by Artur Czesak·Możliwość komentowania Umarła Ewa Siudajewska została wyłączona
Zachwyciła mnie na Sabałowych Bajaniach. W tym, co i jak mówiła, była siła emocji, tradycja i odniesienie do współczesności. Gwara Gór Świętokrzyskich z wieloma jej archaicznymi cechami. Drobne uchybienia wobec spoistości systemu wynikały także z tego, że nie było to pierwszy język zmarłej 25 stycznia 2026 r. gawędziarki. Posłuchajmy fragmentu opowieści z 2014 roku.
Proces zanikania gwar jako języka codziennej komunikacji nie musi oznaczać ich odejścia w niebyt. Gwara przenosi się w nowe sfery użycia: do mediów społecznościowych, reklamy, a nawet sztuki wysokiej.
Przykład Ewy Siudajewskiej wpisuje się w tę teorię jako dowód na żywotność mowy tradycyjnej w sytuacjach niekonwencjonalnych. Jej gawędy, choć oparte na archaicznym materiale, trafiały do współczesnego odbiorcy dzięki autentyczności i emocjonalnej głębi. Słuchając jej na Sabałowych Bajaniach, można było odnieść wrażenie, że mowa ta jest bezpośrednim łącznikiem z rdzeniem narodowej duszy.
Doktor Alicja Trukszyn, która wiele lat pracowała w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach, tak wspomina Zmarłą:
– Była cudowną osobą. Pamiętam nasze ostatnie spotkanie u niej w domu, kiedy zgrywaliśmy materiał do obsługi Świętokrzyskiej Zagrody Kultury w Hucie Szklanej, to jak pięknie śpiewała, jak pięknie opowiadała. Jest mi bardzo przykro, że jej już nie ma wśród nas, ale pamięć o niej zostanie. To była bardzo jasno świecąca gwiazda na firmamencie świętokrzyskich wierzeń, świętokrzyskiej gwary, świętokrzyskiego stroju. Niech ją do snu wiecznego kołyszą świętokrzyskie jodły. Niech jej śpiewa ta ziemia, to co jej w duszy grało. (Źródło: https://radiokielce.pl/1377430/byla-kolbergiem-w-spodnicy-nie-zyje-ewa-siudajewska/)