Marcin Rosłoń 2:0

Pan Piłkarz, przyaktorzyć, ptyś. pizza… nie mówiąc o starodawnych uliczkach i autobusach. Kibice, piłkarze, trenerzy i komentatorzy (znam takich, co łączą wszystkie te role, choć często piłkarzami są teoretykami) znają te wszystkie słowa i twórczo ich używają. Gdy polszczyzna staje się wskutek sytuacji na murawie (oczywiście) nadzwyczajna, dochodzi do zaiskrzeń, sprzężeń i generowania nowych wyrazów, znaczeń, połączeń i skrzydlatych słów.

Przed Euro 2012

Obecni trampkarze tego nie pamiętają, ale żeby była wersja druga, musiała być pierwsza. Kwadratowa, 272 strony licząca. Już grzbiet jej nieco wypłowiał, trochę jak sztuczne nawierzchnie różnych boisk.

Moje przygody

I mnie się zdarzyło parę razy komentować sportową, zwłaszcza piłkarską polszczyznę. Dawno temu w Gazecie Wyborczej

Za pierwszego zaś COVID-u w Słowniku sportowej polszczyzny sympatycznie realizowanym przez TVP Sport. Spotkałem wówczas Redaktorów Jerzego Chromika i Aleksandra Roja.

Rosłoń 2:0, czyli 2.0 z roku 2021

A może to wynik słowników M. Rosłonia w meczu z resztą świata? Przeczytał niejedną grę, posłuchał innych i sam siebie, dopisał nowe hasła. Format się sprostokącił, stron jest 310. Niemało nowości, ale i wspominki są dobre.

Gratulacje. Różni na tylnej stronie okładki chwalą. Najładniej Andrzej Twarowski. Porównanie do paczki chipsów wysoce niesportowe, ale trafne.

Wyższa klasa rozrywkowa.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0