A w Krakowie #02

Są sprawy rangi dziejowej, jest życie codzienne. Z życiem wiąże się picie. Na przykład piwa, choćby i w pięknej dla niektórych epoce przed pierwszą wojną. Cóż może zakłócić liberalną sielankę? Podwyżka cen piwa.

Okocim — twardo- czy miękkotematowy?

Teraz retardacja. Zanim ukażemy problem piwny i jego rozwiązanie, zastanowić się musimy chwilkę, od czego zależy, czy się odmienia:
1) w Okocimiu,
2) w Okocimie.
Od tego mianowicie, czy uznajemy końcowe –m za twarde czy miękkie. W XIX wieku nawet proponowano wprowadzenie do polskiej pisowni stosownego rozróżnienia przez kreskowanie. Gdyby napisano np. Radoḿ, byłoby jasne, że dopełniacz = Radomia, a miejscownik — Radomiu. Słonim przez bez kreski zmiękczającej powodowałby, że trzeba by pisać do Słonima, w Słonimie.
W Grammatyce do szkół narodowych Kopczyńskiego, na klassę II (1819), którą zwykło się chwalić jako osiągnięcie Komisji Edukacji Narodowej, post mortem i na wyrost, używano takiego kreskowanego m. Przykład: tryb rozkazujący czasownika łámać (tak, kreskowane á też wówczas zalecano, ale odwrotnie niż w wieku XVI i XVII, miało się je czytać jako zbliżone do o):

A tak! Liter w polszczyźnie było znacznie więcej, niż się współcześnie myśli. Toż i nasze o z ogonkiem to wprawdzie był prima aprilis, ale nie fejk.

Nacisk ma sens?

Wracajmy jednak do Krakowa. Co przejęło obywateli? — podwyżka cen piwa. Czym zagrozili? — że przestaną pić. Co uzyskali? — sukces!

Pan Götz ustąpił, żeby marka trwała.
Zwracam też uwagę na pisownię konsumcji. Teraz wymawiamy z wyraźnym p, pod wpływem pisma zapewne.

Dodaj komentarz