Jednak coś nam się udało zorganizować. Żeromski nie dożył realizacji swego pomysłu, ale Polska Akademia Literatury przez parę lat działała (nie bez krytyki z różnych stron). Pisownię też już po kilkunastu latach udało się ujednostajnić — m.in. zmieniono tłómaczyć na tłumaczyć. Czy Słownik języka polskiego (1958–1969) pod redakcją Witolda Doroszewskiego można uznać za realizację marzeń autora Syzyfowych prac? Raczej nie.

O akademię literacką

O akademię literacką. IKC, 1920-05-17

Profesorów Zollów w Krakowie nie brakuje, więc gdyby trzeba było sprawę wznowić, to wiadomo, kogo można zaproponować do specjalnej komisji.
Sprawami przekładów zajmują się różne instytucje, nie zaprzeczymy, ale z ciekawej rozmowy dwojga tłumaczy odbytej pod auspicjami Biblioteki Kraków wynika, że bardzo dobrze nigdy nie było, a jest tak sobie.

Warto posłuchać, jak o swej pracy mówią tłumacze literatury, jak wysokie wymagania sobie stawiają.

Umarł sympatyczny człowiek, Antoni Huczyński. Tempo publikacji wyprzedziło refleksję.

A może to ja coś mylę? Powiedział przecież pewien polityk, że powstanie warszawskie było w 1988.
Każdy czegoś nie wie, ale czasem robi się z tego powodu nieswojo i przykro.

Idiom doskonały, bo nie wiadomo, co znaczy, a próba poskładania znaczenia z poszczególnych wyrazów też niezbyt sensowne daje rezultaty. Trącić nie znaczy tutaj potrącić, przypadkowo kogoś dotknąć czy zahaczyć np. ramieniem; nie ma też, mam nadzieję, bezpośredniego związku z mało grzecznym pies cię trącał. Myszka nie oznacza małego gryzonia ani części ludzkiego ciała, na przykład znamienia na twarzy. Nie jest to również myszka komputerowa.

Znaczenie dzisiejsze

Dziś jeśli coś trąci myszką, to znaczy, że jest niemodne, nie pasuje do nowoczesnej rzeczywistości, jest anachroniczne. Albo całkowicie błędne, albo mimo że w gruncie rzeczy politowania godne, można to tolerować. Nie jest to pochwała, o czym świadczą wyniki małego sondażu.

Znaczenie dawniejsze

Trącić to ‘pachnieć, zalatywać, cuchnąć, oddawać, śmierdzieć’ — cała gama doznań węchowych. Gdy w XIX wieku wino trąciło myszką, wszyscy się cieszyli. Myszka zaś dosłownie, wg Słownika języka polskiego tzw. warszawskiego, była to „ciecz pachnąca, zawarta w woreczku około pępka zwierzątka z rodzaju myszy”, a przenośnie — pozytywnie odbierany zapach właściwy starym winom. Świadczą o tym wersy Pieśni Janusza Wincentego Pola

Nasz szlachcic toż samo niezgorzej wystąpił,
Somsiadów pospraszał i sreber nie skąpił;
Nie było tam wiele wymysłów… cekaty…
Bo było na łyżce i było za łyżką,
A wino na piękne trąciło już myszką.
Szedł kielich kolejno — a mówią: przy winie
I miłej drużynie czas jakoś to płynie…
(Wieczór przy kominie. Polska gawęda, 1835/1833)

Wersja audio w Wyczesanych rozmowach

Od pochwały do przygany. Niby to jest wiadome, ale przyjrzenie się historii frazeologizmu trącić myszką  bardzo jest ciekawe. Rozmawialiśmy o tym związku frazeologicznym w Radiu Kraków (zdalnie, bo pandemia). Zapraszam do posłuchania.

 

 

Gdy czytamy, że coś działo się w Brzozowie, możemy pomyśleć, że to forma od Brzozów. Ale kamień grobowy tutaj przedstawiony odnosi się do wsi Brzozowa, która przynajmniej według Wykazu urzędowych nazw miejscowości ma odmianę przymiotnikową.

Lecz nagrobek w Glinianach głosi: Tu spoczywają zwłoki ś.p. Aleksego Wiśniewskiego. Zmarł w Brzozowie d. 28 Lutego 1882 r. Mając lat 39. Swoją drogą — czy to może ojciec ks. Jana Wiśniewskiego, wybitnego historyka diecezji sandomierskiej?

Nazwy miast Włoszczowa i Częstochowa, odmieniane jak rzeczowniki, czyli jak krowa, pokazują, że taka rzeczownikowa odmiana jest możliwa i zmienna w historii. Dezorientację wzmaga dialekt. Jeśli na co dzień się powiada, że ktoś jest z Brzozowy (Brzozowéj), jak z Częstochowy, to pojawia się możliwość i chęć użycia formy w Brzozowie zamiast w Brzozowej lub na Brzozowej.

Nawet jeśli to tylko apokryf dotyczący biografii Adama Mickiewicza, to na samym końcu znajduje się twardy jak kamień (więc podatny na skruszenie buldożerem) dowód na prawdę przekazu z odległej o kilka pokoleń i reżimów epoki.
Kolega Mikałaj Ramanouski podrzucił mi dziś link do fejsbukowej rewelacji ogłoszonej przez regionalistę Alaksandra Abramowicza „Znalazłem ten kamień”! Oto historia.

Jeśli kogoś męczą litery, może posłuchać dźwiękowej wersji tego bloga. ZAPRASZAM.

Listen to „Blognagłos #01” on Spreaker.

Co, gdzie, jaki kamień?

Źmicier Bartosik w Radiu Swaboda przeprowadził ze wspomnianym Abramowiczem wywiad o jego zainteresowaniach miejscowością Studzionki (Студзёнкі, obwód miński, rejon nieświeski, sielsowiet Haradziej, pol. Horodziej), o tym, jak zrodziła się jego historyczna pasja:

W szóstej minucie wywiadu Abramowicz opowiada o losach kaplicy i cmentarza, który „zniesiono” kilkadziesiąt lat temu, a ziemią (z kośćmi) wzmacniano miejscową drogę. Pod koniec ok. 11:30 wspomina książkę Iriny Odojewcewej Na bieriegach Sieny, gdzie znajduje się wzmianka o Studzionkach jako miejscowości, w której dzieciństwo przeżył poeta rosyjski Gieorgij Iwanow (1894–1958):

Поэт Мицкевич, посетивший их когда-то, посвятил им стихи, начинавшиеся — в русском переводе —
Ева потеряла рай,
Но нашла его снова в Студенках.
В этом «найденном Евою рае» и прошли райские годы детства Георгия Иванова, Юрочки, как его звали.

[Poeta Mickiewicz, który kiedyś je odwiedził, poświęcił im wiersze, zaczynające się słowami „Ewa utraciła raj, / Ale znalazła go w Studzionkach”. W tym to „raju odnalezionym” minęły rajskie lata dzieciństwa Gieorgija Iwanowa, Juroczki, jak go nazywano.]

Historia ta opisana również została w książce, przywołanej w białoruskiej Wikipedii pisanej oficjalną ortografią. Czytamy otóż we wspomnieniach ks. Jerzego Kalinowskiego, najmłodszego brata Józefa znanego jako św. Rafał Kalinowski (1835–1907), inżynier, powstaniec, karmelita bosy:

Na zachód od domu rozciągały się dwa olbrzymie, z sobą połączone przepływającą przez nie rzeczką, stawy, które Mickiewicz w Panu Tadeuszu opisał. Na południe i na wschód od domu rozciągał się olbrzymi prześliczny park, bardzo pięknie zarysowany, zaludniony wszystkimi gatunkami krajowych drzew w najpiękniejszych okazach: stuletnie dęby, lipy, modrzewie, sosny, graby i skromne, a tak piękne ze swoją białą korą i srebrnym liściem brzozy płaczące, krzewy bzu, jaśminu i róż, a wszystko to |…] na prześlicznym […] trawniku, ze zwierciadlaną szybą stawów, z rzeczką wijącą się jak wąż przez trawniki, z mostkami zgrabnymi, rzuconymi na tę rzeczkę, czyniły Studzionki małym ziemskim rajem. Tak go też nazwał Mickiewicz, który odwiedzał Studzionki i w albumie gospodyni domu napisał te słowa:

„Ewa raj utraciła,
Tyś go, pani, stworzyła”.

Słowa te następnie zostały wykute na kamieniu, który przed niewielu laty był jeszcze w parku, za ogrodem owocowym, na drodze na cmentarzyk miejscowy [podkreśl. AC]. Na tym cmentarzyku w gotyckiej otwartej kapliczce jest pochowana pani Zofia z hr. Rozwadowskich Gruszecka, matka Wiktorowej Kalinowskiej, jej stryjeczna siostra, wielkich cnót chrześcijańskich niewiasta, Joanna hr. Rozwadowska i Wiktor Kalinowski. (ks. Jerzy Kalinowski, Rodzeństwo, [w:] Wychwalajcie mężów sławnych. Wspomnienia o świętym Rafale Kalinowskim, wybrał i oprac. Czesław Gil OCD, Kraków: Wydawnictwo Karmelitów Bosych, 2008, s. 22)

W Panu Tadeuszu

Czyli że ten fragment ósmej księgi arcypoematu miałby zawierać studzioneckie reminiscencje:

Zaiste, okolica była malownicza!
Dwa stawy pochyliły ku sobie oblicza
Jako para kochanków: prawy staw miał wody
Gładkie i czyste jako dziewicze jagody;
Lewy, ciemniejszy nieco, jako twarz młodziana
Smagława i już męskim puchem osypana.
Prawy złocistym piaskiem połyskał się wkoło,
Jak gdyby włosem jasnym; a lewego czoło
Najeżone łozami, wierzbami czubate;
Oba stawy ubrane w zieloności szatę.

Kto wie, legenda bywa trwalsza niż materialna pamięć.

Cmentarzyk zniszczono, a kamień?

A kamień odnalazł właśnie A. Abramowicz, w piwnicy, niedaleko od cmentarzyka.

Я знайшоў той камень! Камень з выбітым надпісам,як і ў альбоме гаспадыні маёнтка Студзёнкі, што пакінуў А. Міцкевіч. Камень умураваны ў сцяну склепа. Памер бачнай часткі 85см. на 64см. Склеп непадалёк ад былых панскіх могілак. Выглядае, напісана почыркам А. Міцкевіча.

Napis jest do góry nogami. Co faktycznie napisano?

Ewa raj utraciła,
Tyś go wskrze
??          siła
Mickiewicz

Mamy więc inną wersję tekstu: WSKRZESIŁA, a nie STWORZYŁA, brak słowa PANI. Tyś go wskrzesiła wydaje się pewne, ale co jest lub było na początku trzeciego wersu — pewne nie jest. Czy dukt pisma jest istotnie XIX-wieczny? Raczej tak, ale jeśli dobrze widzę „raj”, to znaczy, że to koniec wieku, bo wcześniej napisano by „ray”.

Czy to te Studzionki?

Kamień by przemawiał za tymi właśnie Studzionkami, ale gwoli ścisłości dodajmy, że dostępny w Wikipedii biogram poety Iwanowa łączy go z jakimiś Studionkami należącymi do gminy Siady (lit. Seda), na wschód od Możejek, wówczas w gubernii (świadomie piszę przez -ii) kowieńskiej, w powiecie Telsze.
Kamień przemawia za rejonem nieświeskim, pamięć Jerzego Kalinowskiego podyktowała co innego. Podał bowiem powiat nowogródzki, a nie nieświeski:

Studzionki należały przed latami do książąt Radziwiłłów, potem dostały się jako dożywocie hrabiemu Rozwadowskiemu, jenerałowi w[ojska] p[olskiego], który był 1o voto żonaty z wdową Morawską, siostrą księcia Karola Radziwiłła „Panie Kochanku” [1734-1790], 2o voto z Wągrodzką, matką sześciorga dzieci, z których jedną była wymieniona Zofia za Aleksandrem Gruszeckim, i z tego małżeństwa było troje dzieci; najstarszą była Maria, żona Wiktora Kalinowskiego.
Studzionki po śmierci jenerała Rozwadowskiego były dzierżawione przez Gruszeckich, potem przez Kalinowskich. Leżą w mińskiej guberni, w pow[iecie] nowogródzkim (Notes J. Kalinowskiego, Archiwum [Krakowskiej] Prowincji Karmelitów Bosych, AP 111, s. 24–26).

Czyżby to pomyłka wynikła przez skojarzenie z Mickiewiczem i Nowogródczyzną? Sprawy nie ułatwia i to, że miejscowości o polskiej nazwie Horodziej znajdowały się i blisko Mińska, i w powiecie nowogródzkim, o czym zaświadcza Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich (t. 3, s. 152). Wspomnienie Radziwiłłów sprzyja uznaniu wyższości lokalizacji nieświeskiej. No i ten kamień.

Legenda i prawda. Żywot tekstualny

Jakie jest powiązanie z pamięcią o Mickiewiczu, który żył w pamięci swoich rodaków w Litwie? Zdaje się, że biografie ani encyklopedia mickiewiczowska Instytutu Badań Literackich PAN (2001) nie wspominają wizyty w Studzionkach, a zbiory twórczości nie zawierają wpisu w albumie (imionniku Zofii Rozwadowskiej). Dwuwiersz pojawił się jednak w druku już wcześniej, stale wiązany z karmelitą Kalinowskim. Najpierw w książce Joseph Kalinowski: officier du génie dans l’armée russe, exilé en Sibérie, carme déchaussé d’après ses mémoires et sa correspondance, influence contraire du catholicisme et du schisme moscovite sur la civilisation:

Autor: Jean-Baptiste Bouchaud (1851–1932), karmelita, który przyjechał do Czernej w roku 1880, by pomóc w odnowie życia zakonnego. W gromadzeniu materiałów o ojcu Rafale pomagał ksiądz Jerzy Kalinowski. Dziękuję, Google Books!

Jest to więc ten sam przekaz z pamięci rodzinnej. Czyżby więc elementy wersu trzeciego oznaczone przeze mnie jako ?? miały być literami „ni” ze słowa „Pani”, a układ utworu częściowo dwukolumnowy:

Tyś go | wskrze
Pani     | siła

Byłoby w tym coś barokowego, choć układ pisma na kamieniu wcale nie musi oddawać wpisu w albumie. Wskrzesiła może być czasownikiem bardziej przemyślanym, więc z większym naddatkiem poetyckości (i słusznej teologii) niż stworzyła. Kreacja bowiem w rajskich kontekstach przysługuje Kreatorowi. Ale to już rzecz dla mickiewiczologów, jeśli zechcą włączyć te słowa do korpusu poezji Wieszcza.

Zagadka edytorska. Niewielka, lapidarna w sensie ścisłym.

W Międzynarodowy Dzień Tańca pomyślałem o Pani Janinie Kalicińskiej, która zawsze podkreślała, że  jest ze znakomitego rocznika 1920, tego samego co Jan Paweł II. Następnego dnia przyszła wiadomość, że umarła. Requiescat in pace, ale może nie o spoczynek chodzi, lecz o pamięć. Ruch, taniec, humor, stanowczość.

Zdjęcie zrobione w 2008 r. podczas Limanowskiej Słazy.

Ja o tańcu ludowym nic nie umiem sensownego powiedzieć, ale wspominam Osobę, która wiedziała o nim wszystko i jeszcze parę lat temu gotowa była zademonstrować właściwy krok gibkim tancerzom pięciokrotnie od siebie młodszym.

Adresat listu

To nie jest wpis polityczny, choć o politykach mowa. Może kiedyś będzie mowa o różnicach politycznych w języku, wszak są słowniki, które to opisują, na czele z Dobrą zmianą Katarzyny Kłosińskiej i Michała Rusinka oraz Pancerną brzozą Galopującego Majora. Systemowe zjawiska językowe zazwyczaj są ponadpolityczne, co nam dziś zilustrują „pisowiec” (choć dziś w innej partii tworzącej Zjednoczoną [wciąż?] prawice) i „lewaczka” (Nowoczesna, Teraz!, SLD).

Dziś celownik

Celownik jest w odwrocie? A może to archaiczne celownikowe –u ekspanduje? Ostatnie piętnastolecie dostarczyło wielu przykładów. Już w 2012 roku wspominałem indagowany przez red. Renatę Radłowską przejęzyczenie (nie ma przejęzyczeń bez podstawy fonetycznej — otaczające głoski mieszają lub psychicznej — myślimy też o czymś innym) Zbigniewa Ziobry.

Z. Ziobro i celownik

Antoni Macierewicz przynosi wstyd (komu? czemu?)

Znalazło się też nagranie z 2016 roku, w którym polityczka popełnia ten sam błąd.

Dziennikarze transmitują

Tak, media i dziennikarze czasem omawiają błędy, ale częściej, jako że mają słuch i dar naśladownictwa, powtarzają słowa, formy i akcenty polityków i ogólniej ludzi znanych, z którymi żyją w symbiozie. „Naszemu kraju” szerzy się nie tylko w mowie (zastrzegałem, że każdemu się może omsknąć końcówka), ale i w piśmie, co jest sprawą gorszą i bardziej symptomatyczną. Czyżby autor i redakcja nie dostrzegli błędu? Oto przykład z serwisu sport.pl (13.07.2018):

A może wpływ ze wschodu?

Nie chodzi mi nawet, choć należy o tym wspomnieć, o współczesny duży kontakt językowy polsko-ukraiński. Niewykluczone, że w rozmowach, czyli w polszczyźnie osób, których pierwszym językiem jest ukraiński lub rosyjski, pojawia się forma kraju w celowniku. Działo się tak i znacznie dalej na wschód, na ziemiach dziś ukraińskich, a wówczas pod władaniem rosyjskim, z silnym wpływem kulturalnym polskim, niemal dwa wieki temu. To znamienny i ciekawy przykład współbrzmienia języków, zmieniania językowych kodów, wzajemnej zrozumiałości języków ludzi wspólnie żyjących, a nawet w druku przeskakiwania z alfabetu łacińskiego na grecki, polskiego na ruski, z niemieckim cytatem, gdy potrzebny:

List Mychajła Gerowskiego do brata Jakowa (Яків Ґеровський, 1794–1850), profesora uniwersytetu we Lwowie, pisany w Wiedniu 3 listopada roku 1834 po polsku. Źródło: Українсько-руський архив, Історично-фільософічна секція Наукового товариства ім. Шевченка, t. 3: Матеріяли й замітки до історії національного відродження Галицької Руси в 1830-1840 рр. Додаток: До історії москвофільства в Угорській Руси; зібр. і пояснив М. Тершаковець, Львів 1907, s. 39–40.

Podsumowanie

I z błędów nauka płynie.

Socjalistyczne pismo „Naprzód” bardzo się oburzało na sanacyjne porządki i niepiękne postępki oraz mowę zarówno Józefa Piłsudskiego, jak i jego akolitów. Wiadomo było, że bardzo grubo się oni wyrażali. Oto przykład z książki Hocki-klocki, którą Biblioteka Narodowa (Polona) przypisuje Emilowi Haeckerowi, być może kierując się informacją z Polskiego słownika biograficznego (PSB), ale zawartą pod biogramem Jana Hupki:

Uznawanie Wersalu za wzór dobrego wychowania i kultury słowa sięga więc co najmniej lat wersalskiej konferencji, a nie było innowacją Andrzeja Leppera.
Czyżby nastąpiła zmiana w obyczajach językowych? Być może. To słowo na b… wciąż jest nieprzyzwoite i dlatego kryje się za szyldem agencji t. (co nie znaczy, że dla zarezerwowanej tylko dla towarzyszy). Słowo to zaś zastąpiło bałagan, również przed wojną rażące.
Wiedzmy, jak było.

Skończyło się powstanie styczniowe, nastał pozytywizm odcinający się od porywów ducha i mistycznych uniesień. Praca, przyziemna, ale owocna miała być ważna. Naukowo zainteresowano się też ludem. Tak, to była garść banalnych i uproszczonych elementów wiedzy, którą nabyliśmy w okolicach matury.

Wyprawa w Tatry

„Opiekun Domowy” z 1865 r. opisał wyjazd z Krakowa w Tatry. Nie będziemy jej tu całej streszczać, bo skupienie się na detalu — bywa — daje do myślenia. Na pewno jest tak, że droga z Krakowa na południe zupełnie nie była znana warszawskim redaktorom i zecerom. Nie umieli bowiem odczytać z rękopisu nazwy Pcimia, więc literki się obróciły i nikt ich nie poprawi; zamiast w Pcimiu jest w Peimin.

Pcim

Stylizacja językowa budzi pewną wątpliwość. Kur nie jest najczęstszą góralską wersją nazwy samca kury domowej. Ale panoczku (powinno być przez –c-) daje jakiś pozór autentyzmu.

Dojechali do Szaflar

Szaflary, dawna wieś i sławna, ale autorowi, którym mógł być Michał Bałucki, nie przypadła do gustu:

Niecałe pół mili za Nowym-Targiem jest wieś Szaflary. Jest to jedna z najmniéj wdzięcznych wiosek podhalańskich. Okolica skąpa w lasy, chaty ścieśnione i gęsto zbudowane, rzadko gdzie ocienione drzewkiem. Dwór sam w szczerem polu kawałek od lasu ponuro wygląda, zdaje się, że umyślnie uciekł od wsi, z pogardy dla brudnego ludu, a może i z obawy przednim, bo gdy o dziedzicach zagadasz ludowi, to się schmurzy i zamruczy coś jak przekleństwo i skargę.

W oczy rzuca się pochylony krzyż i studzienny żuraw.

Szaflary 1865

Widok archetypicznie wiejski, ale czy takie studnie w Szaflarach były? W leksykonie Józefa Kąsia studnia to niewielkie hasło. Były studnie tu i ówdzie, ale jest też i cytat, w którym informator(ka) wspomina, że studzien nie było, a wodę nosiło się z potoka.
Kształt domów, ich dachów (czym krytych?), układ drzwi i okien, kominy? Z czym to porównać? Czy są inne rysunki z tamtego czasu?

Co widzę, gdy patrzę?

Czy więc Wojciechowski rysował z natury, to jest z kultury, zmaterializowanej? Pytanie zawisło.