Pisałem rozsierdzony 2 lutego, że portale internetowe podają imieniny w sposób mało przemyślany (czytaj po przełączeniu na potoczną polszczyznę: od czapy). No to dzisiaj, w dzień Świętego Michała (archanioła), ważny punkt w tradycyjnym kalendarzu (owce wracają z hal, można paść na cudzym, umawia się sprawy dzierżaw i pracy).

Święty Michał z diabłem stłamszonym; Binarowa

Sam sobie jestem winien

Zajrzałem na portal gazeta.pl. I w dzień tego, co jako hetman niebiańskich bezcielesnych zastępów diabła do piekła strącił (dlatego mówimy, że ktoś kogoś… z góry na dół jak św. Michał diabła), takie coś.

Pogaństwo dezinformacja! Że pogaństwo, to wiadomo, ale dezinformacja? Bo lepszy byłby zapis przez dź? To byłoby słabe i belferskie. Skąd wzięli tych „solenizantów”, skoro w bazie PESEL (doceniam portal dane.gov.pl) nie ma ani jednego Dadzboga ani Dadźboga. Szkoda gadać.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Najgorsze jest to, że i tak ktoś napisze, że szli rolnicy w radosnym pochodzie. Tymczasem pod koniec lata roku 1943 nikomu nie było do śmiechu, ale sprawujący władzę nad Generalnym Gubernatorstwem rezydujący na Wawelu doktor Hans Frank zażyczył sobie barwnego korowodu poddanych.

Ciekaw jestem, czy ten epizod został opisany przez historyków polskiej wsi. Kim byli ludzie uczestniczący w tym wydarzeniu? Jak potoczyły się ich losy? Czy to na pewno byli mieszkańcy tych regionów i wsi, których stroje widzimy? Czy przetrwało jakieś wspomnienie?

1962

Bo w Polsce Ludowej bezsprzecznie to już było radośnie, a najwspanialsze były występy zespołów ludowych, wspaniale choreograficznie skoordynowanych, na Stadionie Dziesięciolecia.

Górnicy to widocznie taka grupa etnograficzna, jak Górale.
Międzyregionalny taniec synchroniczny

Tu materiał Polskiej Kroniki Filmowej http://www.repozytorium.fn.org.pl/?q=pl/node/10568

 Jan Kloc z Radońska. Wybrany został starostą tegorocznych centralnych dożynek w Warszawie.

Chleb niesie, droga młodzieży, Władysław Gomułka, towarzysz „Wiesław”. Radońsk, gmina Sępólno Krajeńskie, powiat sępoleński, województwo kujawsko-pomorskie. Jan Kloc szefował kółku rolniczemu, które w 2017 r. obchodziło swoje 60-lecie.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Eskulapiusz, czyli Eskulap (ten od węża Eskulapa). Bogiem, herosem, lekarzem? Tak o nim pisał Sebastian Girtler w roku 1822:

A kim był Sebastian Girtler?

Wybitna postać — uczony czynny w służbie Uniwersytetu i Krakowa.
Biogram na stronach Katedry Historii Medycyny Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego: https://khm.cm-uj.krakow.pl/sylwetki-historykow-medycyny/sebastian-girtler/
Biogram w internetowym PSB (Polskim słowniku biograficznym): https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/sebastian-girtler
Biogram w Poczcie krakowskim, bo jako senator prezydujący zawiadywał Miastem: https://www.poczetkrakowski.pl/tomy/show_article,sebastian-girtler-1039.html

Sebastian Girtler. Grafika Józefa Sonnata (Muzeum Narodowe w Krakowie, nr inw. NI 6828) [Poczet krakowski]

W uniwersyteckiej kolegiacie św. Anny znajduje się obok sarkofagu św. prof. Jana Kantego poświęcone Sebastianowi Gitlerowi epitafium:

SEBASTYAN GIRTLER Filozofii i medycyny doktór
w Uniwersytecie Jagiellońskim
professor, dziekan, rektor
Towarzystwa Naukowego
prezes senator
Rzeczypospolitej Krakowskiej
*1767†1833
ku pamiątce wieloletnich usług w zawodzie urzędowania i nauczycielstwa publicznego położonych pomnik ten w żalu pogrążone dzieci najlepszemu poświęcają ojcu

Czyli Eskulapowi (Eskulapiuszowi) pomnik (coś, dzięki czemu się o kimś pomni, pamięta) wystawił wnuk, a Girtlerowi dzieci.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Kto umierał 19 września 1565 jako poeta optimus Reipublicae Wratislaviensis — najlepszy poeta Rzeczypospolitej Wrocławskiej?
Dla ułatwienia dodam, że jest autorem pisanego 9 lat poematu o Sobótce, będącego apoteozą Śląska.
Nie ma biogramu w polskiej ani śląskiej Wikipedii.
Tak, Franz Faber (Kökritz) z Otmuchowa.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Obserwacje uogólniane od roku 1995 pozwoliły na sformułowanie prawa, które mówi, że jeśli Czesak (ten Czesak) nie znał jakiegoś słowa, to ono natychmiast zacznie się mu pojawiać w masowych ilościach w czytanych tekstach, w żywej mowie jego najbliższych, na szyldach i w środkach masowego przekazu, aby frustrować wspomnianego osobnika dowodami, iż nie zna on polszczyzny, a na dodatek jest nieuważny. I to się sprawdza.

Najnowszy przykład

Przeczytałem właśnie definicję bezy Pawłowej w Dobrym słowniku (nie ja ją, rzecz jasna, pisałem).

Następnego dnia wszedłem beztrosko do cukierni, aby kupić rodzinie jakiś deserek. I co? Ja się jeszcze pytam. Oczywiście.

Oczywiście zapis beza Pavlova to przejaw braku szacunku wobec polszczyzny i rozumu, także własnego. Dobry słownik objaśnia w poradzie poprawnościowej, że to powinna być beza „Pawłowa” albo beza Pawłowej, choć ludzie jedzą też pavlovę:

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Można po kroju pisma rozpoznać, który to z portali takie coś na głównej stronie opublikował.

W Słowniku języka polskiego pod redakcją Witolda Doroszewskiego między ROZPIERANIE a ROZPIERŚCIENIAĆ nie ma żadnego hasła. Może to nie całkiem słusznie? Słownik nie powinien pomijać istnienia słów. W Słowniku współczesnego języka polskiego pod red. Bogusława Dunaja (1996) słowo rozpierducha się znajduje, lecz z kwalifikatorem wulg., czyli: WULGARNE.

Wiem, że stylistyka polszczyzny naintelektualizowanej zmienia się szybko i radykalnie. Mimo to wciąż miałem przekonanie, że w działach kulturalnych mediów ogólnopolskich słów wulgarnych w komentarzach, a nie w cytatach z subwersywnych (za przeproszeniem) dzieł sztuki czytać nie będę. Naiwny jestem i stary. Co skonstatowawszy, nie kasuję tego, co napisałem, ale właśnie publikuję. Razi mnie to i komunikuję to, żeby się ktoś bezczelnie nie tłumaczył, że takie słowo z pewnością nikogo nie razi. Dlaczego w zamierzchłej przeszłości uznano to słowo za wulgarne? Dlatego, że rdzenne pierd związane jest ze sferą genitalną i wydalniczą, o której się nie wypowiadano publicznie, czyli w towarzystwie, chyba że się było prostakiem, grubianinem, plebejuszem lub obleśnym gorszycielem. Przyrostek uch(a) ekspresywny.
Ale to też się zmienia, czasem na lepsze, czasem jakby na głupsze i ostentacyjne. Nadmiar tabu i pruderii zapewne jest niezdrowy, lecz zastępowanie ich udawanym ekshibicjonizmem śmieszy tak samo jak dawni i nowsi Młodziakowie.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

To, co dziś wywołuje zdziwienie, niesmak, oburzenie (a może nie wywołuje), zwała prasa (jaki był IKC) liberalna (?) wesołą przygodą.

IKC, marzec 1928

Miał takową także aktor Igo Sym, amant, konfident gestapo, zastrzelony w 1941 r. po wyroku Wojskowego Sądu Specjalnego ZWZ. To nie była wesoła przygoda.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Zapełniła jedną z fejsbukowych nisz krótka, acz burzliwa debata, w której jednym z tematów była sprawa obraźliwości określenia Hanys, mającego oznaczać (rodowitego) mieszkańca Górnego Śląska.

Nie mnie sądzić o odczuciach Górnoślązaków, jeśli coś czynię w tym zakresie, to zwykle jest to podawanie przykładów tekstów, świadectw, opisów. Dotychczas znałem jedną osobę, która miano Hanys wzięła za swój nick internetowy (pozdrawiam!). To afirmacja ponad uszczypliwościami, a może i innymi uczuciami, które żywili na/przezywający tak Ślązaków.

Okazuje się, że w leksykonie wydanym przez IBL PAN, a zbierającym informacje o uczestnikach drugiego obiegu wydawniczego, znajdziemy też Hanysa — Andrzeja Rocznioka.

Warszawa 1995

Czy sam sobie wybrał takie miano, czy było częściej używane, czy doraźnie, czy nadali mu je warszawiacy — nie wiadomo. Ale fakt jest.

Taki oto casus. Nieco chaotycznie i osobiście pisze o A. Rocznioku Aleksander Lubina w serwisie Wachtyrz.eu.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Nie ukaże się już więcej kwartalnik Fabryka Silesia?
Redaktor Krzysztof Karwat podał się do dymisji, a w swym liście szerzej, stylistycznie barwnie pisze o okolicznościach tej decyzji.

Tekst opublikował portal Wachtyrz.eu, którego nachwalić się nie mogę.

I ja miałem zaszczyt rozmawiać z Redaktorami Lewandowskim i Karwatem oraz opublikować w Fabryce teksty, które moje przemyślenia poddawały pod osąd publiczny w tym zacnym i ciekawym piśmie.
Czy czas czasopism, nie tylko papierowych, się kończy? Nie można planować rok naprzód, bo wszystko faluje i drga, z dołu do góry, z góry na dół w rytmie społecznościowych migawek?
A może prowadzenie czasopisma kulturalnego, ambitnego, zarówno sto lat temu, jak i dziś to zabawa droga, wymagająca hojnego sponsora albo własnego majątku — jak to było z Wisłą, zrazu miesięcznikiem geograficzno-etnograficznym, wydawanym przez bogatego Jana Karłowicza?

Żeby była atrakcyjna treść, ktoś musi ją zdobyć, przetworzyć, opublikować.

W przeciwnym razie zachwianie się podstaw finansowych wynika z jednej decyzji gremium przyznającego dotacje Ministerstwa — vide Dwutygodnik (chyba się usieciowił nieco) i Zeszyty Literackie (co z nimi?).
Koniec (?) „Fabryki” to nie finis Silesiae. I szlus.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0