Tekst sprzed lat 85 zaledwie, wówczas zrozumiały w pełni, a dziś jednak mniej. Bo w kapeluszach tylu ludzi nie chodzi co dawniej.

Chodziło o wyrób? Chyba raczej o sprzedaż.
Kurjer Warszawski, 18.08.1934.

W tegorocznej kampanii parlamentarnej znów ogłaszam, że zbieram ulotki, inne materiały i informacje o nich. Oczywiści chodzi mi o takie, które pod względem językowym są interesujące.

Wystosowałem następujący apel:

Szanowni Państwo, oto znów kampania wyborcza w pełni, więc pozwalam sobie, tradycyjnie już, poprosić o wszelkie sygnały dotyczące publicznego użycia w piśmie(plakaty, ulotki wyborcze) lub w mowie (przez komitety, kandydatów bądź podczas wydarzeń związanych z kampanią) gwar, dialektów, języków regionalnych lub aspirujących do takiego statusu, regionalnego słownictwa, języków mniejszości narodowych bądź etnicznych — środków językowych innych niż standardowa polszczyzna.
Będę wdzięczny za materiały oryginalne, zdjęcia, linki, wszelakie informacje, także z lokalnych mediów, jak np. https://poznews.pl/trzeba-naprawiac-gemele-po-pisie-bosacki-gwara-na-konwencji/ (przykład najświeższy, tytułem przykładu).

Artur Czesak

Niestrudzony badacz górnośląskich pieniędzy zastępczych (notgeldów), fraszkopisarz, filatelista, etc., etc. — Bronisław Wątroba — napisał o Gorzowie Śląskim:

Na pewno warto, by lokalni miłośnicy historii to wiedzieli, a może da się coś uzupełnić?

Dziś prawie każdy ma klimę (rodzaj żeński) — w samochodzie, w pracy, a nawet w mieszkaniu. W Polsce przedrozbiorowej klima było (rodzaj nijaki), a że kraj był olbrzymi, to były w różnych jego częściach rozmaite klimata. Tak, dawne słowo klima oznaczało klimat, czyli jeden z pasów „od ekwatora ku polom”.

Zapraszam do posłuchania Wyczesanych rozmów w Radiu Kraków:

Oczywiście można różnych klimatycznych i pogodowych wyrazów używać przenośnie. Wszak „takie mamy klima”, mógłby ktoś powiedzieć przed trzema niemal wiekami.

Trwają Sommerferien, jak ogłaszano w języku zaborców Galicji.
Usiłuję te rozbiegane wątki znaczeniowe połapać. Pomaga red. Wioletta Gawlik. Feryje — forma starsza (trzy sylaby).

Zapraszam do posłuchania audycji ze strony Radia Kraków.

Ferye we Wiedniu:

Jest Pegaz i ojczysty pieśniarz

Ależ nam się wszystko w rozmowie z red. Wiolettą Gawlik plątało, gdyśmy rozważali, co to właściwie są wakacje i jak się mają do horror vacui i vacatów na różnych stanowiskach.
Link do audycji w Radiu Kraków: https://www.radiokrakow.pl/audycje/wyczesane-rozmowy-82986/wakacje-wywczasy-i-wolnosc/

Niepróżnujące próżnowanie to tytuł zbioru poezji Wespazjana Kochowskiego (1674). Kto chce mieć niebanalną lekturę wakacyjną, może sobie zaglądnąć do Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej.

Nie, nie ja ją napisałem, ale dr Anna Paluszak Bronka.
Oto link (dziwny trochę, ale się otwiera).
Recenzowany słownik: Katarzyna Podczaska, Mały słownik gwary kujawskiej, Inowrocław 2013.

Duży, oryginalny, dokładny, rzetelny słownik śląsko-polski tworzy Roman Wencel. Dzięki wysiłkowi Autora możemy już zapoznać się z częścią zawierającą hasła od A do M. Interesujące przykłady, wartościowe konteksty, wrażliwość na osobliwości składni i gramatyki.
Wszystkich zainteresowanych językiem (Górno)Ślązaków i (Górno)Ślązaczek zachęcam.
Słownik śląsko-polski oparty na wymowie z okolic Opola powinien być i zapewne jest lekturą każdego silezjologa i każdej silezjolożki.
http://www.math.uni.wroc.pl/~rwenc/sil/slownik_sp.pdf

Wymowę tę Autor — matematyk — zapisuje za pomocą systemu znaków złożonych chyba w programie TEX,. Dobór liter pozwala na oddanie wielu fonetycznych właściwości śląszczyzny opolskiej, jej bogatego systemu samogłoskowego, w przeciwieństwie do śląszczyzny spod Katowic, Gliwic czy Rybnika także z samogłoskami nosowymi. Pewne kategorie morfologiczne Autor powiązał ze sposobami zapisu, więc w sumie liter jest 42, a do tego 7 dwuznaków. Nie zapisuje zmiękczeń spółgłosek przed samogłoskami za pomocą litery i, czym zbliża swoją ortografię do zapisu fonetycznego. Oto kilka przykładowych haseł:

Porównanie nazw grzybów: bagjylńôk i bagjyńôk (w zapisie „ślabikorzowym” bagiylniŏk i bagiyniŏk) z hasłami bagielniak i bagieniak ze Słownika gwar śląskich pod red. B. Wyderki dowodzi, że praca R. Wencla jest oryginalna, a Autor odpowiedzialnie dokonuje opisu haseł, w tym przypadku identyfikacji gatunków.

SGŚ I

To porównanie pokazuje także bogactwo leksyki mykologicznej leśnych okolic Górnego Śląska, a czasem także kłopoty identyfikacyjne, jakie mieli zbieracze grzybów i słownictwa.

Przyjdzie czas na dyskusję, a może i krytykę. Wśród problemów dyskusyjnych można wskazać właśnie zapis przez „gj”. Czy ten element jest równie silny i wart zapisania jak w sąsiedztwie spółgłosek wargowych, np. wybjyrô? Czy ma wartość fonologiczną? Z punktu widzenia normatywnego idziymy można chyba rozpatrywać jako polonizm, ale słownik prezentuje się raczej jako rejestrujący język znany Autorowi, więc ma konkretne umiejscowienie czasowe, pokoleniowe i przestrzenne. O stopniu normatywności zapisu więcej dziś powiedzieć nie umiem. Trzeba by się spotkać. Zapis zawsze można skrytykować. Np. w przytoczonym fragmencie z SGŚ jest miejscownik kžipopax. O ile mi wiadomo, grupa spółgłosek właściwych musi być jednorodna pod względem dźwięczności (możliwe są więc warianty kš i kř, z ř raczej ubezdźwięcznionym, ale o naturze tej głoski w kontekście niniejszego tekstu nie ma co deliberować; por. Karaś 1965: 124), więc jest to błędny zapis, ale redakcja z jakichś względów nie dokonywała ingerencji w zapis dostępny jej w kartotece. Może zresztą to po prostu kiks. W każdym razie należy odróżniać drobne kwestie od zasadniczych. A zasadniczą przyczyną powstania niniejszego wpisu była radość z tego, że Dykcjůnôrz ma już 413 bardzo treściwych stron.

http://www.math.uni.wroc.pl/~rwenc/sil/slownik_sp.pdf

Inteligencja, kultura, hart ducha, duża wiedza dialektologiczna, dowcip, wiara… Tak wiele jeszcze można by wymieniać cech pozytywnych.
Dla mnie także Nauczycielka skrupulatności w podejściu do materiału gwarowego i Autorka wiersza witającego na świecie Michała.

Zwłaszcza mądry i dobry uśmiech