W Radiu Kraków rozmawiamy o frazeologii. Jaki to jest świński trucht? We wspomnieniach Jacka Gmocha o Kazimierzu Górskim była mowa o kiwaniu się na boki, inni mówią o drobnych kroczkach. Czy świnia dzika również porusza się truchtem świńskim? Zapraszam do posłuchania.

Zoologia w I połowie XIX wieku twierdziła, że świnie są „głupowate”. Dziś chyba wiemy o nich więcej.

Zawsze trzeba opisać znaczenie

Pod koniec XIX wieku Stanisław Estreicher podawał jeszcze wariant świńskim pędem (w. czasopiśmie „Wisła”). Trochę nie ufam objaśnieniu, że oznacza to „szybko”, bo jednak świnie nie uosabiają rączości i chyżości.

Jego uzupełnienia do paremiografii były i są cenne, gdy rozbudowują zbiór jako taki. Ale teraz kto mi wyjaśni, czy „rad jak pluskwa w rosole” jest ironiczne czy dosłowne. Znowuż gdyby ktoś myślał, że „rura mu zmiękła” to potocyzm z lat 70. XX wieku, zdziwi się, że już w 1897 było wydrukowane.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

W przeddzień Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego próbowałem wyrazić kilka myśli na temat tego, że może słabnie nieco kryterium narodowe poprawności językowej, które zakazywało mówić o psie pogrzebanym, bo to skalkowane od Niemców. Zaczęliśmy od ziemniaków, bo o nich była mowa w audycji. Przy okazji wszystkim zainteresowanym polecam świetną mapkę opracowaną przez Jakuba Ścisłowicza.


Pogoń za białym wielorybem i posrebrzany wiek (gilded age) to amerykanizmy, które pojawiły się w tekście Katarzyny Wężyk o Hetty Green, opublikowanym w Wysokich Obcasach.

Nie chodziło mi o objaśnienie, o co chodzi z białym wielorybem — zasadniczo powinniśmy to wiedzieć, bo jakaś kultura zobowiązuje nas do znajomości znaczenia takich jednostek jak miecz Damoklesa, Janusowe oblicze, kamień węgielny, pójść do Canossy, czekać na Godota… Obsesja, jak u Melville’a.

Oto rozmowa, którąśmy z Panią Redaktor Anną Piekarczyk toczyli w Radiu Kraków. Zapraszam do uganiania się za sensami.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Publikuję rozmowę z tłustego czwartku w ostatkowy wieczór o pączkach w maśle. Zawsze w maśle, bez względu na zmiany w technologii produkcji. Będzie też o Mikołaju Reju. zapraszam.

Radio Kraków, 11 lutego 2021 r. Red. Paweł Sołtysik i Artur Czesak.

Jutro Popielec.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Stanisław Dobrzycki

Święta Agnieszka wypuszcza skowronka z mieszka w Dzień Babci. Ale co to za św. Agnieszka i co ptasiarze sądzą na temat przylatywania do Polski skowronków? W 2013 wypatrywano ich po 5 marca, a w 2019 paręnaście dni wcześniej. Za dużo tych komplikacji więc się zacukałem, wściekłem i krzyknąłem WCIÓRNOŚCI. O tym właśnie opowiedziałem w Wyczesanych rozmowach. Zapraszam do posłuchania.

Wyczesane rozmowy, Radio Kraków, 21 stycznia 2021 r.

Wciórności jak wszyscy (diasi)

Ciekawe to zjawisko, że rozbudowany słowotwórczo wszystek sam się stał wyrazem ekspresywnym. Wściurnastko to wszyściuciuciuteńko. Tak to ujął Słownik języka polskiego, tzw. wileński:

Elegancko to wyłożył Stanisław Dobrzycki, wybitny filolog, opisujący w 1898 r. gwarę swego rodzinnego Krzęcina pod Skawiną.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Młyn wodny. Tułowice

Oj, zdarza się człowiekowi nie tylko w młodości udzielenie sobie pozwolenia, żeby zaszaleć, a nawet przewidzenie z góry jakiejś kwoty na roztrwonienie, roztyrmanienie, rozpuszczenie, słowem: na rozkurz.
Słowo wzięło się z praktyki, a wizerunek młyna ma związek z pochodzeniem rozkurzu.
Zapraszam do posłuchania Wyczesanych rozmów z red. Anną Piekarczyk, z którą rozmowa to rozkosz. I stąd fonetyczno-semantyczny odlot.

Wyczesane rozmowy, Radio Kraków, 14 stycznia 2021 r.

Rozkurz to strata, na którą z góry się godzimy.

O ceny na zboże i mąkę, Lublin 1917, s. 9

W audycji pojawia się ważny tom prozy i poezji Mirona Białoszewskiego Rozkurz, którego genezę przytoczyła Małgorzata Łukasiewicz w „Znaku” z roku 2009, w kontekście robienia słoików, to jest robienia przetworów i pakowania ich w słoiki:

Bo nie można wiedzieć, które słoiki zostaną otwarte ani kiedy to nastąpi, nie wiadomo, co stanie się z resztą, nie wiadomo, kim będą ci wybrani ani ilu ich będzie. Jakby nie chodziło o przetwory w słoikach, ale o listy desperacko rzucane w zalakowanych butelkach do morza. Wskutek tego i pytanie nabiera nagle głębszej i odległej od praktycznych działań wymowy. Po co się tyle tego robi, czy warto aż tak się wysilać, skoro znaczna część z konieczności pójdzie na zmarnowanie? Po co pisać wiersze, komponować symfonie, dobierać farby z palety, jeśli nie wiadomo, czy kiedykolwiek do kogokolwiek to dotrze?
Ostatnie słowo w tej sprawie niech ma Białoszewski, we fragmencie z tomu Rozkurz: „– ale ty nie piszesz na rozkurz – zakończył jakąś kwestię Le. Spodobało mi się to określenie. Jednak »nie na rozkurz« za długie na tytuł. I tak by się mówiło »Rozkurz«”.

Młyn Tułowice, 2018, Fotopolska, autor JureK

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Sprawa jest poważniejsza niż rozważanie, czy to, co się przelewa ponad krawędź, nazwać przelewką czy przelewkiem. Dziś w Radiu Kraków z Anną Piekarczyk nad tym chwilę podumaliśmy, a Rozmówczyni moja wskazała na związek przelewek, przekwintów według Knapiusza jezuity, z tym, że się komuś nie przelewa.
Zapraszam do posłuchania.

Wyczesane rozmowy. Radio Kraków, 7 stycznia 2021

Przy okazji fragment przypowieści Adama z Czahrowa Czahrowskiego, żołnierza i poety, o wojnie

Czahrowski 1597, s. Ev

O nie przelewki pisała nie tak dawno Agnieszka Piela, a o nie peć (zapisanym osobno) — Władysław Lubaś w 1963. W programie na żywo nie zawsze wystarcza refleksu, żeby wspomnieć stan badań.

Pytanie dokumentacyjne: NIEPEĆ

Kto słyszał (i w jakim regionie): widzi, że niepeć ‘niebezpieczeństwo, kłopot, tarapaty; nie żarty, nie przelewki’. Proszę mejlować lub fejsbukować. Z góry dziękuję.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Właściwie najważniejsze dziś, w Sylwestra, są fragmenty wstępne: o do siego roku (kolejny argument przeciwko pochodzeniu od śp. Dosi), o której mówiłem pięć lat temu w Radiu Kraków. Życzyłoby się Dosinych lat czy Dosinego wieku, ale się nie życzy i szlus. Była też autokompromitacja: zamiast matuzalemowego, matuzalowego wieku powiedział mi się !melchizedekowy (i Matuzalem, i Melchizedek z Biblii, stąd figiel pamięci). Pewnie dlatego, że chciałem dwie sroki za ogon chwycić. No cóż, za dużo dwa grzyby w barszcz.
Wyjaśnienie jest inne, a ci, co twierdzą, że wszystko wyjaśnili, bodajby… Rozmawiało się więc dziś w sylwestrowych Wyczesanych rozmowach z Panem Redaktorem Pawłem Sołtysikiem chwileczkę o słówku bodaj, niegdyś życzącym — dobrze lub źle, a dziś takim powątpiewająco uprawdopodabniającym (bodaj taki jest jego status).

Ale o co chodzi z tym kamieniem?

Niechżeż mi pomogą położnicy i położne, doule i archeoetnografia wszelka: skąd się wziął obraz o rodzeniu się ludzi na kamieniu? Bodaj się tacy na kamieniu rodzili to pochwała o znaczeniu ‘oby takich było jak najwięcej’, ale przecież jakoś mało się słyszy, żeby rodzenie ludzi na kamieniu było częstsze. To już częściej organizuje się poród w(e) wodzie!

Wyczesane rozmowy, 31 grudnia 2020 r.

O nie rodzić się na kamieniu pisał w 1995 r. na łamach „Języka Polskiego” Stanisław Bąba (1939–2014). Cytował przykłady ze słowników, które się nieco po macoszemu z omawianymi jednostkami frazeologicznymi obeszły, oraz z prasy, gdzie na początku lat 90. XX ubiegłego stulecia wykwitały innowacje takie jak „Tacy ludzie nie rodzą się na pniu”. Nie zajął się jednak poznański uczony objaśnieniem genezy frapującego nas obrazu.

Kamienie od żaren

Noworoczne postanowienia

Kilogramy ciążą jak kamień młyński, więc trzeba by je zrzucić, ale uważać, by się w jakichś odmętach nie pogrążyć. Może by z tych „Wyczesanych rozmów” jakąś książkę zrobić?

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Rozmawialiśmy w wigilię Bożego Narodzenia roku Pańskiego 2020 z redaktorem Pawłem Sołtysikiem w Radiu Kraków przed hejnałem o tym, co właściwie znaczy powiedzenie dwa grzyby w barszcz. Czy to jest za dużo takich samych rzeczy, czyli że już jeden grzyb nadałby barszczowi dostatecznie smaku grzybów? Albo że to są różne dodatki, więc mamy do czynienia z niepotrzebnym pomieszaniem.

Ankieta na Twitterze, 15 głosujących

Funkcjonuje też w polszczyźnie porównanie tani jak barszcz i to ono zapewne sprawia, że w młodym pokoleniu użytkowników polszczyzny pojawia się innowacyjne znaczenie, że dwa grzyby w barszcz to jest malutko czegoś, licho, słabo, byle co dodane do byle czego.

Dwa grzyby w barszcz, 24.12.2020

Jakie to grzyby i jaki barszcz? Tego nie sposób rozstrzygnąć nawet w wielkich ankietach. Tylko żmudne studia nad kulinariami mogą nas w stronę prawdy prowadzić. Jednym z pierwszych notowań tego obrazu dwóch grzybów jeden barszcz rzucanych znajdujemy w autotematycznej fraszce Wacława Potockiego, noszącej tytuł Na fraszki:

Na fraszki

Radem ci zacny gościu w domu swoim cale,
Ochoty nie przebierzesz, wina mam o małe;
Jeżelić się podoba, nim od stołu wstaniem,
Zabawić się, przy piwku, tych fraszek czytaniem.
A gość: „Miej sobie — rzecze — gospodarzu, fraszki,
Każ jeszcze beczkę ścisnąć, a natoczyć flaszki,
Potym czytaj po polsku, czytaj po łacinie,
Będziem się śmiać, bo żarty ładniejsze przy winie.”
Jam rozumiał, że wina ochronię księgami:
„Wolicie pić, niżeli być audytorami?
Chłopcze, schowaj te książki, a kielichem sporem
Daj wina, pewnie i ja nie będę lektorem.
Siła by to dwa grzyby w jednym barszczu topić;
Jednym się kontentować: albo kpić, albo pić.”

Siła — dużo

Wydaje się, że to jedno z wcześniejszych zaświadczeń mówi, że dwa grzyby w barszcz to za dużo, ale że reprezentują one nadmiar wynikający ze zmieszania dwóch różnych elementów — picia i czytania. Wygrywa picie. I tak oto otwieramy się na sylwestrowo-karnawałowe szaleństwa, które bardziej nam już w głowie (szumieć mogą), bo tańców i balów się nie przewiduje.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Bród na rzece to miejsce, gdzie jako tako można się przeprawić na drugi brzeg konno, wozem, pieszo bez mostu czy łodzi. Miejsce płytsze, bezpieczniejsze, rozpoznane. Nieraz w takim właśnie miejscu organizowano przeprawy promowe. Oczywiście miały one wielkie znaczenie strategiczne, dlatego od wieków w ich pobliżu umieszczano strażnice, które takich miejsc strzegły. Na przykład Tyniec, gdzie Wisła przedziera się pośród wapiennych skał.

Widok z murów klasztoru tynieckiego na stronę Piekar. Bród jest tam, gdzie droga dochodzi do Wisły.

W bród powiedzieć. Wyczesane rozmowy odkrywają (w słownikach i tekstach)

To nie jest sensacja, ale skoro ja tego nie wiedziałem lub nie pamiętałem o tym, to może jeszcze kogoś to zainteresuje. Dziś gdy czegoś jest w bród, to jest tego ‘dużo, pod dostatkiem’. A dawniej można było w bród coś komuś powiedzieć, oświadczyć. Samuel Bogumił Linde podał następujące synonimy: najkrótszą drogą, najprościej, niedługo myśląc, co pierwszego to lepszego, obces, z kopyta, od razu, wzręcz, bez ogródki, nie ochylając, wbrew.

S.B. Linde, Słownik języka polskiego, 1807

Rozmawialiśmy o tym w Radiu Kraków z redaktorem Paweł Sołtysikiem. Proszę posłuchać.

W bród. Wyczesane rozmowy, Radio Kraków, 25 listopada 2020 r.

Oto cytat z Satyr Krzysztofa Opalińskiego:

Ale spyta mie ktory/ Jaka ma bydź miarka
Tego naszego mienia. Powiem w brod i krotko:
Ile człowieku trzeba do skromnego życia?

Satyry, 1652, s. 56 (a Linde napisał, że 62!)

Widok pocztówkowy na koniec

Tyniec widziany od strony Piekar

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Najnowszą definicję tego wyrażenia przynosi Dobry słownik, którego jestem współredaktorem:

mówimy umarł w butach, jeśli chcemy zakomunikować, że sytuacja, o której mowa, jest beznadziejna i bez wyjścia; wyrażenie potoczne

Tam także znajduje się ciekawostka na ten temat.

W Radiu Kraków

Proszę posłuchać, jak gwarzyliśmy o tym frazemie w Radiu Kraków z redaktorem Pawłem Sołtysikiem, wszystkim życząc długiego i zdrowego życia:

Wyczesane rozmowy, Radio Kraków, 10 grudnia 2020 r.

W Wyczesanych rozmowach usiłujemy odtwarzać jakieś pierwotne impulsy i obrazy, które stoją za danym sformułowaniem. Na pewno mówiło się tak z wisielczym humorem już podczas pierwszej wojny światowej, na pewno podobną strukturę znajdziemy w angielszczyźnie amerykańskiej — gdy na Dzikim Zachodzie ktoś umierał w butach, to znaczy, że nie w domu, w łóżku i nie ze starości, lecz zwłaszcza powieszony, w pojedynku czy innej strzelaninie.

Raczej wykluczyłbym hipotezę, że chodzi o śmierć w (hiszpańskich) butach — narzędziu tortur. Nie znalazłem poświadczeń tekstowych takiego jakoby katowskiego powiedzonka żargonowego (profesjolektalnego).

W słowniku Lindego

W pierwszym tomie Słownika języka polskiego Samuela Bogumiła Lindego jest następujący zapis:

W bótach umarł; buty spalił = uciekł, Tr. Er hat das Fersengeld bezahlt

Linde, Słownik, tom I, s. 148

Jest to ciekawy ślad. Niemiecki frazeologizm, dosłownie: zapłacić „piętowym pieniądzem”, nie jest całkiem jasny, ale zawiera w sobie obraz szybko oddalających się pięt. Znaczenie: nie zapłacić za usługę i uciec, spylić. Czyli być może taki, co umarł w butach, wcale nie umarł. A to, że dwieście lat temu pisało się po polsku słusznie bóty, to miła ciekawostka.

To jeszcze nie koniec

Trzeba będzie poczytać Terencjusza i staropolskich pisarzy, dzięki czemu może się jeszcze dojdzie do tego, co oni mieli na myśli, gdy pisali w bociech umrzeć. Poszukiwaniu znaczeń frazeologizmów końca nie ma.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0