by Artur Czesak·Możliwość komentowania Co to jest klima? została wyłączona
Dziś prawie każdy ma klimę (rodzaj żeński) — w samochodzie, w pracy, a nawet w mieszkaniu. W Polsce przedrozbiorowej klima było (rodzaj nijaki), a że kraj był olbrzymi, to były w różnych jego częściach rozmaite klimata. Tak, dawne słowo klima oznaczało klimat, czyli jeden z pasów „od ekwatora ku polom”.
Zapraszam do posłuchania Wyczesanych rozmów w Radiu Kraków:
Oczywiście można różnych klimatycznych i pogodowych wyrazów używać przenośnie. Wszak „takie mamy klima”, mógłby ktoś powiedzieć przed trzema niemal wiekami.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Ferie, ferye, feryje, feriae została wyłączona
Trwają Sommerferien, jak ogłaszano w języku zaborców Galicji. Usiłuję te rozbiegane wątki znaczeniowe połapać. Pomaga red. Wioletta Gawlik. Feryje — forma starsza (trzy sylaby).
Niepróżnujące próżnowanie to tytuł zbioru poezji Wespazjana Kochowskiego (1674). Kto chce mieć niebanalną lekturę wakacyjną, może sobie zaglądnąć do Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Recenzja słowniczka kujawskiego została wyłączona
Nie, nie ja ją napisałem, ale dr Anna Paluszak Bronka. Oto link (dziwny trochę, ale się otwiera). Recenzowany słownik: Katarzyna Podczaska, Mały słownik gwary kujawskiej, Inowrocław 2013.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Słownik Romana Wencla została wyłączona
Duży, oryginalny, dokładny, rzetelny słownik śląsko-polski tworzy Roman Wencel. Dzięki wysiłkowi Autora możemy już zapoznać się z częścią zawierającą hasła od A do M. Interesujące przykłady, wartościowe konteksty, wrażliwość na osobliwości składni i gramatyki. Wszystkich zainteresowanych językiem (Górno)Ślązaków i (Górno)Ślązaczek zachęcam. Słownik śląsko-polski oparty na wymowie z okolic Opola powinien być i zapewne jest lekturą każdego silezjologa i każdej silezjolożki. http://www.math.uni.wroc.pl/~rwenc/sil/slownik_sp.pdf
Wymowę tę Autor — matematyk — zapisuje za pomocą systemu znaków złożonych chyba w programie TEX,. Dobór liter pozwala na oddanie wielu fonetycznych właściwości śląszczyzny opolskiej, jej bogatego systemu samogłoskowego, w przeciwieństwie do śląszczyzny spod Katowic, Gliwic czy Rybnika także z samogłoskami nosowymi. Pewne kategorie morfologiczne Autor powiązał ze sposobami zapisu, więc w sumie liter jest 42, a do tego 7 dwuznaków. Nie zapisuje zmiękczeń spółgłosek przed samogłoskami za pomocą litery i, czym zbliża swoją ortografię do zapisu fonetycznego. Oto kilka przykładowych haseł:
Porównanie nazw grzybów: bagjylńôk i bagjyńôk (w zapisie „ślabikorzowym” bagiylniŏk i bagiyniŏk) z hasłami bagielniak i bagieniak ze Słownika gwar śląskich pod red. B. Wyderki dowodzi, że praca R. Wencla jest oryginalna, a Autor odpowiedzialnie dokonuje opisu haseł, w tym przypadku identyfikacji gatunków.
SGŚ I
To porównanie pokazuje także bogactwo leksyki mykologicznej leśnych okolic Górnego Śląska, a czasem także kłopoty identyfikacyjne, jakie mieli zbieracze grzybów i słownictwa.
Przyjdzie czas na dyskusję, a może i krytykę. Wśród problemów dyskusyjnych można wskazać właśnie zapis przez „gj”. Czy ten element jest równie silny i wart zapisania jak w sąsiedztwie spółgłosek wargowych, np. wybjyrô? Czy ma wartość fonologiczną? Z punktu widzenia normatywnego idziymy można chyba rozpatrywać jako polonizm, ale słownik prezentuje się raczej jako rejestrujący język znany Autorowi, więc ma konkretne umiejscowienie czasowe, pokoleniowe i przestrzenne. O stopniu normatywności zapisu więcej dziś powiedzieć nie umiem. Trzeba by się spotkać. Zapis zawsze można skrytykować. Np. w przytoczonym fragmencie z SGŚ jest miejscownik kžipopax. O ile mi wiadomo, grupa spółgłosek właściwych musi być jednorodna pod względem dźwięczności (możliwe są więc warianty kš i kř, z ř raczej ubezdźwięcznionym, ale o naturze tej głoski w kontekście niniejszego tekstu nie ma co deliberować; por. Karaś 1965: 124), więc jest to błędny zapis, ale redakcja z jakichś względów nie dokonywała ingerencji w zapis dostępny jej w kartotece. Może zresztą to po prostu kiks. W każdym razie należy odróżniać drobne kwestie od zasadniczych. A zasadniczą przyczyną powstania niniejszego wpisu była radość z tego, że Dykcjůnôrz ma już 413 bardzo treściwych stron.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Anna Niezabitowska (zm. 2019) została wyłączona
Inteligencja, kultura, hart ducha, duża wiedza dialektologiczna, dowcip, wiara… Tak wiele jeszcze można by wymieniać cech pozytywnych. Dla mnie także Nauczycielka skrupulatności w podejściu do materiału gwarowego i Autorka wiersza witającego na świecie Michała.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Słowniczki gwarowe zbieram została wyłączona
Ktokolwiek widział albo napisał słownik gwarowy, niechże raczy dać mi znać. Chętnie kupię. Zresztą nie tylko prace ściśle słownikowe. Interesują mnie także teksty o gwarze i pisane gwarami różnych regionów. Na liście poszukiwanych jest np. praca dra Adama Wróbla Bo óny korzyniamy w ziemi sum głymboko o gwarach kujawskich.
Podobnie rad bym poznać książki pana Łukaszewicza z legendami kujawskimi.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Poszukiwania #krwawnik została wyłączona
Z lektury pobieżnej źródeł dialektologicznych i etnobotanicznych wynika, że krwawnikiem nazywane są rośliny o różnej przynależności gatunkowej. Nadrzędną ideą jest zapewne jakaś właściwość związana z krwią (puszczania czy tamowania?) każdej z nich, ale dla porządku trzeba by sprawdzić. 1. Czy na pewno krwawnik to Achillea?
2. Zapytajmy jeszcze od obrazu (rzeczy) do nazwy: jak nazywa się lokalnie roślinę z powyższego zdjęcia? 3. Jeśli występuje nazwa krwawnik, ale oznacza inną roślinę, to jaką? Przydałoby się zdjęcie lub próba przyporządkowania botanicznego. 4. Do czego, jak zbierany, kiedy się używało danej rośliny?
Rostafiński w zielniku czarodziejskim informował:
Tak można i powinno się o każdym słówku pisać, zasięgnąwszy informacji z różnych źródeł. Można odpowiadać w komentarzach, można pisać maile: artur.czesak@gmail.com, można pisać do mnie na Facebooku. Zachęcam i zapraszam.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Kto zabił? została wyłączona
W lecie wszyscy czytają kryminały, więc pytanie to wcale nie takie dziwne. Ja o tzw. Smoku Wawelskim. Latoś wprawdzie niektórzy w gorączce politycznej drgają, jedni przeciw drugim powstają, złe rzeczy o drugich mówią, brzydkimi słowy w twarz rzucają i plwają. Zawsze było źle, więc cofnijmy się w czas okrutny, gdy pod Krakowem okrutny holophagus obdarzony matematycznymi zdolnościami mieszkał. Umiałci on policzyć sztuki bydła i poddanych króla Kraka jako ekwiwalent.
Proszę posłuchać, jak pisał Mistrz Wincenty zwany Kadłubkiem:
Napis na murach opactwa cysterskiego głosi, że był nasz kronikarz świętym, ale nie całkiem to precyzyjne — oficjalnie jest błogosławionym Kościoła katolickiego.
Jędrzejów, archiopactwo cyesterskie
Kto zabił? Według Kadłubka, a być może gdy pisał o Krakowie czasów Kraka, legenda zawierała więcej szczegółów, syn Kraka, a nie szewczyk czy inny człek z klas defaworyzowanych.
by Artur Czesak·Możliwość komentowania Zdrów bądź, Joachimie została wyłączona
Wiele się dziś mówi o świętej Annie, zwłaszcza tam, gdzie ludzie obchodzą imieniny swoich Haneczek, Ań i Anuś. Raczej mało kto ma czas na czytanie apokryfów, na posłuchanie i nagranie Babć opowiadających to, co same usłyszały przed kilkudziesięciu laty. Niech nam częściowo lukę tę wypełni fragment tekstu Elżbiety Wiater z portalu Aleteia o ikonie spotkania Joachima i Anny.
Ich imiona znamy z dzieł apokryficznych, przede wszystkim Protoewangelii św. Jakuba (II w.). Kobieta to Anna, a mężczyzna to Joachim. Zgodnie w tradycją Kościoła mieli być rodzicami Matki Bożej. W historii ich małżeństwa powtarza się biblijna opowieść o wierności Panu, choć On odmawia parze potomstwa. Przychodzi w końcu dzień, kiedy oboje mają niezwykłego gościa. Joachim jest wtedy na pustyni, wśród pasterzy. Anna przybywa w domu. Oboje słyszą od anioła, który każde z nich odwiedza, że będą mieli dziecko, córkę, dzięki której dokonają się wielkie dzieła Boże. Oboje reagują tak samo – biegną, by spotkać współmałżonka i podzielić się tą radosną wiadomością. Spotkali się właśnie w bramie i powitali pocałunkiem. Zgodnie z tekstem apokryfu to Anna pierwsza powiedziała, co zapowiedział jej anioł. Joachim, choć wracał ze stadami, z których miał złożyć hojną ofiarę w świątyni, zamiast iść od razu do przybytku, najpierw spędził noc z żoną.
Ta historia przez wieki, kraje i języki szła do nas, aż zapisana została rodzącą się polszczyzną na kartach tzw. Rozmyślania przemyskiego. Oto rękopis z serwisu Polona Biblioteki Narodowej
W wydaniu Aleksandra Brücknera wygląda to (bo napisać „brzmi” nie mam odwagi; jak to bowiem wymawiano — trudno pojąć i odtworzyć) nieco czytelniej:
Biblioteka Pisarzôw Polskich, 1907
W korpusie staropolskim stworzonym niegdyś przez Wacława Twardzika w IJP PAN (dziś ślepy link) scena „zwiastowania” Joachimowi, dzięki interpunkcji daje się czytać:
Odczytanie Wacława Twardzika (RIP)
Transkrypcje i światopoglądy są różne, ale kultura niech wszystkim czytającym daje mir i uciechę, zdrowie i nadzieję wielikiego wesela (wersy 8–9), a zwłaszcza Joachimom i Annom.