Dziś w Wyczesanych rozmowach w Radiu Kraków próbowałem opowiedzieć o czasownikowym frazeologizmie zagiąć parol {na kogoś}. Zastanawiam się, czy na przykład przedstawianie wrogów do schwytania bądź zabicia w formie talii kart ma coś wspólnego z tym polskim zaginaniem.

Współczesny Dobry słownik objaśnia to tak:

jeśli ktoś zagiął na kogoś parol, to uparcie dąży do realizacji swoich zamierzeń wobec niego; często w kontekście planów erotycznych lub małżeńskich; wyrażenie książkowe

Zapraszam do posłuchania także innych audycji o spotykanych w polszczyźnie, a nie całkiem zrozumiałych powiedzonkach. Znajdują się one na internetowej stronie audycji Radia Kraków.

Pan Leszek Richter, nauczyciel i działacz kulturalny ze Śląska Cieszyńskiego w Republice Czeskiej (Zaolzia) przysłał następującą wiadomość:

Szanowni Państwo,
w imieniu organizatorów zapraszam serdecznie na Koncert finałowy XV Konkursu Gwar „Po cieszyńsku po obu stronach Olzy”, który odbędzie się w środę 12 grudnia o godz. 16.00 w Cieszyńskim Ośrodku Kultury Dom Narodowy w Cieszynie. Eliminacje konkursu skierowanego do dzieci i młodzieży z całego Śląska Cieszyńskiego odbyły się w dniach 20-21 listopada 2018 w Cieszyńskim Ośrodku Kultury Dom Narodowy w Cieszynie. Na scenie wystąpiło ponad dwustu uczestników, spośród których jury konkursowe w składzie: prof. Jadwiga Wronicz, Jadwiga Palowska, Adam Cekiera oraz Leszek Richter wyłoniło najlepszych uczestników.

Organizatorem przedsięwzięcia, które ma na celu  upowszechnienie gwary i prezentację autentycznego stroju, jest Sekcja Ludoznawcza Zarządu Głównego PZKO , Cieszyński Ośrodek Kultury Dom Narodowy w Cieszynie oraz Górnośląski Oddział Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” w Katowicach. 

Relacje z tegorocznego Konkursu Gwar w mediach:


http://glos.live/Wiadomosci/detail/Rzondzom_godajom_rozprawiajom_po_naszymu/0#b154278701632


https://wiadomosci.ox.pl/konkurs-gwar-rozstrzygniety-zapraszamy-na-koncert-laureatow,54850

Konkurs objął patronatem Konsul Generalny RP w Ostrawie, Janusz Bilski.

Z poważaniem,

Magdalena Ćmiel, Sekcja Ludoznawcza ZG PZKO

Czar albo koszmar. Sam nie wiem, jakoś nigdy nie wzdychałem z zachwytem nad elementarzem Falskiego. Znajdowały się atoli takie teksty w XIX-wiecznych podręcznikach do polskiego, które mnie ciekawiły.

Dziś czytanka o Arturku. Tak właśnie. Nie tylko Ala, Ola i Olek mają prawo wdzierania się w młode chłonne dziecięce umysły. Oto Arturek z dzieła Najnowszy Alfabet Polski Historyczno-Obrazkowy ofiarowany dobrym i pilnym dziatkom (1838).

Obawiam ja się, że to są postoświeceniowe złudzenia epoki romantyzmu. Książka jednak dość zacna — podawała wiadomości o tych pisarzach, których wolno było wspominać w Warszawie roku 1838, m.in. o Byronie.
Mnie się podoba portret Jana Kochanowskiego i wyjaśnienie, że wojskim sandomierskim chciał on być dlatego, że to go uwalniało od konieczności uczestnictwa w wyprawach wojennych.

Dziwne te wyobrażenia o modzie polskiej XVI wieku.

Przy okazji, zgadało się w Dobrym słowniku i na Facebooku

o słowie modowy. Pisze się o nim na przykład tak:

Słowo modowy pojawiło się w obiegu leksykalnym polszczyzny stosunkowo niedawno. Wymyślili je blogerki i blogerzy piszący o modzie, niezadowoleni z tego, że w języku polskim brakuje przymiotnika dobrze oddającego znaczenie ‘związany z modą, poświęcony modzie, dotyczący mody’.
Z tego powodu wszelkie angielskie określenia w rodzaju fashion blog,fashion house, fashion magazine, fashion daysfashion inspirations itp. zaczęto „przekładać” na blog modowy, sklep modowy,magazyn modowydni modowe, inspiracje modowe.
Tymczasem polszczyzna ogólnoliteracka przymiotnika modowy nie zna, nie notował go i nadal nie notuje żaden słownik języka polskiego [podkreślenie — AC]. (Maciej Malinowski)

Ufam, ale sprawdzam!

Rzecz w tym, że notował! W 1969 roku suplement do Słownika języka polskiego pod redakcją Witolda Doroszewskiego.
Czyli nie nowość, lecz wciąż drażni. Ciekawostka.

Wczoraj się okazało podczas rozważań na temat używania śląskich słów w reklamach i ogólnie w przestrzeni nowoczesnych miast, że na Górnym Śląsku, ale nie tylko, używało się przed ćwierćwieczem młodzieżowych, być może regionalnych form kalić się (to mi się kali / to się nie kali), a oprócz tego czasownika skalić, bliskiego polskim potocznym opylićopchnąć.
Wciąż mam zbyt mało potwierdzeń, dlatego proszę Ludzi Dobrej Woli z całego świata, którzy byli lub są uczniami w polskich szkołach, o wypełnienie krótkiej ANKIETY (tu proszę kliknąć).
Z góry serdecznie dziękuję.

Najnowszy wpis na blogu Dobrego słownika dotyczy chędożenia. Zapraszam. Bardzo polskie słowo, ale jakoby pochodzące z języka niemieckiego. Tak to ujął Brückner:

Najprawdopodobniej chędożenie  w wieku XVI oznaczało wyłącznie czyszczenie. Tak o tym zaświadcza Słownik polszczyzny XVI wieku I

Zastanawiające te meandry metaforycznego myślenia, bo w dzisiejszej polszczyźnie chędożyćcoire.
Najciekawsze, że rosyjski chudożnik też ma jakiś związek z przymiotnikiem chędogi.

Lecz — jak widać z powyższego — Max Vasmer odrzucał pomysły Aleksandra Brücknera. Będziem myśleć.

Ten ogólny tytuł jest tytułem książki, interesującego zbioru studiów:
Tradycja a współczesność – badania naukowe, red. Ewelina Chodźko, Monika Maciąg, Wyd. Nauk. TYGIEL, Lublin 2018.
Książka jest dostępna w formie PDF online.

Spis treści
Beata Gala-Milczarek
Rola tekstów folklorystycznych Oskara Kolberga w edukacji językowej ……………………… 7
Marek Sierakowski
Tradycja – lokalność w dyskursie naukowym …………………………………………………………. 16
Jowita Gromysz
Zaczytani w tradycji. Licealiści wobec kanonu lektur ……………………………………………… 29
Joanna Smoła
Polskie tradycje łowieckie a Kościół – badania leksykologiczne ……………………………… 40
Marcela Szymańska
W stronę „nowej tradycji”, czyli o „koronkowych” wypiekach w Raciborskiem ………… 57
Michaela Zormanová
Wychowanie regionalne w szkołach na Zaolziu ……………………………………………………… 73
Grażyna Mańkowska
Rekonstrukcje historyczne – czy są nam potrzebne?………………………………………………… 87
Michał Sokołowski
Historia i znaczenie sztuki miecza kenjutsu oraz szermierki kendō na Wyspach Japońskich oraz ich związki z buddyzmem zen ……………………………………………………… 100
Robert Piórewicz
Życie zgodne z naturą w ujęciu terapeutów jako źródło inspiracji …………………………… 127

Mnóstwo aktualnych informacji o stanie edukacji regionalnej i nauczania w języku polskim na Śląsku Cieszyńskim w Republice Czeskiej (tzw. Zaolziu) wnosi artykuł Michaeli Zormanowej.

Taką pociechę znalazłem dla siebie w Przeglądzie Powszechnym z 1914 roku. Biadano nad reformą oświaty — zawsze się biada — ale przynajmniej przypominano, co jest ważne. Czytanie autorów, a mądrość ma przyjść w ślad za nim.

Filologia matką umiejętności historycznej. Dlatego być może dzieje kultury polskiej tak udatnie opisał Aleksander Brückner, którego czytać wciąż warto.

Oczywiście Górnoślązakom zaangażowanym podskoczy ciśnienie, a raczej dźwignie sie druk, gdy w następnym tekście, opublikowanym w recenzowanym i dbającym o prestiż czasopiśmie naukowym ujrzą rozważania o gwarze w krajobrazie miast Górnego Śląska.
I nie ma się co dziwić, bo dziwienie się obecności śląskich tekstów pisanych — artystycznych i użytkowych — było usprawiedliwione jeszcze przed dekadą, ale dzisiaj wydaje mi się to naukowym (?) buksowaniem w miejscu, z kołami skierowanymi w niewłaściwą stronę.
Jeśli każdy przytomny obserwator dostrzega, że istnieje różnica między standaryzującym się dynamicznym systemem językowym obecnym w piśmie i kulturze masowej, używanym przez ludzi mieszkających w miastach, wykształconych a tradycyjnie opisywanymi przez dialektologów polskich gwarami — bywa, że recesywnymi, ograniczonymi terytorialnie i stylistycznie systemami językowymi używanymi przez mieszkańców wsi, to może warto podjąć wysiłek, by nie używać terminów polisemicznie, gdyż to przeczy ich terminologicznej funkcji.
Ten wysiłek jest zresztą podejmowany — funkcjonują pojęcia: regiolekt, etnolekt, asekurancki i neologiczny lekt, nawet dialekt literacki (tak na Kurpiach), jeśli nie (mikro)język lub język in statu nascendi czy najodważniejszy, radykalny, ach, czy przypadkiem nie rewolucyjny: język (górno)śląski.

W najnowszym numerze czasopisma „LingVaria”, związanego z Wydziałem Polonistyki UJ (Vol 13 No 26 (2018)), ukazał się w dziale Debiuty naukowe tekst Anny Momot  Gwara w górnośląskiej przestrzeni miejskiej.

Przy debiutach naukowych część odium związanego z nienadążaniem za stanem badań powinna spadać na recenzentów i redakcję czasopisma, ale to mnie zupełnie nie interesuje, ponieważ zawsze staram się skupiać na meritum, a niekiedy na drobiazgach, stąd moja predylekcja do przyczynków. Co to zresztą za debiut naukowy, skoro autorka opublikowała już w 30 numerze „Socjolingwistyki” datowanym na rok 2016 tekst o gwarze śląskiej w „tłumaczeniach” literatury światowej. Cudzysłów pochodzi od autorki, ponieważ z jakichś przyczyn nie chciała ona nazwać np. tłumaczeń Mirosława Syniawy tłumaczeniami.

Obiecany szczegół

Jako się rzekło, nie czerpię przyjemności z polemik. Toteż zaczyna się przyczynek.
W grudniu 2015 roku dzięki kreatywności agencji reklamowej i działaniom stowarzyszenia Pro Loquela Silesiana pojawiła się dynamiczna kampania reklamowa piwa żywieckiego, wykorzystująca, a jakże „gwarę śląską” (ale co ujdzie w beztroskim dziennikarskim newsie, ma inną wagę w artykule naukowym). Wśród billboardów i innych materiałów promocyjnych był i taki:


Pomińmy błąd w zakresie pisowni łącznej i rozdzielnej, bo nie to jest tematem wpisu. Skupmy się na kali sie.

Czasownik kalić (się) w znaczeniu ‘brudzić (się)’, związanym przejrzyście (sic!) z prasłowiańskim *kalъ, znany jest oczywiście na większych obszarach naszej części Słowiańszczyzny. Nie ma jednak związku z powyższym przekazem reklamowym. 
Użyte tam kali sie to jeden z wielu przykładów leksyki dość powszechnie znanej wśród miejskich użytkowników współczesnej śląszczyzny, trochę więc z domeny socjolektu młodzieżowego, szkolnego.
Docenić zatem trzeba niezależne, jak mniemam, odnotowanie wyrazu przez Dariusza Dyrdę w jego podręczniku Rýchtig Gryfno Godka (2009, s. 165; pisownia autora):

kalić sie – 1. opłacać się: Mie się to niě kali

To właśnie znaczenie ‘opłaca się’ zostało użyte przez twórców reklamy. Jego znajomość nie jest powszechna, a w badaniach profesjonalnych językoznawców się nie pojawiło (o podobnych przypadkach wspominam w swoich Współczesnych tekstach śląskich… na s. 242–243).

Czasownik kalić jest wprawdzie notowany przez XIV tom Słownika gwar śląskich pod red. B. Wyderki (2015, s. 46) w niepodstawowych znaczeniach, lecz nie łączą się one bezpośrednio z tym, które zostało wyzyskane w reklamie.

3. ‘sprzedawać za bezcen’ [Rogów w pow. wodzisławskim, Lisów w pow. lublinieckim, Olszowa w pow. strzeleckim oraz Opole (Malina); z dawnych zbiorów ks. Michała Przywary i Stanisława Wallisa oraz z nowego słownika mieszkających w Rudzie Śląskiej kompilatorów Barbary i Adam Podgórskich];

4. ‘zamieniać z kimś jedne przedmioty na inne’ [Rzuchów w pow. raciborskim i zbiory Wallisa]

Znaczenia te są w pewnym związku z transakcjami, lecz nie są zgodne z wyżej odnotowanym w reklamie i słowniku Dyrdy (potwierdzonym też w Słowniku Gōrnoślōnskij Gŏdki Bogdana Kallusa) przekazem reklamowym. W SGŚ brak ilustracji, lecz w Kartotece Słownika gwar polskich wydawanego w Instytucie Języka Polskiego PAN w Krakowie znajduje się cytat z Rogowa (śl. Rogowy, z Rogōw) objaśniający kontekst (transkrybuję na dominującą ortografię śląską):

Tela dostoł erbowizny, a lekomyśnik kalył po kōnszczku, aż wszystko przekalył.

Dlaczego o tym napisałem i do czego ten przyczynek się ma przyczynić? O prawdę chodzi, a nie o popisy. We wzmiankowanym wyżej świeżo opublikowanym tekście na s. 311 napisano bowiem, że jakoby zaistniał w miejskiej przestrzeni czasownik kalać się.

Takie błędy kalają renomę filologów zaangażowanych w przywołaną publikację.

Tekst niniejszy rozmaicie można kwalifikować, ale nie jest reklamowaniem alkoholu.

Ale nie chciałbym być na początek posądzony o kierowanie się względami ku płci lub wiekowi. Do rzeczy: poznajcie stronę epentezy.blogspot.com.
To blog dynamicznych językoznawczyń — studentek Wydziału Polonistyki UJ.

Nazwa „Epentezy” świadczy o fascynacji zjawiskami lingwistycznymi powstałej już na początku edukacji, podczas poznawania pojęć z zakresu morfonologii.
Po angielsku epenthesis najprościej wytłumaczyć jako adding extra vowels, a jako że moje pokolenie nie mówi po angielsku biegle, skomentuję powstanie bloga i silnej tej Grupy słowem ekstra.