Czy to eskapizm, czy to ucieczka, czy to porażka, czy zwycięski przełom? Zawsze tak było, że pośród zamętu ktoś tworzył sztukę. W Polsce pod koniec wieku XIV zaczynał się nowy czas — po ślubie Jadwigi z Jagiełłą. Polskojęzycznej literatury nie było wiele, choć kochamy te ułomki.
W Anglii wówczas powstały wyrafinowane, kunsztowne Canterbury Tales.

Jarek Zawadzki wykonał. Biblioteka Śląska wydała. Zimą czytać, choćby przy świecy. Taki jest plan.
Chwała Filologii.
Więcej na stronie Tłumacza.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Ten słownik podarował mi stryj. Otworzył mi oczy na kulturę (mity nieźle propagowała szkoła), pokazał mi powiązania między odległymi na pozór sprawami, obecność wątków z tradycji w dziełach masowych i z racji swej „niskości” i popularności pomijanych przez twórców kanonów.

Z tekstu Teresy Kruszony o słownikach, wyborcza.pl, 1.09.2021

Nie w pełni się zgadzam z tezą, że redaktorzy muszą być obstawieni mnóstwem słowników i poradników językowych, co samym tytułem tekstu nakazywała Teresa Kruszona: Kłosińska, Bralczyk, Kopaliński, Markowski. Słowniki i poradniki językowe, które trzeba mieć. Z takiej mnogości koniecznych na półce słowników trochę się podśmiewał na blogu Dobrego słownika Łukasz Szałkiewicz w dość popularnym wpisie 7 faktów o słownikach, o których nie powie Ci wydawca, uświadamiając przy okazji czytelnikom na przykład to, że słowników nie piszą nazwiska wymienione na okładce. Jesteśmy za wielofunkcyjnością słownika i poradni językowej, więc ją robimy.
Autorka artykułu w Słówkach (magazyn „Gazety Wyborczej” o języku — nie umiem się połapać, które teksty ukazują się w wersji papierowej, a które tylko w Internecie) pisze o Słowniku mitów i tradycji kultury jako najbardziej przez siebie lubianym:

Moim zdaniem to nie jest tylko słownik, jak głosi tytuł, ale także książka do czytania. Kiedy znajdę szukane hasło i przeczytam je do końca, autor odsyła mnie do haseł powiązanych, więc szybko przerzucam strony (a jest ich w sumie 1510) i czytam hasło powiązane, na końcu którego autor odsyła mnie do kolejnego powiązanego, to znowu czytam, i znowu. Trudno się oderwać.

Z tym zgadzam się w pełni. Autor słownika, który pisał pod pseudonimem Kopaliński, a żył pod przybranym nazwiskiem Stefczyk, Jan Sterling, był niepospolitym erudytą. Doświadczenia życiowe i lekturowe owocowały do końca jego stuletniego życia (1907–2007). Młodzieży studenckiej, z którą wykładowcy popadają w konflikty (typu: jak to, nie pamiętają państwo reklamy proszku Pollena z hasłem „Ociec, prać?”; nie wiedzą państwo, kto to hunwejbin?!; nazwa „bikini”, jak wiadomo pochodzi od słynnego atolu, gdzie…), polecam inny słownik — sumujący to, co zdaniem Kopalińskiego warte było do WSPÓLNEGO zapamiętania z wieku XX: Słownik wydarzeń, pojęć i legend XX wieku.

Pierwsze wydanie: 1999

W natłoku dokumentacji, w morzu faktów znaczenia nabiera dar wyboru i syntezy, może największy talent Władysława Kopalińskiego. Wpis ten publikuję w czternastą rocznicę śmierci Redaktora.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Nie skanowałem z najnowszego numeru miesięcznika „Kraków” nic oprócz okładki, nawet spisu treści ponieważ można by się pogubić w bogactwie, a nie o to chodzi. Zachęcam do kupienia i przeczytania. Na początek jesieni, miesiąca, roku akademickiego i na weekendowy wieczór w lektura w sam raz. 

O jak ciekawych postaciach życia współczesnego i dawnego tam piszą! Można czytać i dumać, że Kraków jest nie tylko miastem i nie tylko mitem, ale też sposobem bycia, myślenia, przeżywania życia i kontemplowania przestrzeni.

Artykuł wstępny o „awarii świata” napisał Adam Daniel Rotfeld — człowiek, który przeżył nie awarię, lecz katastrofę domu, bezpiecznej przestrzeni, zmianę otoczenia i języka;  współcześnie to mędrzec i mistrz budowania pomostów między narodami za pomocą dialogu między ludźmi.

Spośród postaci o znaczeniu ogólnopolskim trzeba wymienić laureata medalu „Za mądrość obywatelską” Adama Bodnara. Dobrze wiedzieć, że wciąż za mało znany miesięcznik społeczno-kulturalny „Kraków” chce wyróżniać i wyróżnia w tak ważnej dziedzinie. Nie neguję działań, ale nagradza mądrość.

Ponieważ znajduję się w dzielnicy VIII miasta Krakowa Dębniki, miło mi czytać o Konstantym Krumłowskim, oglądać ciekawe budynki po dębnickiej stronie Wisły i cieszyć się ładnym tekstem napisanym przez redaktora naczelnego o Autorze niedawno wydanego spacerownika po Dębnikach i nie tylko — Krzysztofie Jakubowskim. Nieskromnie zaznaczę, że ja ten spacerownik chwaliłem już jakiś czas temu, ale wiadomo, że cykl produkcyjny miesięcznika trwa dłużej niż miesiąc, więc nie ma w tym żadnego uchybienia. Spacerownikiem można się cieszyć o każdej porze roku.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

To tytuł zbioru prac naukowych. Żeby nie było wątpliwości, podtytuł brzmi Aspekty historycznojęzykowe, regionalne i kulturowe. Tom zredagowały prof. dr hab. Renata Przybylska i dr Donata Ochmann z Katedry Historii Języka i Dialektologii Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Książkę wydało Wydawnictwo LIBRON – Filip Lohner.

Czym częstują?

Proszę wybaczyć nieco frywolny podtytuł, ale jako współautor nie mogę zachować całkowitego, chłodnego obiektywizmu. Oto spis treści:

Słowo wstępne

Barbara Batko-Tokarz, Czego o jedzeniu i kulinariach dowiadujemy się z tematycznych klasyfikacji słownictwa

Renata Przybylska, Sylwia Przęczek-Kisielak, Staropolskie słownictwo związane z pieczywem

Sylwia Przęczek-Kisielak, Źródła do badań krakowskiego słownictwa kulinarnego w ujęciu historycznym

Donata Ochmann, Regionalizmy kuchenne. Czy chochla jest regionalizmem krakowskim?

Artur Czesak, Głąbik krakowski — regionalizm emblematyczny i zagadkowy

Maciej Rak, Kulinarne kulturemy — podhalańskie, polskie, słowiańskie. Zarys problematyki

Kazimierz Sikora, Chłopskie jadło — na pobojowisku stereotypów i kulturowych nieporozumień

Barbara Żebrowska-Mazur, Funkcja ludyczna pożywienia w tekstach słownego folkloru dziecięcego

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Wśród triumfalnych komunikatów o powrocie do Macierzy i o odzyskaniu ziem z dawna Polsce należnych doszło do całkowitego niemal rozproszenia, pozbawienia oparcia w ziemi i domach, we wspólnocie sąsiedzkiej i kościelnej Mazurów. Tej ludności, której istnienie i język były uzasadnieniem dla przejęcia części Prus Wschodnich przez powojenną Polskę. W tej akcji komuniści mieli pełne poparcie nacjonalistów, a władze bezpieczeństwa tolerowały rabunkową anarchię. Upraszczam? Drastyczność filmu Róża ani w części nie oddaje horroru.

Autorem tej książki jest historyk Janusz Małłek, syn Karola Małłka, działacza mazurskiego, folklorysty. Droga ze Związku Mazurów do Frontu Jedności Narodu i PZPR była szukaniem możliwości ratowania elementów mazurskości, ale ich ratować nie chciano.
Profesor Janusz Małłek rzetelnie, choć nie beznamiętnie, przedstawia „zanik”, rozłożony na kilka dziesięcioleci, gnieciony przez totalitaryzm hitlerowski, wojnę, gwałt i ogołocenie, upokorzenie, zatarcie pamięci, zniszczenie cmentarzy, beznadzieję, bezprzedmiotowość akcesu do polskości, wcale niełatwy gest nazwania siebie Niemcami, którym niejedni dali odczuć, że ich niemieckość jest gorsza. Zanik? A może jednak przetrwa coś?

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Nie mam zbyt poetyckiej duszy, choć już bardzo dawno temu poprosiłem Wiadome Osoby, żeby na moim pogrzebie zaśpiewały pewien kasztanowo-jesienno-mglisty wiersz, więc może coś tam odczuwam.
Dziś jednak odczuwam zaskoczenie i radość, bo otrzymałem przesyłkę od Pani Ireny Pławiak, poetki mieszkającej w Witowicach Górnych (gmina Łososina Dolna, powiat nowosądecki).

Dom na Wzgórzu (2021) to zapis ulotnych wzruszeń i solidnego zakorzenienia. Brawo dla Doliny Inicjatyw — to lokalne stowarzyszenie, które wsparło wydanie, podobnie jak Gmina Łososina Dolna i Województwo Małopolskie.

A skoro już mowa o łososińskiej gminie, to bardzo dobrze, że docenia ona… a niech tam, użyję tego biurokratycznego słowa, kapitał ludzki — niepowtarzalne skarby, twórcze osobowości mieszkające na jej terenie. Na przykład Irena Woźniak, Marian Pajor, Maria Barbara Grzegorzek, Katarzyna Wikar, no i sama poetka pełna także energii poznawczej, która opisała ciekawych twórców w książce Za drzwiami (2019). Piękno się mnoży.

Gratuluję i dziękuję.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Książka Ich pierwszy start (wyd. 2, 1955) Adama Bahdaja zawiera elementy gwary podhalańskiej.

Na przykład wyraz sietniak (sietniok).

Książka ta nosi piętno stalinowsko-bierutowskiej epoki. Realna zmiany sytuacji wiejskiej opisana została za pomocą ideologicznych sztanc.

Hrubi gazdowie to element społecznej stratyfikacji.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Całkiem niedawno nagrałem materiał, w którym wyrażam swoją fascynację mową kurpiowską — silnie się trzymającym fragmentem dialektu mazowieckiego, który zmienia swój status, sam staje się dialektem, i to jeszcze dialektem ustandaryzowanym, więc literackim. Kto nie widział, może zerknąć.

Słownik Mirosława Grzyba

Prezes Związku Kurpiów, Mirosław Grzyb, człowiek wielkiej życzliwości i niespożytej energii, wydał w Ostrołęce w roku 2019 Ilustrowany słownik kurpiowski. W cudownym świecie kurpiowskiej mowy. Tytuł publikacji mówi sam za siebie.

Objaśnienia są proste i precyzyjne. Książka zawiera instrukcje, co jak czytać w pisowni kurpiowskiej, są elementy gramatyki i indeks polsko-kurpiowski, pozwalający sprawdzić, jakie ogólnopolskie słowa mają swoje specyficzne kurpiowskie odpowiedniki.

Dodajmy też, że na Facebooku powstała grupa, w której można się kurpiowskiego uczyć: Po kurpśosku – mówię i piszę. Skoro mam materiały, to czas się wziąć do roboty. Autorowi bardzo serdecznie dziękuję za egzemplarz. Życzę Mu zdrowia słowami znalezionymi na stronie 96: W śebźe jï ło źëń!

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Właściwie wszystko, co można było w minutę powiedzieć o nowej książce Krzysztofa Jakubowskiego, zostało powiedziane w filmie, który tuż poniżej się Państwu wyświetla. Spacerownik po Dzielnicy VIII Dębniki. Od Ludwinowa po Sidzinę. Walory turystyczno-krajobrazowe, zabytki, ciekawostki historyczne. Kraków: Centrum Młodzieży im. dr. H. Jordana, 2020.

Było to nagrane jeszcze przed Wielkanocą, kiedy słońce częściej świeciło niż w ostatnich dwóch tygodniach. Zdołałem już w kilka miejsc najbliższych opisanych w tej książce się wybrać, dzięki czemu mogę zaprezentować kwakanie idyllicznie żyjących sobie nad skotnickimi stawami kaczek.

Mogę też potwierdzić, że nic, co wartościowe pod względem kulturalnym, zabytkowe, ciekawe, nie zostało przeoczone. Na stronie 135 znalazłem fotografie kapliczki u zbiegu ulic Babińskiego i Bunscha. Wszystko się zgadza. Na s. 137 zaś jest ta, którą i ja sfotografowałem parę dni temu, na rogu ulic Babińskiego i Czerwone Maki.

Mam pytanie do Znawców, bo bez pytań i bez poszerzania własnej wiedzy nie wyobrażam sobie pisania bloga. Cóż to jest za postać? Brodaty, ale raczej nie Pan Jezus. A ten symbol z dłońmi franciszkański chyba.

Spacerujmyż!

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Drodzy śląscy Rodzice, Babcie i Dziadkowie, Ōmy i Ōpy, Starki i Starziki, Ōnkle i Tanty, Wujkowie, Ciotki! Pewnie już nie zdążycie dogadać się z zajączkiem (zwanym też hazokym), żeby w jego gnieździe, w foliowym opakowaniu zabezpieczającym przed wilgocią, znalazły się obok bōmbōnōw i maszketōw Bojki Fojermana. Ale po konsultacji z farorzym albo z kalyndorzym możecie uznać że przynajmniej do Zielonych Świąt jest czas świętowania, toteż rozważcie podarowanie dzieciom tej książki.

Ta książka to nowa jakość w dziecięcej literaturze pisanej po śląsku. Jest trochę dobrych utworów, udanych przekładów, ale powiem tak: Fojerman, Stanisław Neblik, jak profesjonalny pisarz zachował w sobie zdolność do dziecięcego zadziwienia światem, do zastanowienia się nad językiem, zabawy słowami. Dość przynudzania. Popatrzcie choćby na jeden wiersz.

To nie jest nieciekawy świat z podręcznika do polskiego. To zaproszenie do świata śląskiego języka dla dzieci, których wyobraźnia jest wolna od ograniczeń i klasyfikacji. A te bojki są dobre.
www.silesiaprogress.com

Share and Enjoy !

0Shares
0 0