Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie. Tak mógłby się zaczynać ten wpis. Bo gdy przychodzi zainteresowanie, to ostatni świadkowie czasów umierają.

To właściwie apel do placówek kultury w Biskupcu i okolicach. Poszukuję materiałów, które pozostały po Antonim Hansie, niegdysiejszym dyrektorze domu kultury, autorze wydanej w Biskupcu Reszelskim książki Od reszelskich pól (1956).

Co by mnie interesowało najbardziej? — materiały folklorystyczne. Istnieje bowiem przekaz, że swego czasu otrzymał on (chyba za pośrednictwem Władysława Gębika) pieśni i nuty z folklorem okolic Szczyrzyca w Małopolsce. Czy ktoś to pamięta? Widział lub cokolwiek wie, może sprostować ten trop?
Wszelkie informacje na ten temat będą dla mnie niezwykle cenne (artur.czesak@gmail.com).

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

W tegorocznej kampanii parlamentarnej znów ogłaszam, że zbieram ulotki, inne materiały i informacje o nich. Oczywiści chodzi mi o takie, które pod względem językowym są interesujące.

Wystosowałem następujący apel:

Szanowni Państwo, oto znów kampania wyborcza w pełni, więc pozwalam sobie, tradycyjnie już, poprosić o wszelkie sygnały dotyczące publicznego użycia w piśmie(plakaty, ulotki wyborcze) lub w mowie (przez komitety, kandydatów bądź podczas wydarzeń związanych z kampanią) gwar, dialektów, języków regionalnych lub aspirujących do takiego statusu, regionalnego słownictwa, języków mniejszości narodowych bądź etnicznych — środków językowych innych niż standardowa polszczyzna.
Będę wdzięczny za materiały oryginalne, zdjęcia, linki, wszelakie informacje, także z lokalnych mediów, jak np. https://poznews.pl/trzeba-naprawiac-gemele-po-pisie-bosacki-gwara-na-konwencji/ (przykład najświeższy, tytułem przykładu).

Artur Czesak

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Ktokolwiek widział albo napisał słownik gwarowy, niechże raczy dać mi znać. Chętnie kupię. Zresztą nie tylko prace ściśle słownikowe. Interesują mnie także teksty o gwarze i pisane gwarami różnych regionów.
Na liście poszukiwanych jest np. praca dra Adama Wróbla Bo óny korzyniamy w ziemi sum głymboko o gwarach kujawskich.

Podobnie rad bym poznać książki pana Łukaszewicza z legendami kujawskimi.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Z lektury pobieżnej źródeł dialektologicznych i etnobotanicznych wynika, że krwawnikiem nazywane są rośliny o różnej przynależności gatunkowej. Nadrzędną ideą jest zapewne jakaś właściwość związana z krwią (puszczania czy tamowania?) każdej z nich, ale dla porządku trzeba by sprawdzić.
1. Czy na pewno krwawnik to Achillea?

2. Zapytajmy jeszcze od obrazu (rzeczy) do nazwy: jak nazywa się lokalnie roślinę z powyższego zdjęcia?
3. Jeśli występuje nazwa krwawnik, ale oznacza inną roślinę, to jaką? Przydałoby się zdjęcie lub próba przyporządkowania botanicznego.
4. Do czego, jak zbierany, kiedy się używało danej rośliny?

Rostafiński w zielniku czarodziejskim informował:

Tak można i powinno się o każdym słówku pisać, zasięgnąwszy informacji z różnych źródeł.
Można odpowiadać w komentarzach, można pisać maile: artur.czesak@gmail.com, można pisać do mnie na Facebooku. Zachęcam i zapraszam.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Słowa, których nie znam, budzą moje zaciekawienie, no dobrze, niemal obsesję. Po prostu chory jestem, gdy ktoś użyje słówka polskiego lub okolicznego, którego nigdy nie słyszałem.
Dziś p. Jola Szymańska, blogerka, dziennikarka, instagramerka, prawniczka etc., niegdyś znana jako hipsterkatoliczka. Przegląda ona swoje zdjęcia z Instagrama. Słowo, którego szukam, pada po chwili od włączenia (ok. 1:23):

Zaszpaić / zaszpajić?

Mówi youtuberka: chciałam … zaszpaić … że bawię się aż tak świetnie…

No fascynujące. A teraz poważnie: czy to okazjonalizm, to znaczy słówko, które samo się stworzyło w toku wypowiedzi, jakoś pokrewne z zaszpanować? Może to tylko kwestia dykcji, zawinięcia się języka i fal mózgowych, a miało być zaszpanić, tylko „ń” się nie wymówiło. A może gdzieś tutaj się podświadomie plączą szpeje, czyli rozmaite drobiazgi i zdezelowane sprzęty niewiadomego przeznaczenia, które dla miłośników ich, gadżeciarzy minionych czasów, są niezbędne?
Swoją drogą — zaszpanić też nie znałem, a zaszpaić nie znam wciąż. Na to pierwsze wpadłem dzięki wyszukiwarce Google, kilkadziesiąt wyników tak głównie tak sprzed 10 lat.

Kto poogląda chwilkę dłużej, usłyszy też wykrzyknik jeny! Ja go słyszałem wyłącznie od moich śląskich (tak, tak, i podbeskidzkich) znajomych. Może to więc regionalizm, coś między tabuizowanym „Jezu” (bo nie godzi się nadużywać tego Imienia) i jeszcze bardziej tabuizowanym pieronem, a właściwie bardziej wykrzyknikowym pierona! Aby i tego strasznego słowa nie wymawiać, często się słyszy o farona! lub jeronie! i inne odmianki. Jeny — szok i niedowierzanie, kulturalnie niby, ale mocne to słówko i nieco tajemnicze.

Co ja poradzę, że z luźnego odcinka, który oglądałem w ramach rozpędzania się do roboty w poniedziałek, powstał kolejny wpis dotyczący poszukiwań słów rzadkich i regionalnych? Nic nie poradzę, podobnie jak bohaterka tego odcinka, która chciała mówić płytko, a wyszło mimo wszystko z pewną autorefleksyjną głębią?

Pytania: 1) Kto i w jakich miejscowościach mówi jeny? 2) Czy istnieje zaszpa(n)ić?

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Sto dwadzieścia lat temu, w roku 1899, Michał Kapuściński opublikował na łamach etnograficznego czasopisma „Lud” Słowniczek gwary ludu krakowskiego okolic Czernichowa.

Jak tam dzisiaj z ludem krakowskim w gminie Czernichów? Czy gwara żyje?Czy któreś słowa przetrwały?

Słowniczek można pobrać stąd.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Jak dobrze pójdzie, to zrobimy jakiś projekt, a może i coś więcej niż projekt.

Każdego, kto ma jakieś materiały gwarowe, stare nagrania, pracę magisterską Mamusi, proszę, by zechciał się zgłosić do mnie lub na Ranczo Artemidy.

Na zachętę występ z przedwczoraj. Barbara Kosobucka z Zalasu. Jakość obrazu słaba, bo pod słońce był obiektyw skierowany, ale dźwięk, co najważniejsze, bardzo dobry. Podobnie jak fonetyka Gawędziarki.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Wczoraj się okazało podczas rozważań na temat używania śląskich słów w reklamach i ogólnie w przestrzeni nowoczesnych miast, że na Górnym Śląsku, ale nie tylko, używało się przed ćwierćwieczem młodzieżowych, być może regionalnych form kalić się (to mi się kali / to się nie kali), a oprócz tego czasownika skalić, bliskiego polskim potocznym opylićopchnąć.
Wciąż mam zbyt mało potwierdzeń, dlatego proszę Ludzi Dobrej Woli z całego świata, którzy byli lub są uczniami w polskich szkołach, o wypełnienie krótkiej ANKIETY (tu proszę kliknąć).
Z góry serdecznie dziękuję.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Usiłuje człek czytać internet na bieżąco, ale okazuje się, że to niemożebne i powstają zaległości. Ale dzięki temu, że się czegoś nie wie, można coś odkryć. Dzisiejsze moje odkrycie to żywa osobowość profesora Franciszka Kobryńczuka (1929–2016), profesora nauk weterynaryjnych, wybitnego znawcy anatomii zwierząt. Żałuję, że się z nim nie zetknąłem. Wikipedia podaje, że podobnie jak profesor Walery Pisarek, o którym też tu pisałem, spędził kilka lat w więzieniu w czasach stalinowskich za działalność niepodległościową. Pisał również książki dla dzieci. To dużo, ale najbardziej mnie zaciekawiła informacja o słowniku gwarowym. Napisał tak w 2013 roku profesor do Wieści Sokołowskich (Sokołów Podlaski), wspominając swoje młode lata wśród przyjaciół — uczonych i ziomków zarazem:

Nie tylko mierzyliśmy jelita i edukowaliśmy studentów na ćwiczeniach, ale też zupełnie prywatnie weseliliśmy się z naszego ziomkostwa. Postanowiliśmy, dołączywszy do naszego grona kolegów z Katedry – dr Henryka Kobrynia z Łazowa i dr Lucjana Radomskiego z Myśliborów, opracować słownik wyrazów regionalnych okolic Sokołowa Podlaskiego. Ja byłem sekretarzem. Pisaliśmy nawet opowiadania w naszej gwarze. Pamiętam jedno z nich zaczynające się: „Łolek śkape uwiązał do pala na łuwrociu. Połozuł sie na wznak. Dumał. Od jakiegoś casu smalił kopercaki do jednej dzięcielanki. Chciał jo oglądać joko swojo młoduche, a siebie widzieć panem młodem” Mam ten słownik w swoich zbiorach. Odnalazłem go, kiedy był zaginął po śmierci Stanisława [Stanisław Mateusz Pytel, ur. w Dzięciołach Bliższych — wyjaśnienie i podkreślenie AC].
A jak chcieliśmy odprężyć się zupełnie, graliśmy w domino. Kiedyś przyłapał nas Profesor Krysiak. Nie skarcił nas, ale z tą rozrywką przenieśliśmy się do muzeum z kośćmi. Oczywiście wskazane było używać jak najwięcej podlaskiej gwary podczas tej gry.

Teraz, po śmierci „sekretarza słownika”, dla naszej kultury i wiedzy o sobie ważne jest pytanie: Gdzie jest ten słownik? Nie znam sytuacji rodzinnej autora. Co się stało ze słownikiem i tymi opowiadaniami? Słownik koniecznie trzeba zakonserwować, zbadać, a może i wydać, bo to dokument językowej przeszłości tak ciekawego regionu.

Adresatami tego pytania są:
1) rodzina Profesora,
2) uczelnia, czyli Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, Katedra Anatomii Zwierząt,
3) Białowieski Park Narodowy, bo zmarły zajmował się też anatomią żubrów, a może i o gwarze rozmawiał z pracownikami BPN (wspomnienie Piotra Bajki na stronie Parku),
4) Wieści Sokołowskie, bo to dzięki nim świat się dowiedział o słowniku,
5) Kiełpiniak (Tomasz Kulesza?) i GOK w Sterdyni,
6) Gmina Ceranów; w tej gminie, w Długich Grzymkach urodził się F. Kobryńczuk.
I wszyscy inni ludzie dobrej woli, którzy zechcą pomóc uratować lokalne słowa.

Share and Enjoy !

0Shares
0


0