https://medium.com/psychology-secrets-for-marketing/the-boiling-frog-4ef1d66c9b35

O tej nowej pożyczce frazeologicznej i mentalnej rozmawiałem w Wyczesanych rozmowach w Radiu Kraków z Panią Redaktor Anną Piekarczyk. Zapraszam do posłuchania.

Myśl na koniec urwało, a dotyczyła tego, że na szczęście eksperymentów na zwierzętach coraz mniej, nawet szlaki migracji żab staramy się chronić odpowiednimi znakami drogowymi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Co chwilę teraz słyszymy, że ktoś czuje się jak gotowana żaba albo co gorsza ktoś nie widzi, że jest z nim jak z żabą we wrzątku (choć po prawdzie nie we wrzątku właśnie, ale w znakomitej temperaturze, jak w Szarm el-Szejk, a nie w Międzyzdrojach, Dąbkach czy Stegnie).
Jest to nośna metafora polityczna, społeczna, psychologiczna, antyprzemocowa, motywacyjna, marketingowa… Bardziej metafora (lub jeszcze porównanie) niż prawdziwy, nawet popularny opis eksperymentu. Nie ma się co dziwić, odkąd wiemy, że i Malinowski inaczej na Trobriandach mieszkał, niż opowiadano o tym z bezkrytycznym zachwytem uczonym krytycyzmu studentom antropologii, i Zimbardo w szczegółach inny niż w micie.
O syndromie gotowanej żaby mówił już parę lat temu towarzysz Albin Siwak (w antysemickim sosie) i (też) nonkonformistyczny, ale biegunowo bardziej finezyjny stylistycznie od Siwaka Jan Klata:

Brzmi banalnie – ale wcale takie nie jest. Gotowanie żaby wymaga paradoksalnego kunsztu, cierpliwości, utrzymywania tzw. poker face, nie wolno mrugnąć powieką na kamiennej twarzy, nie można zmącić rosołu. Jeśli w jakimś niepożądanym okamgnieniu żaba wyczuje, co ją czeka, zacznie wrzeszczeć, a przedśmiertne skrzeczenie przeszkadza w stanowieniu nowych praw, osadzaniu nowych elit na wszystkich możliwych stolcach, przeszkadza w pospólnej społecznej drzemce. Niech więc rączka nie drgnie, gdy delikatniutko zwiększamy temperaturkę. Zwiększamy, z wyrozumiałym uśmiechem, machnięciem drugiej ręki oddalając zarzuty, absurdalne całkowicie, oszczercze, wręcz śmieszne, totalnie niesprawiedliwie histeryczne. Ani mru-mru, cha, cha, cha, a drugą kończyną przekręcamy pokrętło.

Stopniowo, nie bez narastającej równolegle satysfakcji, obserwujemy reakcję żaby w kolejnych stadiach klimatycznych. Najpierw żaba zadowolona – jest jej jakby cieplej na duszy. Później żaba sobą zachwycona – czuje, że wstała z kolan. Następnie żaba czuje, że całe życie zasługiwała na jacuzzi, więc nierychliwie, ale nareszcie sprawiedliwie spełniają się oczekiwania. Podnosimy zatem jeszcze temperaturkę wody, aby żaba uświadomiła sobie, że przecież jest jak na Islandii, że gorące źródła pełnią funkcję nie tyle nawet odprężającą, co wręcz leczniczą. Czas skończyć z zimną pedagogiką wstydu, żaba zasługuje na najwyższą temperaturę wody. Nie wiadomo, czy żaba przed ugotowaniem zda sobie sprawę, że jest już po herbacie, być może tak, być może nie – wtedy i tak będzie za późno, a wszyscy obserwatorzy uznają, że chcącemu nie dzieje się krzywda. Przecież od początku było widać, o co chodzi, nieubłaganie. (Tygodnik Powszechny, 22.12.2017)

Musiałem o tym opowiedzieć w tym tygodniu, bo opowieści o żabopoczuciu mnożą się i plenią jak kijanki w bajorze. A to ktoś opuszcza jakąś partię, a to rozgłośnię radiową, ten z synekur rezygnuje, ów do niezłomności z bezpiecznej odległości nawołuje. A wszyscy barwnie opowiadają o eksperymencie naukowym z żabą jako obiektem albo bohaterką. Snują paralele w poetyce Ezopowych fabuł, po części nawet ezopową mową. Niewielu sprawdza, że ta żaba, dieser Frosch w eksperymencie urodzonego w Poznaniu, więc metodycznego uczonego Friedricha Leopolda Goltza (1834–1902), podobno opisanym w monografii Beiträge zur Lehre von den Functionen der Nervencentren des Frosches (1869) pozbawiona była mózgu.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0 0

Dziś Wyczesane rozmowy inne niż zwykle. W studiu Radia Kraków red. Paweł Sołtysik, a przeczesujący polszczyznę Artur Czesak przed domowym komputerem, który jest zarazem miejscem pracy zdalnej. Multitasking ten praktykuję w czwartki za wiedzą i zgodą Przełożonych.

Rozmawiało się o tym i owym, na przykład o naturze wirusów jako bytów z pogranicza

Definicja i charakterystyka gramatyczna wirusa w Dobrym słowniku

(co się odzwierciedla także w ich podwójnym rodzaju gramatycznym — męskożywotnym i męskorzeczowym, zwanym też męskonieżywotnym).

19 marca — Święty Józef

Uwalniając się spod presji pandemii, przynajmniej mentalnie, wspomniałem, że dziś przecie Świętego Józefa, więc Panu Profesorowi Józefowi Kąsiowi, co dowiódł do końca wielkie dzieło podhalańskiego leksykonu — zdrowia i sił.

Chlubne dzieło polskiej leksykografii. Józef Kąś, Ilustrowany leksykon gwary i kultury podhalańskiej, tomów dwanaście!


Nutka optymizmu to przysłowie kalendarzowe, a dzień w Krakowie był dziś ciepły i słoneczny:

Święty Józef pogodny, będzie roczek urodny.

Mądrość wyczesana

Wyszukałem, dzięki indeksowej uprzejmości Nowej księgi przysłów polskich, takie oto adagium w tomie Adagia Polonica Grzegorza Knapskiego (Cnapiusa), jezuity, z roku 1632

Cnapius: Łatane zdrowie trwalsze

Oby w tym mądrość wieków była. Niech wszystkim niemocnym sił przybywa, a łatane zdrowie niech trwale służy. Młodzi i silni ze zdrowiem niełatanym niech zaś się opierają wirusowym jadom.

Wyczesane rozmowy 19.03.2020 do odsłuchania

Zapraszam

Share and Enjoy !

0Shares
0 0 0

Internety (nie używam nigdy tej formy, ale właśnie mi się narzuciła, co znaczy, że chyba się już rozpowszechniła, skoro niegdysiejszy żart staje się słowem z domeny stylu lżejszego, publicystycznego; koniec dygresji) huczą od tego, że wędrowny kaznodzieja i youtuber Adam Szustak, dominikanin, odpowiedział w ramach Q&A na kogo ma ochotę zagłosować w wyborach prezydenckich.

Spodziewał się, że burza będzie, burza wybuchła, omówiono to wyznanie z licznych stron (nie czytałem ani promila), prawdopodobnie aktywniejsi byli zwolennicy innych kandydatów i zapewne kandydatki, ale może też odezwali się entuzjaści kandydata, który przypadł do gustu o. Szustakowi. Nagrał więc materiał, w którym przeprasza i wyjaśnia, że deklaracja była nieprzemyślana.

Dlaczego o tym piszę?

Piszę, bo ojciec Szustak, wyjaśniając sprawę, wygłosił maksymę: Tylko krowa się nie myli.

Czy muszę dodawać, że w całej sprawie właśnie ta sekunda zainteresowała mnie najbardziej? To gratka dla kogoś, kto zajmuje się opowiadaniem o znaczeniach słów i frazeologizmów (autoreklama: Wyczesane rozmowy).

Śledztwo w sprawie krowy

Profesorowie Wojciech Chlebda i Jerzy Bralczyk z przekonaniem piszą, że zdanie „Tylko krowa nie zmienia poglądów” zostało sformułowane przez Kisiela — Stefana Kisielewskiego, znanego z ciętego języka. Dziś właśnie rocznica wypowiedzenia przezeń w roku 1968 pamiętnych słów o dyktaturze ciemniaków.

Ufam, ale sprawdzam

A to kto powiedział? Mimo że szanuję wspomnianych wyżej erudytów, znawców frazeologii i nosicieli inteligenckich tradycji, zerkam do jeszcze jednego źródła — Skrzydlatych słów Henryka Markiewicza i Andrzeja Romanowskiego. Ci autorzy i to źródło zazwyczaj wiodą ku prawdzie.

Tam zaś wskazanie na… Antoniego Słonimskiego i jego felieton O czytelnikach z tomu Moje walki nad Bzdurą (1932), gdzie stoi:

Czytelnik-zaraza, czyli chwytający za pióro. Podkreśla ołówkiem niektóre zdania, stawia znaki zapytania i na marginesie pisze komentarze. Gdzie tylko jest jakaś polemika, wtrąci swoje trzy grosze. Lubi konsekwencję. Pamięta zawsze, że ktoś był kiedyś w jakiejś sprawie sześć lat temu innego zdania, i wytyka to ze świętym oburzeniem i z wypiekami na twarzy. Sam krowa, więc chciałby, żeby ludzie jak krowy nie zmieniali poglądów. Onże doradca. Żeromskiemu radził, żeby złamał pióro. Gdy powieść ma dwa tomy, zawsze mówi, że drugi tom gorszy. (podkreśl. moje, cyt. za Młodą Bibliotekarką).

Antoni Słonimski pierwszy z lewej. Źródło: Zbiory NAC

Krakowscy zbieracze skrzydlatych słów przypuszczają, że tekst Słonimskiego to źródło jakże częstej dziś maksymy usprawiedliwiającej etyczne i polityczne ewolucje Tylko krowa nie zmienia poglądów. Może Stefan Kisielewski to powtarzał, stąd późniejsza o trzydzieści co najmniej lat atrybucja. A czy krowa się nie myli? Nie jest papieżem, więc raczej, wbrew zdaniu Adama Szustaka OP, może być omylna.

Wyczesane rozmowy

Co nieco o krowie i jej poglądach opowiadałem w Radiu Kraków w Wyczesanych rozmowach 27 lutego 2020 r. w towarzystwie Państwa Redaktorów Anny Piekarczyk i Pawła Sołtysika. Zapraszam do posłuchania.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0 0

Wprawdzie już bardzo ładnie w Wyczesanych rozmowach w Radiu Kraków z Redaktorem Sołtysikiem rozmawiałem o hetce z pętelką, a nawet znalazłem cytat wcześniejszy niż opublikowany w Nowej księdze przysłów polskich przez Juliana Krzyżanowskiego.

Wciąż bez wyjaśnienia pozostaje wszakże jedna kwestia. Zatem apeluję: Hej, (Pre)historycy i Archeolodzy! Kto wykopie odpowiedź i podzieli się nią ze mną: od kiedy przedmiot pokazany na rycinie (z 1999) nazywa się HETKA (tu kościana, więc bez pętelki)? #polszczyzna #poszukiwania #leksyka

Share and Enjoy !

0Shares
0 0 0

Wreszcie pojąłem, dlaczego czterosylabowe łacińskie Vigilia stało się trzysylabowym staropolskim słowem Wilijá. Dwusylabowa Wilia [wil-ja] (jak [marja]) przez gardło mi przejść nie mogła, mimo że naukowy obiektywizm wymagałby odnotowania tego faktu.

Naukowy obiektywizm nie jest wszelako wymogiem radiowych gawęd z Panią Redaktor Wiolettą Gawlik-Janusz, uroczo zapowiadanych przez Pana Redaktora Pawła Sołtysika w piątkowe przedpołudnia w Radiu Kraków.

Zapraszam do przedwigilijnego posłuchania rozmowy o Wigilii (24 XII, pisanej przez W) i innych wigiliach, także całkiem w zasadzie świeckich.

O bogactwie wigilijnych zwyczajów zaś można rozprawiać nieskończenie. Zajrzyjmy dziś do notatki pewnego starca, zapisanej w roku 1818, dotyczącej Sulmierzyc, wówczas miasta w powiecie odolanowskim, a dziś w pow. krotoszyńskim (województwo wielkopolskie). Kolbergowi dziękczynienie za podjęcie trudu zgromadzenia tych opisów:

Vigilate et orate…

Share and Enjoy !

0Shares
0 0 0

Pamiętają Państwo Zenona Laskowika, reportera TVP, i Bohdana Smolenia jako panią Pelagię z fabryki bombek? W przypływie entuzjazmu, na fali propagandy sukcesu podaje ona dzienną produkcję w formie: bez kozery powiem: pińcet! Całość można sobie przypomnieć tutaj.

Laskowik i Smoleń, bez kozery

Ale co to właściwie znaczy bez kozery, a raczej nie bez kozery? Czy może być coś z kozerą? Kto to lub co to wreszcie ta/ten kozera? W Radiu Kraków w cyklu Rozmów wyCzesanych szukałem źródłosłowu wraz z panią red. W. Gawlik. Zapraszam do posłuchania.

Będę wdzięczny za wszelkie uwagi, a także pytania dotyczące innych zagadnień powiedzonkowych i frazeologicznych.

Share and Enjoy !

0Shares
0

0
0

Cugle, inaczej ryzy. W nich się trzymało konia, a metaforycznie także człowieka.

Czyli raczej go powstrzymywało, ograniczało, kierowało nim. Aż nagle, trochę znienacka powstało polskie powiedzonko: wygrać w cuglach. Zapraszam do posłuchania i zgłaszania uwag oraz pytań, tematów następnych audycji. Się przeczesze.

To miał być wstęp, a może preambuła.

Co to za rozmowy?

W piątkowe przedpołudnia, albo poranki — to zależy, kiedy kto wstaje rozmawiam z red. Wiolettą Gawlik o frazeologii. Tytuł audycji wymyślił się podczas żartobliwej przekomarzanki z pomysłodawczynią spotkań, red. Anną Piekarczyk. Rozmowy wyczesane. Pobrzmiewa w tym tytule moje przepiękne nazwisko, moja pasja — przeczesywanie (i współtworzenie) słowników. Nie zapominajmy też, że wyczesany jakiś czas temu w polszczyźnie młodych ludzi był w zasadzie synonimem przymiotnika fajny

Bartek Chaciński powiedział wapniejącej młodzieży lat osiemdziesiątych, jakim językiem mówi młodzież XXI wieku

Wyczesany słownik zawsze na propsie

To znaczy, że celem audycji jest znajdowanie w polszczyźnie, zwłaszcza w jej frazeologii, w zbiorach powiedzeń i skrzydlatych słów, unoszących się między nami, czegoś, co skłania do zastanowienia nad ich znaczeniem oraz pochodzeniem.

Staram się więc opowiadać o tym, co niby wszyscy wiemy, ale po chwili wspólnego zastanowienia się wiemy nieco więcej lub przeciwnie, nabieramy wątpliwości co do poprzednich przekonań, co też może być pożyteczne.

Share and Enjoy !

0Shares
0

0
0