Jest piękne cerkiewne słowo iskoni — słychać w nim koniec, a oznacza początek, arché. Iskoni bě Slovo, czyli na początku było Słowo. W gruncie rzeczy wspólność pochodzenia prasłowiańskich †čęti i *konъ / *konь to znany filologiczny greps. Jednych on ujmie, za-chwyci, wręcz porwie, innych pozostawi obojętnymi lub zbyty zostanie wzruszeniem ramion. A jednak jest w języku moc stara, a w utrwalonych powiedzeniach dochodzą te pramyśli do głosu, nawet gdy to żartobliwe powiedzonko o kiju, co ma dwa końce, o wiązaniu końca z końcem (miesiące jak sznurki łączone) i o łapaniu za lżejszy koniec w robocie.

Co nieco z tego powiedziałem w czwartkowych, ostatnich w roku 2021 Wyczesanych rozmowach w Radiu Kraków.

Wyczesane rozmowy, Radio Kraków, 30.12.2021

Życzmy sobie dobrego końca, zdrowych kończyn, wytrwania wśród konieczności, dokonań. Niech końce przemieniają się w obiecujące początki.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

To takie ciekawe słowo. W polszczyźnie, bo w liturgicznej łacinie adventus i już. Rozmawiałem o nim z red. Anną Piekarczyk 23 grudnia 2021 roku w Radiu Kraków.

Wyczesane rozmowy, Radio Kraków, 23.12.2021

W naszej zaś części słowiańskiego continuum dialektalnego istna feeria wariantów, które Kazimierz Nitsch pogrupował w 1946 r. następująco:
I. Z początkowym a
1. adv-
2. agv- (czyli z zamianą d na g, porównajmy np. z miejscami, gdzie na drabinę mówi się grabina)
3. adv́- (miękkość adwientu wydała się K. Nitschowi cechą najbardziej archaiczną, odbiciem sposobu przyswajania wyrazów obcych w najstarszej dobie prapolszczyzny, gdy łacińska liturgia, kalendarz i obyczaj zetknęły się ze słowiańską mową państwa Mieszka)
II. Z początkowym j
1. jadv-
2. jagv-
3. jadv́- (mówiło się jadwient m.in. na Podhalu i w Krakowskiem)

Opowiadanie Bartłomieja Obrochty; spisał Juliusz Zborowski, opublikowane: „Ziemia” 1929, nr 6

4. jagv́-
III. Z unosowieniem
1. jądv- (tu literka ą użyta jest fonetycznie, oznacza nosowe a, inaczej ã, wymawiane jak we francuskim imieniu André)
2. jądv́-
3. janv-
4. janv́-
Były też pluralne janwieta, trochę jak święta, trochę jak koszta. Adwentowy zawrót głowy, na każdy dzień inna forma z terytorium Polski! Lepiej opowiedzieć o tym na sam koniec adwentu, niż nie opowiedzieć wcale.

Jan Kanty (z Kęt)

W słowie adwent mnóstwo ciekawych rzeczy, a wymowa e przed samogłoską nosową n często bywa taka sama jak wymowa ę, dlatego można było wspomnieć prof. Jana z Kęt, który się zwie również Sanctus Ioannes Cantius, Jan Kanty.

Profesorska stołówka w XV wieku. Obraz wisi na kościele pod wezwaniem Jana Kantego na osiedlu Widok w Krakowie

Mówił Jan Kanty do elitarnego grona profesorów Akademii: Pauper venit, Christus venit. Umarł 24 grudnia 1473 roku.


Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Specyficzne czasowniki, w których rdzeniach są zaimki, np. on, ten. Sebastian Żurowski przypomniał, że Kazimierz Nitsch chciał nazwać je zasłówkami. Temat podsunął redaktor Paweł Sołtysik, znawca wielu odmian polszczyzny, w tym podkrakowskiej, gdzie funkcjonuje czasownik torobić, w którym to zastępuje właściwą nazwę czynności. Można oczywiście dokładać przedrostki, dzięki czemu powstają śliczne formacje: (aleś) dotorobił, wytorobiony. Znaczenia są kontekstowe, niekiedy eufemistyczne. Proszę posłuchać, com tam opowiadał, wraz z fragmentem o chromoleniu z teatrzyku Eterek Jeremiego Przybory.

A na Orawie

Na Orawie, jak wiadomo, wszystko musi się nazywać, i to inaczej niż gdzie indziej (leksykalne prawo Kąsia, wersja syntetyczna). Tam więc jest czasownik tyntorobić i jego derywaty. Oto przykład ze Słownika gwary orawskiej J. Kąsia (wyd. 2, Kraków: Księgarnia Akademicka, 2011, t. 2, s. 514):

Podstawa zaimkowa: tynto(ć) ‘ten to’

Józef Spytkowski z Kaszowa

Informację o tych czasownikach filologia polska zawdzięcza literaturoznawcy, Józefowi Spytkowskiemu, pochodzącemu z Kaszowa, położonego na zachód od Liszek, które są na zachód od Krakowa, ale to wszyscy wiedzą. Audycja w Radiu Kraków została nadana dzień po urodzinach niekonformistycznego filologa (13 X 1907 – 3 X 1968). Fragmenty językowych wspomnień z rodzinnego domu i miejscowości, ciekawe dla miłośników języka polskiego, opublikowano na łamach organu TMJP.

Ale wysławianie się na wsi nie należało do zadań łatwych. Znaliśmy ludzi starszych, którzy zdania jednego porządnie nie potrafili sklecić. Ludzie o mniejszej sprawności językowej, ci którzy na prędce nie mogli znaleźć dobitnego słowa, nie mogli, czy też przez lenistwo myśli nie umieli nazwać zwyczajnej czynności, takiej jak np. wyjąć, wydłubać, wywlec — lecz posługiwali się uniwersalnym słowem: wytorobić, przytorobić w sensie ‘przypiąć, przyłatać, przykręcić, przytroczyć itp.’ lub też roztorobić w sensie ‘rozmieszać, rozrzucić, rozsunąć, rozłożyć’.
Podobnie uniwersalnymi słowami dla nich było wyonacyć — używane w sensie ‘wymyć, wyczyścić, wywrócić, wyobracać, obrócić’, wreszcie ‘wykantować’; i dotorobić ‘dołączyć coś do czegoś, dokleić, dokręcić’.
Torobić oznaczało czynność nie prostą, lecz skomplikowaną. Wytorobić tam zwłaszcza było używane, gdzie czynności same były znane, tylko nazewnictwo szczegółowe tych czynności nie istniało lub było w powijakach. Wtedy to ludzie nieobyci z tą czynnością używali tego uniwersalnego słowa torobić, więc: odtorobić ‘odkręcić korek’, dotorobić ‘doprawić, dorobić’, wtorobić ‘włożyć, wkręcić, wetknąć’, a więc nie czynność wkładania, lecz ruchy bardziej skomplikowane, gdy proste czynności określano wrazić, wstawićten tego. Młodsi mieli słówko wytentygować, przytentygować, dotentegować, odtentegować.

Józef Spytkowski, Folklor podkrakowski w moich wspomnieniach, „Język Polski” LIII: 1973, z. 1, s. 54

Bolesne, poddane (auto)cenzurze wspomnienie Henryka Markiewicza w Pamiętniku Literackim o mistrzu filologicznego fachu, ale przedwcześnie zgasłym. W bliższych nam czasach mógł pisać i napisał Tadeusz Ulewicz w Złotej księdze Wydziału Filologicznego UJ o związku J. Spytkowskiego z PSL, redagowaniu „Piasta”, przesłuchaniach przez UB, nawet pobiciu. Był co najmniej raz zatrzymany na noc, jak informuje dostępna w Internecie notka sporządzona przez krakowski IPN o rozpracowywaniu uczonego.

Dr Józef Spytkowski. RIP

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Wakacyjne Wyczesane rozmowy w Radiu Kraków, pośród upałów, burz z piorunami toczą się leniwie (to były lipcowe tematy), aż po wczorajszej spiekocie zwieńczonej nocnymi błyskawicami i orzeźwiającym deszczykiem przyszedł czas na kanikułę. Ja to słowo poznałem za pośrednictwem rosyjskiego wyrazu kanikuły, czyli wakacje, przerwa w zajęciach szkolnych, także zimowe czy wiosenne. A przecież chodzi o astronomiczne zjawisko letnie!
Proszę posłuchać, jak nam się łączyła chęć popluskania się we wodzie z łaciną, gwiazdami, Harrym Potterem, a w zasadzie jego chrzestnym Syriuszem Blackiem, wścieklizną, szaleństwem, burzą zmysłów w poetyckie karby ujmowaną przez barokowego poetę Jana Andrzeja Morsztyna, który poglądy zmieniał, burzliwe życie wiódł, konceptem słynął, córkę miał, co salon literacki już w innej epoce prowadziła (Izabela Czartoryska, nie ta od Puław; 1671–1758).

Wyczesane rozmowy. Audio

Słońce grzało, a ja rozmawiałem z Red. Anną Piekarczyk

Wyczesane rozmowy, Radio Kraków, 29.07.2021

Odrobina poezji

Oto kanikularna poezja Jana Andrzeja hrabiego Morsztyna z mroźnymi rosyjskimi akcentami:

4. Do Kanikuły.

Potężny piesku, co władasz gorącem
I ogień lejesz gardłem swym pieniącem;
Którego ogniem krynice słabieją,
A śniegi wieczne z gór się rzeką leją,
Spraw to mocą twą, aby twe pożogi,
Które miłości we mnie zapał srogi
Mnożą, nad dziewką okrutną zażyły
Takiéj lub większéj, niż nade mną, siły.
Ona z ogniów twych przeszydza, jak zbroją
Bezpieczna twardą skamiałością swoją;
I zimnym wzorem tak się otoczyła,
Że krew w jéj żyłach w śnieg się zamieniła.
Co Nowa Zemla ma zimy i mrozów,
Co lodowate morze, kędy wozów
Większy pożytek, niżli krzywych łodzi;
Co Wołga, którą Moskwicin przechodzi,
Cały rok lodem kryje zimne wody:
Wszystkie te w piersiach ma mrozy i lody.
Widzi to Wenus, ale nie dba, ani
Zwykłym jéj trybem téj hardości gani;
Owszem jakby z nią zmówiła się zgodnie,
Mnie tylko w sercu podżega pochodnie.
Ale ty mścij się méj szkody, twéj wzgardy,
I państwem, które nad nami masz, hardy,
Napełń ją ogniem; niech i ona czuje,
Że kiedy świecisz, każda rzecz hołduje,
I każda lubo odporna, jako ty
Błyśniesz na niebie, zapada w zaloty.
Co jeśli sprawisz, będę-ć życzył, aby
Obrok cię z źródeł dochodził niesłaby
I żebyś wsiadszy na wóz miasto słońca
Wiódł rok szczęśliwy od końca do końca.


Share and Enjoy !

0Shares
0 0

W lecie Wyczesane rozmowy zaczęły się od omówienia słowa Lato, a tematem najnowszych był upał. Zapraszam do posłuchania.

Zjawisko stare, słowo dość młode, bo co to jest 400 lat. Że zaś w Radiu najpierw trwała rozmowa o szukaniu ochłody nad wodą, na publicznych kąpieliskach i basenach, dawniej i dziś, to się i o szarawarach zgadało. Zadałem też sobie i słuchającym pytanie, jak zbudowane i jak pomyślane jest słowo przypał. Od czego się ono wywodzi?

Na zdjęciu brzeg Wełtawy w Pradze, dla ochłody.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

W Wyczesanych rozmowach pojawiło się serce, siedlisko uczuć, zwłaszcza miłości. Impuls dała historia Ołeksandra i Wiktorii. Opowiedział o tym 20 czerwca 2021 r. Teleexpress (7:10) i przytoczył słowa „wieszcza Mickiewicza”: Serce nie sługa, nie zna, co to pany, i nie da się przemocą okuwać w kajdany.

Pierwszy był Jan Nepomucen Kamiński

Mickiewicz cytował popularny wówczas hit — śpiew z opery Jana Nepomucena Kamińskiego „Zábobon, czyli Krakowiácy i Górále. Zábawka dramatyczná ze śpiéwkami” (1821), muzykę napisał Karol Kurpiński. Rozmawialiśmy o tym w Wyczesanych rozmowach:

Wyczesane rozmowy. Radio Kraków, 24.06.2021

Serce nie chłopiec

Ale jeszcze wcześniej inny był skład wyrazowy powiedzonka. W dawnych czasach sługa to chłopiec, służąca to dziewka, ale ponieważ miłość zazwyczaj dopadała młodych, to żeby nie determinować niczego, zamienił chyba Kamiński właśnie słowo chłopiec na sługa, wyraz dwurodzajowy — mógł być mój sługa, mogła być moja sługa (nie tylko służka czy służąca).

Polak nie sługa!

Przeróbka patriotyczna z okazji powstania listopadowego na dłużej zagościła w pamięci rodaków, ale też już chyba wywietrzała. O pamięć dba Biblioteka Polskiej Piosenki. Pozytywiści nie przesadzali z liczbą zwrotek:

Megalomania i tromtadracja

Te rażące samochwalstwem zwrotki to chyba te:

Niemiec łakomy na złoto i srebro
I politycznie kradnie cudze dobro –
Moskal byle miał dziegciu do sytości,
Sam tylko Polak wzdycha do wolności.

Anglik w przemyśle zatopiony cały,
W nim szuka chluby i swej własnej chwały,
Francuz wydaje dzieła o miłości,
Sam tylko Polak wzdycha do wolności.

Sułtan turecki wzdycha do seraju,
Wszedłszy do niego, myśli, że jest w raju.
Węgier do wina, a Włoch do gnuśności,
Sam tylko Polak wzdycha do wolności.

Prusak zdradliwy nikomu nie ufa,
Bitny Szwed uległ i swych królów słucha,
Hiszpan oddany cały pobożności,
Sam tylko Polak wzdycha do wolności

O co chodzi z tym dziegciem? Wolność i miłość. Maksymalizować bez przesady.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Co ma Ryczywół do Krakowa, że tak pisano: „Jak o Ryczywole książę biskup warmiński , tak i o Krakowie zamilczano w literaturze i w poezji XVIII w. i nic dziwnego”? Mamy na szczęście wskazówkę na księcia biskupa warmińskiego, to jest Ignacego Krasickiego. On to w poetycko-prozatorskim liście Opisanie podróży z Warszawy do Biłgoraja do Stanisława Poniatowskiego

napisał dwuwiersz, który słynny był cały wiek XIX i część XX, a obecnie o nim głucho (liczba wystąpień w Narodowym Korpusie Języka Polskiego jest zerowa), więc doskonale się nadawał, by przypomnieć o nim w Wyczesanych rozmowach Radia Kraków w twórczym dialogu z red. Pawłem Sołtysikiem:

O Ryczywole, Wyczesane rozmowy, Radio Kraków, 20 maja 2021

W wypowiedzi mojej są dwa błędy. Jeden rzeczowy: Ignacy Krasicki w 1782 roku już był biskupem Warmii, od 1767. Drugi błąd — gramatyczny — o którym jak o Ryczywole zamilczeć wolę. Najwyraźniej nieco galicyjskiej tromtadracji wsiąkło w mą grubą skórę.

Używano więc tego cytatu, chcąc ukazać swój krytyczny stosunek do czegoś, ale bez wyliczania poszczególnych błędów i mankamentów.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Gdy sprawdzałem w słownikach elementy do planowanego omówienia w Wyczesanych rozmowach, to w jednym ze słowników PWN zaskoczył mnie związek frazeologiczny

Zacząć, rozpocząć coś od pieca zacząć, rozpocząć coś od samego początku: – W szkole dzisiaj była draka, wiesz? Między panią Chrzanowską a Heńkiem Królikiem. – O co? – Jak by ci tu powiedzieć? – zastanowił się Jasiek. – Musiałbym zacząć od pieca. – No więc zacznij od pieca. K. Siesicka, Fotoplastykon.

Całkiem bez sensu, więc nadaje się na idiom. A skąd się wzięło? Najprawdopodobniej z języka rosyjskiego, gdzie się powiada, że tańczyć trzeba zacząć od pieca. A dlaczego? Według słownika z roku 2004, od miejsca, do którego się przywykło

Фразеологический словарь современного русского литературного языка, pod red. A.N. Tichonowa, t. 1, Moskwa: Flinta, 2004, s. 828

choć teraz częściej się tego używa w znaczeniu ‘zacząć od samiutkiego początku‘, niczym polskie od Adama i Ewy zaczynać lub międzynarodowe ab ovo.

Z niejednego pieca chleb jeść, jadać

Zapraszam do posłuchania wyczesanych rozmów z Anną Piekarczyk i Pawłem Sołtysikiem.

Wyczesane rozmowy, Radio Kraków, 22.04.2021

Tak zalecano. Warto się przetrzeć po świecie, skosztować tego i owego, zdobyć jakieś doświadczenie. I to mówię ja, który się definiuje jako przeciwieństwo kolekcjonerów powierzchownych wrażeń.

Erratum: mówiąc o synekdosze, miałem oczywiście na myśli zastępowanie całości przez część.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Lać, wylewać, ronić krokodyle lub krokodylowe łzy, płakać krokodylimi łzami. Jest to międzynarodowy idiom, którego początków należy szukać w obserwacji krokodyli nilowych i opowieściach o nich. Widziano coś takiego jak łzy w oczach gada, którymi ten jakoby opłakiwać miał pożartego przez siebie człowieka.

Zaczęło się od Huśtawek, które śpiewał Kuba Sienkiewicz, ale znacznie bardziej lubię wersję autorską Jacka Kleyffa.

Wyczesane rozmowy, 25.03.2021

Czegóż to dawniej o krokodylach nie opowiadano, jak oni wyglądali, ci krokodylowie? Ten najstraszniejszy opis pochodzi z fascynującego dzieła Skład abo skarbiec znakomitych sekretów ekonomiej ziemiańskiej Jakuba Kazimierza Haura.

Kochanowski na smutno

Jan Kochanowski też użył obrazu łez krokodylowych w swojej twórczości, we fraszce Do Jana, smutnej, egzystencjalnej. Byłyby to płacze nie tyle fałszywe, ile daremne, próżne, bezsilne i niemęskie, że tak nawiążę do poezji o trzysta lat późniejszej.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Dziś Wielki Czwartek i prima Aprilis naraz. Wszystko to znalazło się w Wyczesanych rozmowach, któreśmy wiedli z red. Pawłem Sołtysikiem pod nieobecność nieocenionej inspiratorki Anny Piekarczyk.
Dokumentacja poważna z Postylli ks. Jakuba Wujka:

Ale dziś dzień szczególny, więc było i o robieniu psikusów i o tym, że się zapisałem na szczepienia dzięki okienku otwartemu przez mimowolnych żartownisiów związanych z systemem opieki zdrowotnej i walką z pandemią koronawirusa. Proszę posłuchać.

Wyczesane rozmowy. Wielki Czwartek, 1 kwietnia 2021 r.

Pytanie do Państwa: kto zna od Iwana do pogana i inne warianty oraz wariacje na temat tego zdesakralizowanego biblizmu?


Share and Enjoy !

0Shares
0 0