nad troską i ciekawością.
Jak to wymówić i co to znaczy? Materiał wideo Arleny Witt:

Ciekawe przykłady podaje Michał Gellert, skąd pożyczam obrazek o niewiarygodnej ofercie dla rybek.