Mieszania w pisowni ciąg dalszy

Poprzedniemu rządowi zarzucano mnożenie instytutów dublujących funkcje innych. Mimo to niedawno powstała Rada Doskonałości Językowej (RDJ) chce wprowadzenia własnych pomysłów. Jak wiadomo, w 2026 roku mają wejść w życie zmiany w ortografii uchwalone przez Radę Języka Polskiego (RJP). RDJ podejmuje zaś zgłaszane przez społeczeństwo postulaty zmniejszenia wariantywności i urealnienia wymagań poprawnej polszczyzny.

Na pierwszy ogień idą dawno zapożyczone sejf, tramwaj i keczup. Te dublety pisowniane i fonetyczne wynikają z tego, że wyrazy te przejęliśmy w czasach, gdy znajomość języka angielskiego i innych w społeczeństwie była nikła. Zmieniano więc dość dowolnie wymowę i pisownię, trochę wzorem rosyjskiego języka zaborców, w którym pisze się i czyta dżaz oraz na przykład Majkł Dżakson (stąd bezsensowny Szopen).

Nowe słowniki ortograficzne zsyntetyzuje i opublikuje wydawnictwo naukowe, które zostanie wyłonione w przetargu. Nie znamy jednak składu i procedury działania zespołu, który w rekordowym tempie ma odchwaścić nasz język z potworków typu dysk dżokej, recykling i katering. Będzie tylko disc-jockey, recycling i catering – jedna, wspólna pisownia.

Co ja o tym sądzę? Ma to sens, bo w dyskusjach ze studentami często poruszany jest temat bezużytecznego obciążania pamięci zasadami sprzecznymi ze źródłem. Nie wiadomo tylko, jak to zostanie wykonane i czy przypadkiem warianty się nie rozmnożą. Jak zmiana pisowni będzie przeprowadzona w środku roku szkolnego, to już zupełnie nikt nie pofatygował się nam objaśnić. Spodziewajmy się rozporządzenia MEN opublikowanego w poniedziałek 29 grudnia 2025.

Pomiędzy moimi wyjazdami, chorobami a zaprzestaniem przynoszenia czegokolwiek przez funkcjonariuszy uzdrawianej Poczty Polskiej dotarła do mnie książka – dar od Profesora Ryszarda Lipczuka. Nie pamiętam dokładnie, ale wychodzi na to, że to „selbstprezent” urodzinowy.

Cenny zbiór porozpraszanych artykułów, które obok siebie cieszą i świecą. My leksykografowie kochamy takie zestawienia – wielcy pisarze a innowacje językowe. Tematem, który połączył mnie z zasłużonym szczecińskim germanistą, jest kwestia językowego puryzmu i adaptacji, pardą, znaczy, wybaczcie, wyrazów obcego pochodzenia na gruncie (na glebie) rodzimego języka.

Ciekawy jest też jednak zupełnie świeżutki krótki tekst, zestawiający użycia słów takich jak faszyzm i nacjonalizm (oraz ich pochodnych) w mediach niemieckich. Inspirujące do stałych obserwacji i utrwalania użycia języka. Co się w jednym momencie może wydać ekscesem, za czas jakiś wchodzi do słowników i ogólnospołecznego mentalu.

Są jeszcze leksykografowie w Szczecinie. Sto lat, Panie Profesorze!

Spis treści
WSTĘP
1. Odmiany narodowe języka niemieckiego
1.1. Sytuacja językowa w Austrii
1.2. Sytuacja językowa w Szwajcarii
13. Język niemiecki w księstwach Luksemburg i Liechtenstein
2. O roli języka niemieckiego w świecie nauki
3. Walka z wyrazami obcymi w języku niemieckim
3.1. Zapożyczenia w języku niemieckim
3.2. O historii puryzmu językowego w Niemczech
3.3. Niemiecki Michel
3.4. Nie tylko puryści. O kilku autorach niemieckich z XVII wieku
3.4.1. Georg Philipp Harsdörffer (1607–1658)
3.4.2. Johann Rist (1607–1667)
3.4.3. Justus Georg Schottelius (1612–1676)
3.4.4. Philipp von Zesen (1619–1689)
3.5. Słowniki zniemczające
3.6. Johann Christian August Heyse (1764–1829)
3.7. Pisarze a wyrazy obce
3.8. Eduard Engel ze Słupska – literaturoznawca, purysta, nacjonalista
3.9. Motywy zwalczania wyrazów obcych w języku niemieckim
4. Walka z wyrazami obcymi w Polsce
4.1. Zapożyczenia w języku polskim
4.1.1. Germanizmy w języku polskim
4.2. Motywy zwalczania wyrazów obcych w języku polskim
4.3. O germanizmach w słowniku spolszczeń Kortowicza (1891)
4.4. O słowniku spolszczeń Władysława Niedźwiedzkiego(1917)
4.4.1. Uwagi ogólne
4.4.2. Artykuły hasłowe w słowniku Niedźwiedzkiego
4.4.3. Germanizmy w słowniku Niedźwiedzkiego
4.5. Poradnik językowy Aleksandra Łętowskiego
5. Wyrazy międzynarodowe i fałszywi przyjaciele tłumacza
5.1. Internacjonalizmy i europeizmy
5.2. Internacjonalizmy w słownictwie sportowym
5.3. O tautonimach, czyli pułapkach leksykalnych
5.3.1. Międzyjęzykowe relacje semantyczne
5.3.2. Przykłady z języków słowiańskich
5.4. Problem wiarygodności słowników niemiecko-polskich
6. Skrzydlate słowa
6.1. Uwagi ogólne
6.2. Skrzydlate słowa Polaków
6.3. Niemieckie skrzydlate słowa w Polsce
6.3.1. Niemieccy pisarze i poeci
6.3.2. Wypowiedzi niemieckich postaci historycznych
6.3.2.1. Skrzydlate słowa sensu largo
7. Język w użyciu

To okładka programu teatralnego. W czasie polepszenia materialnego bytu przybywało (nie ubywało? pojawiała się na innych polach?) nachalnej propagandy.

Wnętrze Teatru imienia Juliusza Słowackiego w Krakowie
Źródło: https://encyklopediateatru.pl/repository/performance_file/2013_11/52786_szczesliwe_wydarzenie_teatr_slowackiego_krakow_1973.pdf

Musiałem to zamieścić, z napisem: orderem „Sztandar Pracy”, bo to świadectwo zmienności norm i zwyczajów ortograficznych, a nie tylko przemian politycznych i nastrojów społecznych.

Teraz częściej się pisze o Orderze Sztandaru Pracy.

Wolniej teraz żyję, więc jest czas na wspominki. Dziesięć lat temu, jak się okazuje, byłem w Warszawie.

Nie jestem mikolem, ale kolejka do Podkowy Leśnej warta jest przypomnienia, bo tabor i sposoby podróżowania się szybko zmieniają.

Już za dwa tygodnie porozmawiamy o szkole, ale bardziej po krakowsku, po małopolsku, regionalnie.

Najwięcej o szkole, szkołach i ocenach wie pani kurator Gabriela Olszowska, nauczycielka z powołania. Zapraszam 17 września na godzinę 18 do Filii nr 21 Biblioteki Kraków (ul. Królewska 59).

Koniecznie trzeba będzie ustalić, jak się nazywa przyrząd do czynienia ołówków sprawnymi. Kto i do jakiego zeszytu używał takiego czegoś, z wyraźnie narysowanymi liniami, żeby dało się pisać prosto, choć zeszyt w tym nie pomagał, bo był JAKI? — czysty albo gładki.

Malownicze rozlewiska Narwi, a pośrodku nich wybudowano skit, to jest pustelnię.

Bardzo to interesujące i pozaschematyczne.

Wybór miejsca uzasadniony legendą sprzed pięciu wieków, kiedy to na tym właśnie uroczysku zwanym jakoby Kudak ikona św. Antoniego Pieczerskiego miała się ukazać księciu Iwanowi Wiśniowieckiemu.

W jednym z felietonów Jerzy Pilch zapytywał co kilka zdań, gdy się napatoczył tytuł „Dziennika Gazety Prawnej”: a czy dycha jeszcze? Nie będę tego szukał. Wystarczy mi, że tak to właśnie zapamiętałem. I odnoszę dzisiaj to pytanie do własnego bloga, choć użycie słowa dychać w lecie roku 2024 nie jest czysto neutralne. Odbyła się, a może i wciąż jeszcze odbywa inba w sprawie wypowiedzi prof. Jerzego Bralczyka o leksyce używanej w stosunku do zwierząt.

Teraz każdy będzie odpytywany i oceniany z empatii albo konformizmu.

Ale wracajmyż do tutejszej mojej autoekspresji. Czy w ogóle powinienem się tu publicznie publikować? Tu chyba mogę, za to nie muszę tego wrzucać do aktualizujących i natychmiast się przeterminowujących mediów społecznościowych.

W tym wieku (w moim, no i w XXI) warto dojrzeć. Dojrzeć również cele i upływ czasu. Dojrzawszy, docenić, nie tylko się przerazić.

Każda osoba blogująca od czasu do czasu obwieszcza, że jeszcze żyje. To ja też, póki żyję. A teraz o czasowniku zdychać w polszczyźnie najdawniejszej i dawnej.

Przed rokiem 1500, jak o tym informuje Słownik staropolski, czasownik zdechnąć, odnosił się także do ludzi i nie miał charakteru pejoratywnego, jak dziś, gdy powiedzenie komuś „żebyś zdechł” nie tylko jest życzeniem śmierci, ale także okazaniem pogardy, bo zdychają zwierzęta, też bynajmniej w językowym obrazie świata i utrwalonym sposobie używania języka niekochane. Na przykład w Rozmyślaniu przemyskim:

Czcienie o dziecięciu, ktore sie swaliło z skały i zdechło, a to miły Jesus wskrzesił z martwych

Jednego dnia dziecię miły Jesus wyszedł na pole a za nim dzieci naśladowały wielika tłuszcza. Tako są weszli na jednę gorę wielmi przykrą i poczęli igrać każdy swoję igrę, ktora sie komu widziała, a Jesus siedział niedaleko ich przyglądając. Bieżąc jedno dziecię nieopa<t>rznie i zwaliło sie z onej gory, to jest z skały, padnie na ziemię i zdechnie. Uźrąc to ine dzieci i poskoczą przecz od niego i poczną powiedać, kako sie stało. Od niemiłościw<ych> Żydow natychmiast słowo pojdzie, iżeby je Jesus zepchnął. Poślą po Jozefa a po Maryją, jego matkę, i imą dawać winę Jesusowi rzekąc, iże on krzyw w jego śmierci. Maryja wiedząc syna swego niewinnego <>, milcząc idzie do niego i imie k niemu mowić łaskawie rzekąc: „Powidz mi, synku miły, co mam uczynić i przeciw takiej potwarzy co mam odpowiedzieć”. Rzekł Jesus: „Moja miła matko, my[e] będziemy cirpieć od niemiłościwych Żydow rozmaite potwarzy, ichże winą nie zasłużemy. A wszakoż by sie nikt nie pogarszał w tej potwarzy a też bych niewinność moję ukazał, niechaj dadzą to ciało, a jemu każę, iże powie moję niewinność”. Takoż przystąpił Jesus z matką swoją ku ciału onego dziecięcia umarłego i rzekł jemu: „Zenonie, każę tobie, a<by> powiedział przed wszem ludem, jest<li> ja ciebie sepchnął albo uczyniłlim tobie co złego <>” Tedy on umarły westchnął a przede wszemi zawołał rzekąc: „Aniś mie zepchnął ani <z>rzucił <>, aniś niektore złości uczynił”. „Dziecię miłe – rzekł k niemu – przeto iżeś mię wyprawił a prawdęś powiedział, każę tobie, abyś smartwychwstał i był żyw a popełnił dni swoje we zdrowi”. Natychmiast jako Jesus to słowo rzekł, nagle ono dziecię ożyło i wstało z martwych a poklęknąwszy przed Jesusem dał jemu chwałę a przed wszemi ludźmi chwaląc ji i rzekł: „Toć jest syn boży, tegoż chwalą anjeli, ale źli duchowie nienaźrą jako i ludzie”. [transkrypcja prof. Wacława Twardzika]

Język jest pojemniejszy niż nasze pojemniki na myśli, że tak powiem po kognitywistycznemu. Oto pierwowzór w tłumaczeniu współczesnym, gdzie oczywiście dziecko zabiło się:

WSKRZESZENIE DZIECKA. 9.767 1. Pewnego dnia Jezus bawił się z dziećmi na dachu768; jedno z nich upadło i zabiło się. Na ten widok dzieci uciekły. Jezus zaś pozostał sam. 2. Rodzice zabitego dziecka mówili do Jezusa: „Ty zrzuciłeś to dziecko”. Jezus im odrzekł: „Ja go nie pchnąłem”. 3. A gdy oni mu grozili, Jezus zszedł do tego, który był zabity i rzekł: „Zenonie -takie było bowiem jego imię – czy to ja cię strąciłem?” On podniósł się natychmiast i rzekł: „Nie, mój panie”. Gdy rodzice dziecka to ujrzeli, byli zdumieni i chwalili Pana769.

767 Por. A IX, B VIII, łac. VI; EwDzArab 44; EwDzOrm 16, 7-15. Fragment ten cytuje pisarz arabski Al-Kissai z tym, że chłopiec zginął od kopnięcia konia (Sidersky 147). Tekst przypomina wskrzeszenie Eutychesa przez św. Pawła w Troadzie (Dz 20, 9-12). Wskrzeszanie dla udowodnienia niewinności, por. Apulejusz, Złoty osioł 2, 28-30.

768 Domy na Wchodzie mają płaskie dachy i stanowią miejsce zabawy dzieci.

769 Rozdział 10, tekst późniejszy, podajemy według wersji greckiej A:

ULECZENIE MŁODZIEŃCA. 1. Po kilku dniach jakiś młodzieniec rąbał drzewo w sąsiedztwie i wypadła mu siekiera, i przecięła stopę, i umierał z powodu upływu krwi. 2. Powstał wielki zgiełk i zbiegowisko; pobiegło tam również dziecię Jezus. Przeciskając się siłą przeszedł przez cały tłum, ujął zranioną nogę chłopca i natychmiast została uleczona. I rzekł do młodzieńca: „Wstań teraz, rąb dalej drzewo i pamiętaj o mnie” (por. EwTm 77). Tłum widząc, co się przydarzyło, oddał dziecku cześć, mówiąc: „Zaprawdę, Duch Boży mieszka w tym dziecku” (por. Łk 4, 18; Iz 58, 6).

Teksty paralelne B IX; łac VIII.

Cytuję za stroną https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/apokryfy-09.html cytującą książkę ks. Marka Starowieyskiego Apokryfy Nowego Testamentu.

Swawole końca karnawału, chłop się za babę przebiera (i na odwrót!), germanizmy kamuflują się nosówkami, samogłoski nosowe się denazalizują, a w to wszystko miesza się woń przypraw.

Tak o tym mówiłem w Radiu Kraków w cotygodniowej audycji Wyczesane rozmowy:

To słowo dziś słowiańskie (z germańskim podkładem, w detalach niejasnym), fałszywie jednakże pisane z literką ą jako cąber, niesłusznie wywodzone od mitycznego burmistrza, starsze niż zanotowany w Poczcie Krakowskim Jan Czubrowski (zm. 1629), burmistrz miasta Kleparza przy Krakowie. Mniemam, że to on mógł być przezywany i przejść do legendy jako Comber. A że z Kleparza, nie z Piasku, to z perspektywy dwóch stuleci (dla nas już czterech) drobiażdżek. Tak zbierał strzępy wiedzy Kazimierz Władysław Wójcicki w roku 1830:

Zabawa znana jest w Wielkopolsce (camper, cumper – wymawiać przez c, a nie z k jak samochód camper vel kamper), na Łużycach i na Śląsku, więc nie tylko krakowska.

Obraz zawierający ubrania, osoba, na wolnym powietrzu, obuwie

Opis wygenerowany automatycznie

Na Łużycach camprowanje. To tradycja, a nie banalne „baby się za chłopów przebierają”. Źródło: Facebook MDR Serbja

W Małopolsce dodatkowo skojarzona z targaniem czupryn (cubryn), które się nazywa cubrzeniem i według XIX-wiecznych autorów combrzeniem (za głowę). Grzbiet zwierząt – comber np. barani – pochodzi od niemieckiego Ziemer, więc jest tylko mącącym w karnawałowym zawrocie głowy homonimem, a jeśli nad jadłem unosi się woń cząbru (dawniej także cząbr i cąbr – ale on etymologicznie pokrewny raczej z tymiankiem, wymawiane z małopolskim mazurzeniem: comber, combr, combru), to w tym galimatiasie nie sposób dojść, co było pierwsze.

Na krajową listę niematerialnego dziedzictwa babski comber zapisany jest jako tradycja opolskiej części Górnego Śląska.

Źródło: https://ksiegarnia.nid.pl/wp-content/uploads/2024/01/krajowa-lista-ndk-krajowy-rejestr-dobrych-praktyk_2023.pdf

Nawet data podawana niespójnie. Najrozsądniejsze i najbardziej wiarygodne jest stwierdzenie, że zaczynało się w tłusty czwartek. Rekonstruktorki tradycji AD 2024 zaczęły na Kleparzu już 2 lutego (w Gromniczną, piątek przed tłustym czwartkiem), co nie było chyba stosowne, ale w kwestiach combru baby rządzą, więc milknę. Byli i tacy mędrcy, co twierdzili, że te figle się odbywają w pierwszy postny czwartek, a więc po środzie popielcowej, ale w taką obrazę porządku publicznego i kalendarza liturgicznego wierzyć mi się nie chce.

Ważne, że tradycja wraca, pod egidą Muzeum Krakowa.

Słowo dość popularne, a przy ideowych i społecznych zamieszaniach jeszcze częstsze. Czy przekabacać oraz przekabacić oznacza przekonać do poglądów słusznych czy przeciągnąć na stronę nie najbardziej godziwą? Tego nie wiem, ale w Wyczesanych rozmowach w Radiu Kraków mówiłem trochę o historii źródłowego słowa KABAT (pochodzenie najciekawsze, bo niejasne) oraz o ciągach skojarzeniowych związanych też z ludowym śląskim słowem kabociorz (albo udający pana, albo hipokryta i zaprzaniec).

Wyczesane rozmowy. Radio Kraków, 11.01.2024.

Przekabacić więc to przerobić kogoś, wciągnąć do innej formacji, przestroić, przebrać, przeformować.

Nie zdążyłem zaś opowiedzieć o tym, że w XVI wieku kabat był jednym z częstych unieruchamiających więźnia narzędzi karnych, w szeregu z łańcuchem, gąsiorem i kuną.