Napisałem i Informator „Biblioteka Kraków” opublikował moją nową fiszkę — minifelieton językowy.

Archiwum Fiszek: https://www.arturczesak.pl/fiszki/

Zalecenia językowe czy cenzura?

Jutro druga niedziela adwentu, a ja o Christmas piszę? Takie czasy. Wszystko przyspiesza. Ale wcale nie jestem postępowy, gdy piszę o Christmas, bo jest to temat, który być może winien być przemilczany, jeśli nie chcemy nikogo urazić, jeśli chcemy komunikować się inkluzywnie.

Źródło: https://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/8305310,ke-boze-narodzenie-homoseksualizm-bruksela-poradnik-jezykowy.html

Co ja na to?

Czyli mam nie widzieć światełek, choinek, pierników, mikołajów, reniferów, gwiazdek, bo to nowe tabu? He, gdybym chciał kogoś drażnić i epatować, tobym mówił: Święta Barbara, dziewica i męczennica, godzinki, Niepokalane Poczęcie, roraty. Ale nie mówię i nie poddaję tego pod publiczny osąd. Lecz jako wolny człowiek zastrzegam sobie prawo do wolnej autoekspresji.

Inkluzywność, którą mogę też nazwać wrażliwością, delikatnością, taktem, wyczuciem, odrzucaniem stereotypów, szacunkiem — tak. Ignorowanie rzeczywistości — nie. Poza tym takie instrukcje (tu link do tekstu z roku 2018) budują świadomość. Nie wszystkie propozycje takich gremiów, wsparte głosami uczonych, są dobre. Pomyślmy tylko: czy eufemizm przestaje wyodrębniać, a więc wskazywać jakąś cechę, przypominać o niej? A ja jestem włączającym (do lepszego towarzystwa) czy włączanym (pariasem, ale nie będziemy tego tak nazywać)? Samo istnienie takich instrukcji może w kimś wywoływać poczucie, że jeśli nie jest w gronie autorów i adresatów (przedstawicieli „władzy”), to już jest obiektem specjalnej troski, co wcale nie poprawia nastroju i samooceny, a może nawet je dezobiektywizuje.