Czy to nazwa autentyczna? A może wymyślona? Na pewno nie pomoże nam przedwojenna encyklopedia:

Kliszczacy. plemię górali polskich, zamieszkujących Gorce; nazwa ma pochodzić od spodni „w kliszcz” ściągniętych. Noszą gunie bronzowe, dłuższe niż inni górale, ze skromnem obszyciem, spodnie szersze, bez ozdób; mieszkają w chatach dwuizbowych. Jest to ludność uboga; emigracja sezonowa i zamorska jest częstem zjawiskiem. Charakterystyczne opisy z życia kliszczaków daje w swych utworach powieściowych Wł. Orkan.

Gwiezdny Baca narysował tak:

Opowiadałem o tym na żywo, ale bez publiczności. Zapraszam.

W szóstej minucie wywiadu Abramowicz opowiada o losach kaplicy i cmentarza, który „zniesiono” kilkadziesiąt lat temu, a ziemią (z kośćmi) wzmacniano miejscową drogę. Pod koniec ok. 11:30 wspomina książkę Iriny Odojewcewej Na bieriegach Sieny, gdzie znajduje się wzmianka o Studzionkach jako miejscowości, w której dzieciństwo przeżył poeta rosyjski Gieorgij Iwanow (1894–1958):

Поэт Мицкевич, посетивший их когда-то, посвятил им стихи, начинавшиеся — в русском переводе —
Ева потеряла рай,
Но нашла его снова в Студенках.
В этом «найденном Евою рае» и прошли райские годы детства Георгия Иванова, Юрочки, как его звали.

[Poeta Mickiewicz, który kiedyś je odwiedził, poświęcił im wiersze, zaczynające się słowami „Ewa utraciła raj, / Ale znalazła go w Studzionkach”. W tym to „raju odnalezionym” minęły rajskie lata dzieciństwa Gieorgija Iwanowa, Juroczki, jak go nazywano.]

Historia ta opisana również została w książce, przywołanej w białoruskiej Wikipedii pisanej oficjalną ortografią. Czytamy otóż we wspomnieniach ks. Jerzego Kalinowskiego, najmłodszego brata Józefa znanego jako św. Rafał Kalinowski (1835–1907), inżynier, powstaniec, karmelita bosy:

Na zachód od domu rozciągały się dwa olbrzymie, z sobą połączone przepływającą przez nie rzeczką, stawy, które Mickiewicz w Panu Tadeuszu opisał. Na południe i na wschód od domu rozciągał się olbrzymi prześliczny park, bardzo pięknie zarysowany, zaludniony wszystkimi gatunkami krajowych drzew w najpiękniejszych okazach: stuletnie dęby, lipy, modrzewie, sosny, graby i skromne, a tak piękne ze swoją białą korą i srebrnym liściem brzozy płaczące, krzewy bzu, jaśminu i róż, a wszystko to |…] na prześlicznym […] trawniku, ze zwierciadlaną szybą stawów, z rzeczką wijącą się jak wąż przez trawniki, z mostkami zgrabnymi, rzuconymi na tę rzeczkę, czyniły Studzionki małym ziemskim rajem. Tak go też nazwał Mickiewicz, który odwiedzał Studzionki i w albumie gospodyni domu napisał te słowa:

„Ewa raj utraciła,
Tyś go, pani, stworzyła”.

Słowa te następnie zostały wykute na kamieniu, który przed niewielu laty był jeszcze w parku, za ogrodem owocowym, na drodze na cmentarzyk miejscowy [podkreśl. AC]. Na tym cmentarzyku w gotyckiej otwartej kapliczce jest pochowana pani Zofia z hr. Rozwadowskich Gruszecka, matka Wiktorowej Kalinowskiej, jej stryjeczna siostra, wielkich cnót chrześcijańskich niewiasta, Joanna hr. Rozwadowska i Wiktor Kalinowski. (ks. Jerzy Kalinowski, Rodzeństwo, [w:] Wychwalajcie mężów sławnych. Wspomnienia o świętym Rafale Kalinowskim, wybrał i oprac. Czesław Gil OCD, Kraków: Wydawnictwo Karmelitów Bosych, 2008, s. 22)

W Panu Tadeuszu

Czyli że ten fragment ósmej księgi arcypoematu miałby zawierać studzioneckie reminiscencje:

Zaiste, okolica była malownicza!
Dwa stawy pochyliły ku sobie oblicza
Jako para kochanków: prawy staw miał wody
Gładkie i czyste jako dziewicze jagody;
Lewy, ciemniejszy nieco, jako twarz młodziana
Smagława i już męskim puchem osypana.
Prawy złocistym piaskiem połyskał się wkoło,
Jak gdyby włosem jasnym; a lewego czoło
Najeżone łozami, wierzbami czubate;
Oba stawy ubrane w zieloności szatę.

Kto wie, legenda bywa trwalsza niż materialna pamięć.

Cmentarzyk zniszczono, a kamień?

A kamień odnalazł właśnie A. Abramowicz, w piwnicy, niedaleko od cmentarzyka.

Я знайшоў той камень! Камень з выбітым надпісам,як і ў альбоме гаспадыні маёнтка Студзёнкі, што пакінуў А. Міцкевіч. Камень умураваны ў сцяну склепа. Памер бачнай часткі 85см. на 64см. Склеп непадалёк ад былых панскіх могілак. Выглядае, напісана почыркам А. Міцкевіча.

Napis jest do góry nogami. Co faktycznie napisano?

Ewa raj utraciła,
Tyś go wskrze
??          siła
Mickiewicz

Mamy więc inną wersję tekstu: WSKRZESIŁA, a nie STWORZYŁA, brak słowa PANI. Tyś go wskrzesiła wydaje się pewne, ale co jest lub było na początku trzeciego wersu — pewne nie jest. Czy dukt pisma jest istotnie XIX-wieczny? Raczej tak, ale jeśli dobrze widzę „raj”, to znaczy, że to koniec wieku, bo wcześniej napisano by „ray”.

Czy to te Studzionki?

Kamień by przemawiał za tymi właśnie Studzionkami, ale gwoli ścisłości dodajmy, że dostępny w Wikipedii biogram poety Iwanowa łączy go z jakimiś Studionkami należącymi do gminy Siady (lit. Seda), na wschód od Możejek, wówczas w gubernii (świadomie piszę przez -ii) kowieńskiej, w powiecie Telsze.
Kamień przemawia za rejonem nieświeskim, pamięć Jerzego Kalinowskiego podyktowała co innego. Podał bowiem powiat nowogródzki, a nie nieświeski:

Studzionki należały przed latami do książąt Radziwiłłów, potem dostały się jako dożywocie hrabiemu Rozwadowskiemu, jenerałowi w[ojska] p[olskiego], który był 1o voto żonaty z wdową Morawską, siostrą księcia Karola Radziwiłła „Panie Kochanku” [1734-1790], 2o voto z Wągrodzką, matką sześciorga dzieci, z których jedną była wymieniona Zofia za Aleksandrem Gruszeckim, i z tego małżeństwa było troje dzieci; najstarszą była Maria, żona Wiktora Kalinowskiego.
Studzionki po śmierci jenerała Rozwadowskiego były dzierżawione przez Gruszeckich, potem przez Kalinowskich. Leżą w mińskiej guberni, w pow[iecie] nowogródzkim (Notes J. Kalinowskiego, Archiwum [Krakowskiej] Prowincji Karmelitów Bosych, AP 111, s. 24–26).

Czyżby to pomyłka wynikła przez skojarzenie z Mickiewiczem i Nowogródczyzną? Sprawy nie ułatwia i to, że miejscowości o polskiej nazwie Horodziej znajdowały się i blisko Mińska, i w powiecie nowogródzkim, o czym zaświadcza Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich (t. 3, s. 152). Wspomnienie Radziwiłłów sprzyja uznaniu wyższości lokalizacji nieświeskiej. No i ten kamień.

Legenda i prawda. Żywot tekstualny

Jakie jest powiązanie z pamięcią o Mickiewiczu, który żył w pamięci swoich rodaków w Litwie? Zdaje się, że biografie ani encyklopedia mickiewiczowska Instytutu Badań Literackich PAN (2001) nie wspominają wizyty w Studzionkach, a zbiory twórczości nie zawierają wpisu w albumie (imionniku Zofii Rozwadowskiej). Dwuwiersz pojawił się jednak w druku już wcześniej, stale wiązany z karmelitą Kalinowskim. Najpierw w książce Joseph Kalinowski: officier du génie dans l’armée russe, exilé en Sibérie, carme déchaussé d’après ses mémoires et sa correspondance, influence contraire du catholicisme et du schisme moscovite sur la civilisation:

Autor: Jean-Baptiste Bouchaud (1851–1932), karmelita, który przyjechał do Czernej w roku 1880, by pomóc w odnowie życia zakonnego. W gromadzeniu materiałów o ojcu Rafale pomagał ksiądz Jerzy Kalinowski. Dziękuję, Google Books!

Jest to więc ten sam przekaz z pamięci rodzinnej. Czyżby więc elementy wersu trzeciego oznaczone przeze mnie jako ?? miały być literami „ni” ze słowa „Pani”, a układ utworu częściowo dwukolumnowy:

Tyś go | wskrze
Pani     | siła

Byłoby w tym coś barokowego, choć układ pisma na kamieniu wcale nie musi oddawać wpisu w albumie. Wskrzesiła może być czasownikiem bardziej przemyślanym, więc z większym naddatkiem poetyckości (i słusznej teologii) niż stworzyła. Kreacja bowiem w rajskich kontekstach przysługuje Kreatorowi. Ale to już rzecz dla mickiewiczologów, jeśli zechcą włączyć te słowa do korpusu poezji Wieszcza.

Zagadka edytorska. Niewielka, lapidarna w sensie ścisłym.

Share and Enjoy !

0Shares
0


0

Adresat listu

To nie jest wpis polityczny, choć o politykach mowa. Może kiedyś będzie mowa o różnicach politycznych w języku, wszak są słowniki, które to opisują, na czele z Dobrą zmianą Katarzyny Kłosińskiej i Michała Rusinka oraz Pancerną brzozą Galopującego Majora. Systemowe zjawiska językowe zazwyczaj są ponadpolityczne, co nam dziś zilustrują „pisowiec” (choć dziś w innej partii tworzącej Zjednoczoną [wciąż?] prawice) i „lewaczka” (Nowoczesna, Teraz!, SLD).

Dziś celownik

Celownik jest w odwrocie? A może to archaiczne celownikowe –u ekspanduje? Ostatnie piętnastolecie dostarczyło wielu przykładów. Już w 2012 roku wspominałem indagowany przez red. Renatę Radłowską przejęzyczenie (nie ma przejęzyczeń bez podstawy fonetycznej — otaczające głoski mieszają lub psychicznej — myślimy też o czymś innym) Zbigniewa Ziobry.

Z. Ziobro i celownik

Antoni Macierewicz przynosi wstyd (komu? czemu?)

Znalazło się też nagranie z 2016 roku, w którym polityczka popełnia ten sam błąd.

Dziennikarze transmitują

Tak, media i dziennikarze czasem omawiają błędy, ale częściej, jako że mają słuch i dar naśladownictwa, powtarzają słowa, formy i akcenty polityków i ogólniej ludzi znanych, z którymi żyją w symbiozie. „Naszemu kraju” szerzy się nie tylko w mowie (zastrzegałem, że każdemu się może omsknąć końcówka), ale i w piśmie, co jest sprawą gorszą i bardziej symptomatyczną. Czyżby autor i redakcja nie dostrzegli błędu? Oto przykład z serwisu sport.pl (13.07.2018):

A może wpływ ze wschodu?

Nie chodzi mi nawet, choć należy o tym wspomnieć, o współczesny duży kontakt językowy polsko-ukraiński. Niewykluczone, że w rozmowach, czyli w polszczyźnie osób, których pierwszym językiem jest ukraiński lub rosyjski, pojawia się forma kraju w celowniku. Działo się tak i znacznie dalej na wschód, na ziemiach dziś ukraińskich, a wówczas pod władaniem rosyjskim, z silnym wpływem kulturalnym polskim, niemal dwa wieki temu. To znamienny i ciekawy przykład współbrzmienia języków, zmieniania językowych kodów, wzajemnej zrozumiałości języków ludzi wspólnie żyjących, a nawet w druku przeskakiwania z alfabetu łacińskiego na grecki, polskiego na ruski, z niemieckim cytatem, gdy potrzebny:

List Mychajła Gerowskiego do brata Jakowa (Яків Ґеровський, 1794–1850), profesora uniwersytetu we Lwowie, pisany w Wiedniu 3 listopada roku 1834 po polsku. Źródło: Українсько-руський архив, Історично-фільософічна секція Наукового товариства ім. Шевченка, t. 3: Матеріяли й замітки до історії національного відродження Галицької Руси в 1830-1840 рр. Додаток: До історії москвофільства в Угорській Руси; зібр. і пояснив М. Тершаковець, Львів 1907, s. 39–40.

Podsumowanie

I z błędów nauka płynie.

Share and Enjoy !

0Shares
0


0

Skończyło się powstanie styczniowe, nastał pozytywizm odcinający się od porywów ducha i mistycznych uniesień. Praca, przyziemna, ale owocna miała być ważna. Naukowo zainteresowano się też ludem. Tak, to była garść banalnych i uproszczonych elementów wiedzy, którą nabyliśmy w okolicach matury.

Wyprawa w Tatry

„Opiekun Domowy” z 1865 r. opisał wyjazd z Krakowa w Tatry. Nie będziemy jej tu całej streszczać, bo skupienie się na detalu — bywa — daje do myślenia. Na pewno jest tak, że droga z Krakowa na południe zupełnie nie była znana warszawskim redaktorom i zecerom. Nie umieli bowiem odczytać z rękopisu nazwy Pcimia, więc literki się obróciły i nikt ich nie poprawi; zamiast w Pcimiu jest w Peimin.

Pcim

Stylizacja językowa budzi pewną wątpliwość. Kur nie jest najczęstszą góralską wersją nazwy samca kury domowej. Ale panoczku (powinno być przez –c-) daje jakiś pozór autentyzmu.

Dojechali do Szaflar

Szaflary, dawna wieś i sławna, ale autorowi, którym mógł być Michał Bałucki, nie przypadła do gustu:

Niecałe pół mili za Nowym-Targiem jest wieś Szaflary. Jest to jedna z najmniéj wdzięcznych wiosek podhalańskich. Okolica skąpa w lasy, chaty ścieśnione i gęsto zbudowane, rzadko gdzie ocienione drzewkiem. Dwór sam w szczerem polu kawałek od lasu ponuro wygląda, zdaje się, że umyślnie uciekł od wsi, z pogardy dla brudnego ludu, a może i z obawy przednim, bo gdy o dziedzicach zagadasz ludowi, to się schmurzy i zamruczy coś jak przekleństwo i skargę.

W oczy rzuca się pochylony krzyż i studzienny żuraw.

Szaflary 1865

Widok archetypicznie wiejski, ale czy takie studnie w Szaflarach były? W leksykonie Józefa Kąsia studnia to niewielkie hasło. Były studnie tu i ówdzie, ale jest też i cytat, w którym informator(ka) wspomina, że studzien nie było, a wodę nosiło się z potoka.
Kształt domów, ich dachów (czym krytych?), układ drzwi i okien, kominy? Z czym to porównać? Czy są inne rysunki z tamtego czasu?

Co widzę, gdy patrzę?

Czy więc Wojciechowski rysował z natury, to jest z kultury, zmaterializowanej? Pytanie zawisło.

Share and Enjoy !

0Shares
0


0

Liczne są dowcipy o tym, co też dzieci i lud prosty słyszą i wyśpiewują w kolędach. Znakiem współczesnych czasów i miłości do pand olbrzymich jest dość powszechne u przedszkolaków śpiewanie „Gdy śliczna panda syna kołysała”. Tematem jednak dzisiejszego wpisu nie są lepsze lub gorsze żarty z dzieci i kolęd, lecz pieśń rozbrzmiewająca w całej Polsce z okazji Uroczystości Objawienia Pańskiego, Trzech Króli znaczy, najuczeniej — Epifanii.

Jednym z pierwszych znanych mi wydań kolędy autorstwa Stefana Bortkiewicza (źródło) jest śpiewnik ks. Jana Siedleckiego z roku 1876.

Nie ma przecinków!

W zamieszczonej we wzmiankowanym śpiewniku wersji nie ma przecinków w pierwszych wersach dwóch pierwszych strof.

A nie ma tych przecinków, bo tu mamy do czynienia z nieoczywistą składnią. W późniejszych publikacjach tekstu przecinek się pojawił, ale po słowie świata, sugerując, że adresatami tekstu i dawcami tytułu utworu są Mędrcy świata.

Niekoniecznie MĘDRCY ŚWIATA

Przecinek jest ważny, przecinek oddziela wołacz od reszty. Trzeba pomyśleć samodzielnie. Jam to uczynił i teza moja (zapewne nie jestem pierwszy, ale może AD 2020 tak) jest następująca.
Tekst poprawnie podzielony to:

Mędrcy, świata monarchowie… (czyli: monarchowie, władcy świata, ze świata, świeccy władcy, przy tym mędrcy)
i dalej
Mędrcy, świata złość okrutna Dziecię prześladuje
Kto prześladuje Dziecię? Dziecię prześladowane jest przez okrutną złość (tego) świata.

Może jednak MĘDRCY ŚWIATA?

Przecinki są ważne, ale dokładność ich stawiania w różnych czasach była różna, konwencje się zmieniały. Na przełomie XVIII i XIX wieku ochoczo rozdzielano przecinkiem grupę podmiotu od grupy orzeczenia, co dziś nam się wydaje blamażem i szczytem interpunkcyjnej ignorancji.
W Pastorałkach i kolędach, czyli piosnkach wesołych ludu (1871) mamy wersję bez przecinka w strofie pierwszej, ale z wydzieleniem mędrców świata w strofie drugiej:

Dlaczego „mędrcy świata” mi się nie podobają?

Pytanie, czy chwalimy naukowe na swój sposób dociekania magów. Jeśli tak, to nie ma niczego negatywnego w nazwaniu ich mędrcami świata. Dzięki badaniom przyrodniczym doszli do poszukiwania i poznania Zbawcy.
Częściej jednak, i z biblijną podstawą, mówi się o mądrości tego świata jako czymś, co blokuje otwarcie się na objawienie Boże (Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga — 1 List do Koryntian 3,19), więc mędrzec świata jest w kaznodziejstwie metafizycznym ignorantem:

To ilustratywny cytat z Mów do ludu wiejskiego.

Podsumowanie

Jeśli mędrcy (trzej królowie) są mądrzy, to słowo świata ma być po przecinku. Biedne ofiary inwersji składniowej i synonimii frazematycznej.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Specjalnie napisałem „o pisowni”, bo gdybym napisał o ortografi___ już bym się wdał w spór trwający długie dziesięciolecia, co lepsze:
— ortografii
— ortografji
— ortografiji

Tęgie umysły wszak się spierały, nie tylko pomniejsi pieniacze i blogerzy (znaczy publicyści). Oto przykład pisowni warszawskiej. Antoni Kalina, wybitny filolog pisał w roku 1880 (dzięki Ci, Google, w nowym roku, za projekt digitalizac__ książek):

Tylko ortografiji się podobało uczonemu.

A może o pisownii?

Na szczęście tylko jako omyłki w druku, mam nadzieję, np. tu:

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

W Dobrym słowniku można przeczytać, czym się ten czasownik różni od innych, ale mnie naszła innego rodzaju refleksja; dotyczy ona języka praw i języka prawniczego. Mianowicie w celu jak najbardziej precyzyjnego formułowania myśli używa się form gramatycznych rzadko używanych, nieomal potencjalnych, które w myśl gramatycznych opisów oddają jakiś znaczeniowy rys, lecz z powodu swej rzadkości właśnie nie są natychmiast rozpoznawane i rozumiane przez użytkowników języka, którzy nie odbyli stosownych ćwiczeń ani nie praktykują prawa. Niech za przykład posłuży forma trybu przypuszczającego czasownika powinien, czyli byłby powinien. Czy to jednak czysty tryb przypuszczający, czy też może któryś w polszczyźnie istniejących bardziej jako odbicie łaciny, francuskiego i niemieckiego trybów „irrealnych”? Oto przykład ze zbioru praw polskich z ostatniego okresu formalnej niepodległości Polski, sprzed uchwalenia konstytucji 1791 r.

Ks. Teodor Ostrowski S.P., Prawo cywilne narodu polskiego, t. 1, wyd. 2, Warszawa 1787, s. 377

Gospodarz odpowiedzieć byłby powinien, gdyby… — mamy tu postawione warunki. Mimo podobieństwa formalnego do form dogorywającego już w polszczyźnie, ale przez jej miłośników wielce lubianego czasu zaprzeszłego nie chodzi tu o coś, co się dokonało w przeszłości, ale o pewną możliwość i okoliczności.
To gramatyczne spostrzeżenie skojarzyło mi się z tym, że dochodzi do spotkania językoznawców i osób wykonujących różne funkcje związane z interpretowaniem i stosowaniem prawa, w tym sędziów. Przedmiotem analizy uczyniono wykładnię językową, która dotychczas — moim zdaniem — ze strony prawniczej była na poły logicystyczna, a na poły intuicyjna. Miejmy nadzieję, że książka Język(i) w prawie. Zastosowania językoznawstwa i translatoryki w praktyce prawniczej, zredagowana przez Emilię Kubicką, Lecha Zielińskiego i Sebastiana Żurowskiego, wydana w 2019 r. przez Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, okaże się pomocna i wskaże, co warto czynić dla sprawnego dokonania wyżej wspomnianej wykładni.

Na książkę składają się następujące teksty:
Część I. Wykładnia językowa
Rozdział 1. Maja Klubińska, Wykładnia językowa a inne typy wykładni
Rozdział 2. Anna Czelakowska, Emilia Kubicka, Wykładnia językowa w praktyce sądowej a charakter narzędzi leksykograficznych
Rozdział 3. Sebastian Żurowski, Słowniki w wykładni
Rozdział 4. Emilia Kubicka, Anna Czelakowska, Proces wykładni językowej
Rozdział 5. Małgorzata Gębka-Wolak, Językoznawca jako biegły sądowy
Część II. Tłumaczenie prawnicze
Rozdział 6. Ewa Bagłajewska-Miglus, Jarosław Dudzicz, Tłumaczenie prawne i prawnicze jako szczególny rodzaj tłumaczenia specjalistycznego
Rozdział 7. Lech Zieliński, Kompetencje tłumacza przysięgłego wobec oczekiwań i wymagań ustawowych
Rozdział 8. Katarzyna Siewert-Kowalkowska, Lech Zieliński, Tłumaczenie ustne w sądzie jako odmiana tłumaczenia środowiskowego

Część dotycząca tłumaczeń prawniczych może jest mniej przełomowy, ale za to bardzo aktualna, a walorem jej jest to, że nie teoretyzują w nim teoretycy, ale dzielą się swą wiedzą praktycy. Tłumacze przysięgli oraz dydaktycy i studenci kierunków przekładoznawczych z pewnością wiele skorzystają z lektury tej części.
Dla językoznawców, którzy na co dzień nie zajmują się kwestiami języka w kontekście prawnym, lektura pierwszej zwłaszcza części może być przestrogą przed pochopnym wypowiadaniem się w kwestiach, które są specjalistyczne i mają swoją interpretacyjną historię, choć na pozór sformułowane są polszczyzną ogólną, wszystkim dostępną.

Wszyscyśmy powinni zapoznać się z toruńską publikacją o języku czyli też językach w prawie.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Dzisiaj Kościół święty w Polsce wspomina bł. Karolinę Kózkównę, która zginęła w roku 1914, broniąc się przed gwałtem*). Ojciec błogosławionej nazywał się Jan Kózka. Zgodnie ze współczesnymi, ale odchodzącymi w przeszłość regułami tworzenia nazwisk odojcowskich, tu w ujęciu Doroty Zdunkiewicz-Jedynak:

Nazwiska córek mężczyzn o nazwiskach I grupy są tworzone za pomocą przyrostka -ówna, zaś II grupy przyrostkiem -anka: Zajdlówna, Kucówna, Manteufflówna, Sapieżanka, Skarżanka, Skuszanka.
Za pomocą przyrostka -anka tworzone są także nazwiska odojcowskie od nazwisk zakończonych na -g, -go, -ge, co pozwala uniknąć niemiłego dla ucha zakończenia -gówna, np. Hartwig — Hartwigowa, ale: Hartwiżanka (nie: *Hartwigówna); Kolago — Kolagowa, ale: Kolażanka (nie: *Kolagówna); Lange — Langowa, ale: Lanżanka (nie: *Langówna). (SPP PWN),

męczennica, której sanktuarium znajduje się w Zabawie nieopodal Tarnowa, powinna się nazywać Kózczanka. Forma nazwiska w postaci Kózkówna została utrwalona w czasie przygotowań do beatyfikacji, a przy samym akcie oficjalnie potwierdzona. Ale przecież nie tak łatwo odizolować nazwisko błogosławionej od przemian systemowych zachodzących w polszczyźnie ostatniego stulecia. Jedną z nich jest odchodzenie od „patriarchalnych” (dosłownie, bo mających związek z ojcem — pater) form nazwisk córek, w jakimś stopniu i w odczuciu wielu nazbyt mocno akcentujących przynależność, poddanie, zależność rodzinną itp. I oczywiście obligatoryjnie ujawniających stan cywilny. A przecież RODO w ogóle. Dowodem tego jest istnienie w Rzeszowie parafii „pw. Błogosławionej Karoliny Kózki”, choć w komunikatach na stronie internetowej pojawia się oczywiście forma nazwiska Kózkówna.

Co ciekawe, gdy wszyscy mądrzej lub niemądrzej wypowiadają się i kłócą o żeńskie formy (nie końcówki!) zawodów, stanowisk i innych rzeczowników (tłumaczka, ministra/ministerka, marszałkini, gościni), część onomastyczna z tego sporu została wydzielona i tu dominuje tendencja przeciwna, to jest odchodzenie od wyodrębniania, podkreślania, zaznaczania form żeńskich. Ale to już sprawa na inną dyskusję.


____________________________________________
*) oraz grzebie (a może nie? zob. Onet.pl) w katedrze poznańskiej arcybiskupa Juliusza Paetza, o którym nie krążyła opinia, iż był obrońcą czystości.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Plac jest, a kościoła nie ma! Podziwiając Kraków, czasem trzeba uruchomić wyobraźnię. Oto między potężnymi gotyckimi gmachami kościołów i klasztorów dominikańskiego i franciszkańskiego był jeszcze niemały parafialny kościół Wszystkich Świętych.

Wciąż w Krakowie kościołów mnóstwo, ale warto pomyśleć, że było ich znacznie więcej, lecz na przełomie XVIII i XIX wieku wiele z nich „podupadło”, to jest pozostało bez opieki. Bez specjalnych sentymentów je poburzono mimo niewątpliwych ich walorów historycznych. Potrzeby religijne zapewne zapewniały pozostałe instytucje, które się ostały.

Piotr Hieronim Pruszcz w opisie skarbów krakowskich tak o nim pisał:

W miejscu kościoła znajduje się dziś m.in. przystanek tramwajowy, a południową część przykościelnego cmentarza zajmuje charakterystyczny budynek Sieci Informacji Miejskiej oraz kamienica przy ulicy Grodzkiej 21.

Piotr Banasik, Bartłomiej Trybuś, Lokalizacja nieistniejących kościołów i cmentarzy we współczesnej topografii Krakowa, Rocznik Krakowski 83, s. 28 i in.

Na czerwono oznaczono kościół Wszystkich Świętych, na żółto – cmentarze (przy okazji widać, gdzie były cmentarze przy kościołach franciszkanów i dominikanów.

Michał Rożek pisał w 1995 r., że „Na miejscu kościoła znajduje się obecnie skwer na placu Wszystkich Świętych z pomnikiem Mikołaja Zyblikiewicza”. Współczesne, przedstawione wyżej badania z użyciem ortofotomapy pokazują, że bardziej przystanek. To trochę jak z kościołem św. Gertrudy. Przemija postać świata.

Katarzyna Walczak tak pisała o procesie upadku i dekonstrukcji:

Od początku XIX wieku pozbawiona należytej opieki budowla popadała w ruinę. Andrzej [Ambroży!!! — A.C.] Grabowski zapisał: „już od kilkunastu lat kościół ten był zamknięty z powodu porysowanego sklepienia i z obawy, aby nie było smutnego wypadku”. Około 1820 roku, ze względu na bezpieczeństwo, nabożeństwa przeniesiono najpierw do franciszkanów, a w 1832 roku do kościoła św. św. Piotra i Pawła, który do dnia dzisiejszego pełni funkcje parafialne. W 1835 roku Komitet Upiększania Miasta podjął decyzję o wyburzeniu kościoła Wszystkich Świętych. W 1840 roku na placu stała część murów należących do przybudówek kościelnych znajdujących się po południowej stronie budowli oraz wieża, która podzieliła los kościoła dwa lata później. Wraz z kościołem parafialnym rozebrano także kamienice nr 208, 209, 210, gdzie mieszkali wikariusze, którzy przeniesieni zostali do kamienic przy ul. Kanoniczej. Z części materiału pozostałego z rozbiórki zaczęto budować nieukończony w ostatecznym rachunku szpital na Strzelnicy (Wesoła), część budulca wykorzystana została na wybudowanie muru wokół rozrastającego się cmentarza na Rakowicach. (K. Walczak, Klejnot miasta zaginiony….)

Parafia istnieje. Kancelaria na Kanoniczej, a liturgia w kościele Piotra i Pawła.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0