Wśród triumfalnych komunikatów o powrocie do Macierzy i o odzyskaniu ziem z dawna Polsce należnych doszło do całkowitego niemal rozproszenia, pozbawienia oparcia w ziemi i domach, we wspólnocie sąsiedzkiej i kościelnej Mazurów. Tej ludności, której istnienie i język były uzasadnieniem dla przejęcia części Prus Wschodnich przez powojenną Polskę. W tej akcji komuniści mieli pełne poparcie nacjonalistów, a władze bezpieczeństwa tolerowały rabunkową anarchię. Upraszczam? Drastyczność filmu Róża ani w części nie oddaje horroru.

Autorem tej książki jest historyk Janusz Małłek, syn Karola Małłka, działacza mazurskiego, folklorysty. Droga ze Związku Mazurów do Frontu Jedności Narodu i PZPR była szukaniem możliwości ratowania elementów mazurskości, ale ich ratować nie chciano.
Profesor Janusz Małłek rzetelnie, choć nie beznamiętnie, przedstawia „zanik”, rozłożony na kilka dziesięcioleci, gnieciony przez totalitaryzm hitlerowski, wojnę, gwałt i ogołocenie, upokorzenie, zatarcie pamięci, zniszczenie cmentarzy, beznadzieję, bezprzedmiotowość akcesu do polskości, wcale niełatwy gest nazwania siebie Niemcami, którym niejedni dali odczuć, że ich niemieckość jest gorsza. Zanik? A może jednak przetrwa coś?

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Nie mam zbyt poetyckiej duszy, choć już bardzo dawno temu poprosiłem Wiadome Osoby, żeby na moim pogrzebie zaśpiewały pewien kasztanowo-jesienno-mglisty wiersz, więc może coś tam odczuwam.
Dziś jednak odczuwam zaskoczenie i radość, bo otrzymałem przesyłkę od Pani Ireny Pławiak, poetki mieszkającej w Witowicach Górnych (gmina Łososina Dolna, powiat nowosądecki).

Dom na Wzgórzu (2021) to zapis ulotnych wzruszeń i solidnego zakorzenienia. Brawo dla Doliny Inicjatyw — to lokalne stowarzyszenie, które wsparło wydanie, podobnie jak Gmina Łososina Dolna i Województwo Małopolskie.

A skoro już mowa o łososińskiej gminie, to bardzo dobrze, że docenia ona… a niech tam, użyję tego biurokratycznego słowa, kapitał ludzki — niepowtarzalne skarby, twórcze osobowości mieszkające na jej terenie. Na przykład Irena Woźniak, Marian Pajor, Maria Barbara Grzegorzek, Katarzyna Wikar, no i sama poetka pełna także energii poznawczej, która opisała ciekawych twórców w książce Za drzwiami (2019). Piękno się mnoży.

Gratuluję i dziękuję.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Książka Ich pierwszy start (wyd. 2, 1955) Adama Bahdaja zawiera elementy gwary podhalańskiej.

Na przykład wyraz sietniak (sietniok).

Książka ta nosi piętno stalinowsko-bierutowskiej epoki. Realna zmiany sytuacji wiejskiej opisana została za pomocą ideologicznych sztanc.

Hrubi gazdowie to element społecznej stratyfikacji.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Całkiem niedawno nagrałem materiał, w którym wyrażam swoją fascynację mową kurpiowską — silnie się trzymającym fragmentem dialektu mazowieckiego, który zmienia swój status, sam staje się dialektem, i to jeszcze dialektem ustandaryzowanym, więc literackim. Kto nie widział, może zerknąć.

Słownik Mirosława Grzyba

Prezes Związku Kurpiów, Mirosław Grzyb, człowiek wielkiej życzliwości i niespożytej energii, wydał w Ostrołęce w roku 2019 Ilustrowany słownik kurpiowski. W cudownym świecie kurpiowskiej mowy. Tytuł publikacji mówi sam za siebie.

Objaśnienia są proste i precyzyjne. Książka zawiera instrukcje, co jak czytać w pisowni kurpiowskiej, są elementy gramatyki i indeks polsko-kurpiowski, pozwalający sprawdzić, jakie ogólnopolskie słowa mają swoje specyficzne kurpiowskie odpowiedniki.

Dodajmy też, że na Facebooku powstała grupa, w której można się kurpiowskiego uczyć: Po kurpśosku – mówię i piszę. Skoro mam materiały, to czas się wziąć do roboty. Autorowi bardzo serdecznie dziękuję za egzemplarz. Życzę Mu zdrowia słowami znalezionymi na stronie 96: W śebźe jï ło źëń!

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Właściwie wszystko, co można było w minutę powiedzieć o nowej książce Krzysztofa Jakubowskiego, zostało powiedziane w filmie, który tuż poniżej się Państwu wyświetla. Spacerownik po Dzielnicy VIII Dębniki. Od Ludwinowa po Sidzinę. Walory turystyczno-krajobrazowe, zabytki, ciekawostki historyczne. Kraków: Centrum Młodzieży im. dr. H. Jordana, 2020.

Było to nagrane jeszcze przed Wielkanocą, kiedy słońce częściej świeciło niż w ostatnich dwóch tygodniach. Zdołałem już w kilka miejsc najbliższych opisanych w tej książce się wybrać, dzięki czemu mogę zaprezentować kwakanie idyllicznie żyjących sobie nad skotnickimi stawami kaczek.

Mogę też potwierdzić, że nic, co wartościowe pod względem kulturalnym, zabytkowe, ciekawe, nie zostało przeoczone. Na stronie 135 znalazłem fotografie kapliczki u zbiegu ulic Babińskiego i Bunscha. Wszystko się zgadza. Na s. 137 zaś jest ta, którą i ja sfotografowałem parę dni temu, na rogu ulic Babińskiego i Czerwone Maki.

Mam pytanie do Znawców, bo bez pytań i bez poszerzania własnej wiedzy nie wyobrażam sobie pisania bloga. Cóż to jest za postać? Brodaty, ale raczej nie Pan Jezus. A ten symbol z dłońmi franciszkański chyba.

Spacerujmyż!

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Drodzy śląscy Rodzice, Babcie i Dziadkowie, Ōmy i Ōpy, Starki i Starziki, Ōnkle i Tanty, Wujkowie, Ciotki! Pewnie już nie zdążycie dogadać się z zajączkiem (zwanym też hazokym), żeby w jego gnieździe, w foliowym opakowaniu zabezpieczającym przed wilgocią, znalazły się obok bōmbōnōw i maszketōw Bojki Fojermana. Ale po konsultacji z farorzym albo z kalyndorzym możecie uznać że przynajmniej do Zielonych Świąt jest czas świętowania, toteż rozważcie podarowanie dzieciom tej książki.

Ta książka to nowa jakość w dziecięcej literaturze pisanej po śląsku. Jest trochę dobrych utworów, udanych przekładów, ale powiem tak: Fojerman, Stanisław Neblik, jak profesjonalny pisarz zachował w sobie zdolność do dziecięcego zadziwienia światem, do zastanowienia się nad językiem, zabawy słowami. Dość przynudzania. Popatrzcie choćby na jeden wiersz.

To nie jest nieciekawy świat z podręcznika do polskiego. To zaproszenie do świata śląskiego języka dla dzieci, których wyobraźnia jest wolna od ograniczeń i klasyfikacji. A te bojki są dobre.
www.silesiaprogress.com

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Podręcznik Języki mniejszości Heleny Krasowskiej przeczytały życzliwie Jolanta i Agnieszka Tambor. Mnie się nie udało dobić do egzemplarza, a na stronie Wydawcy, Instytutu Europy Wschodniej UW jest powtórzenie pochwalnych notek z okładki i fałszywy link do innej publikacji. Omówienie i ocena jest w najnowszych, to jest kwietniowych „Nowych Książkach”.

Badaczki z Uniwersytetu Śląskiego zawiodły się na bibliografii, opisie stanu badań i obszaru badawczego, doceniły przykłady wielu zjawisk, o których wielu socjolingwistów jeno teoretyzuje. Oto najważniejsze moim zdaniem, z małopolskiego i śląskoznawczego punktu widzenia:

Niedosyt budzi tu tylko brak porównań z badaniami prowadzonymi w innych regionach; szkoda, że w całej pracy nie znalazło się miejsce dla badań prestiżowo-językowo-tożsamościowych w tych częściach Polski, które współcześnie budzą sporo emocji w dyskursie publicznym, czyli Górnego Śląska, Kaszub, Podhala, Kurpiów, Kociewia itd., a z kwestii wyraźnie pogranicznych choćby omówienia sytuacji Łemków. W tych badaniach polscy naukowcy mają ogromne zasługi. Warto byłoby także, w kontekście takich rozważań, odpowiednią uwagę poświęcić sytuacji języka, kultury i tożsamości Romów.
(…) Ostatni rozdział przynosi wiele ważnych obserwacji, sugestii i zaleceń, brak w nim jednak istotnego pojęcia, bez którego nie ma współczesnej polityki językowej, nie da się mówić o aktualnych problemach tożsamości i świadomości językowej, mianowicie pojęcia rewitalizacji języków. A przecież zjawiska takich aktów rewitalizacji są wokół nas – to Irlandia i Szkocja, Wilamowice, ale też Warmia, Kurpie, Kociewie, nie mówiąc o Górnym Śląsku (…)
Niedosyt pozostaje u czytelnika zaawansowanego w proponowanej problematyce. Może byłby on mniejszy, gdyby w podtytule znalazło się wskazanie „…na przykładzie południowo-wschodniej Ukrainy”.

Niedosyt jest więc najważniejszym słowem tej recenzji. Czekajmy na następne teksty, które nas poznawczo usatysfakcjonują, nasycą i natchną.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Wreszcie. Nie chałupnicze edycje, nadrabiające braki wydawnicze i kompensujące nieobecność języka niemieckiego i pewnych rdzennych tematów, jakże podatnych na instrumentalizację i jakże innych niż osobowość Poety, jaką poznajemy z tej książki.

Joseph von Eichendorff to jest wspaniały temat śląski. Ograny już na wiele sposobów. Dlatego Zbigniew Kadłubek w swoim posłowiu wpada w tony prowokacyjne, nietzscheańskie niemal, kiedy mówi o śląskim ludku, który bierze — trawestuję — Eichendorffa na swoje sztandary czy uznaje go za jakiś emblemat śląskości (także tej niemieckojęzycznej), ale nie zna go, nie czyta, bo też nie uwzniośla swojej duszy romantyczną poezją. Inne dźwięki, inne rytmy, inne — powiedzmy to wprost — szlagry słychać w śląskich domach. A jednak może warto.

Zbigniew Kadłubek

Nie wykład, ale opowieść

Nie był to Goethe. Ale to bardzo dobrze. Książka Margarethe Korzeniewicz wspaniale, bo przystępnie opisuje żywot i sprawy poety związanego ze Schloß Lubowitz i przez całe życie, barwne, choć nie szalone, pamiętającego utracone nadodrzańskie krajobrazy. 

Banalne jest to, co tu piszę: trzeba przeczytać „inaczej” napisaną biografię von Eichendorffa, a ponadto postarać się usłyszeć jego poezję: w oryginale, po polsku (to język, w którym większość z nas nauczyła się poezję odbierać) i po śląsku, bo to otwiera nowe poznawcze perspektywy. 

Tylko trzysta wierszy po polsku

Autorka pisze, że mało mamy Eichendorffa po polsku. Proza i tylko trzysta wierszy. Po śląsku jest znacznie mniej, ale rzekłbym, że urzekająco.

Winternacht

Verschneit liegt rings die ganze Welt,
Ich hab’ nichts, was mich freuet,
Verlassen steht der Baum im Feld,
Hat längst sein Laub verstreuet.

Der Wind nur geht bei stiller Nacht
Und rüttelt an dem Baume,
Da rührt er seinen Wipfel sacht
Und redet wie im Traume.

Er träumt von künft’ger Frühlingszeit,
Von Grün und Quellenrauschen,
Wo er im neuen Blütenkleid
Zu Gottes Lob wird rauschen.

Zimowŏ nocka

Śniyg przisuł bezma cołki świat
I taki żech stropiōny,
A w polu strōm, jak palec sōm,
Ze liściŏ sebleczōny.

I wiater żynie jyn bez noc
I asty strōma trōncŏ,
Wtynczŏs wiyrszołkym ruszŏ strōm
I brōnczy cojś na śpiōnco.

W śniku ôd niego wiosna je,
Zdrzōdło mu korzyń rosi,
A ôn we klajdzie z blumōw zajś
Pōnbōczka chwołã głosi.

Margarethe Korzeniewicz, Joseph von Eichendorff inaczej, Kotórz Mały: Silesia Progress, 2020 (seria: Canon Silesiae. Ślōnske Dzieje)

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Trzymam w ręce świeżo wydaną książkę Michała Kozioła Kraków wczoraj i przedwczoraj. Czytając pełne ciekawych szczegółów urocze minigawędy, tworzące większą całość, słyszę ciepły głos Autora. Gdyby ktoś Go nie znał, to kim On jest? Definiuje go dla wielu z nas przynależność do elitarnej i fascynującej gildii krakauerologów.

Michał Kozioł o sobie

Zebrane są w tej książce i pogrupowane tematycznie teksty ukazujące się w dwutygodniku miejskim krakow.pl. Proponuję następujący model lektury: zaczynamy na dowolnej stronie i nie możemy się oderwać, a gdy trafimy na początek książki, o wartości Krakowa jako opowieści i o poznawczych walorach zebranych tekstów zapewniają nas sympatyczne wstępy: Prezydenta Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa prof. dr. hab. Jacka Majchrowskiego i Dyrektora Muzeum Krakowa dr. Michała Niezabitowskiego.

Zdjęcie na okładce daje przedsmak lekturowych radości. Miejsce znane, a jednak tak inne. Wskakujmy w nurt narracji.

Co za ruch! Wawel i Wisła, ale to, co na wodzie i na brzegu, inne niż dziś

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Nie, nie ja ją napisałem, ale dr Anna Paluszak Bronka.
Oto link (dziwny trochę, ale się otwiera).
Recenzowany słownik: Katarzyna Podczaska, Mały słownik gwary kujawskiej, Inowrocław 2013.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0