19 marca

Dziewiętnasty marca to imieniny Józefa, w Krakowie stojące w korkach autobusy ozdobione są miejskimi biało-błękitnymi chorągiewkami, bo Święty Józef — jak się okazuje — jest patronem Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa. Z przekory i z chęci poznawania innych miejsc (ale broń Boże nie z kierowany ojkofobią!) udaję się myślą i słuchem na Kaszuby. Dziś się słucha Radia Kaszëbë, bo 19 marca to Dzień Jedności Kaszubów — Dzéń Jednotë Kaszëbów.

Co jest stolicą Kaszub?

Teraz by się zdawało, że Gduńsk, kłóciły się o to miano jakoby Wejherowo, Kartuzy i Kościerzyna. Nie jest to proste, bo Królowa rezyduje w Sianowie, a ksiądz biskup w Pelplinie. Gdy się weźmie porządny kontrreformacyjny podręcznik do geografii (taki jest w miarę pewny, bo nie tknęły go żadne nowomodne reformy oświaty— ani Jędrzejewicza, ani Zalewskiej) — to jest: Philipp Clüver, Introductio in universam geographiam, tam veterem, quam novam, Brunszwik 1678, można wyczytać, że najważniejsze są Chojnice!

A pozostałe grody to Człuchów, Bytów i Lębork. Wszystko się zmienia. Jeszcze sto lat temu mało kto grał na akordeonie, a dziś jest to nieodłączny element kaszubskiego ludowego świętowania — bicie rekordów w liczbie grających itp. jarmarczne nieco atrakcje. Uniwersytet Gdański dnia tego intensywnie zaś promuje kierunek etnofilologia kaszubska.

Prof. Marek Cybulski to najwyższej klasy językoznawstwo z arcyludzką twarzą

Zachęca się ludzi do realizacji zawodowej w społeczności posługującej się językiem regionalnym (jak nazywa Kaszubów nie bez ich zgody stosowna ustawa).

Dzień Jedności Kaszubów i kaszubski książę

Kaszubska Wikipedia nie pisze dokładnie, o którego księcia chodzi, a dodaje, że tytułował się tak również Barnim I.

Dzéń Jednotë Kaszëbów – swiãto ùsôdzoné dlô pamiãcë ò pierszi zmiónce ò Kaszëbach. Papiéż Grégòr IX 19 strëmiannika 1238 rokù wëdôł pierszi dokùmeńt z mionã Kaszëbë – “ksyżã Kaszëb” (duce Cassubie). Pòtemù ksyżëc Zôpadny Pòmòrsczi nôsy titel dux Slauorum et Cassubie tj. ksyżëc Słowiónów ë Kaszëb. Negò titla brëkòwôł jesz ksyżëc Barnim I (1210 – 1278).

Tekst bulli jest dostępny w trzech językach tutaj, a obrazek z Codex diplomaticus Brandenburgensis poniżej:

Raczej jest bardziej prawdopodobne, że papieżowi chodziło o zmarłego w 1187 r. księcia Bogusława I, pochowanego w nieistniejącym już dziś klasztorze w Grobi na wyspie Uznam. Tak to już jest z tymi świętami, że nic nie jest pewne, ale świętować je fejn.

Conclusio

Kaszubom z okazji ich święta życzę wszystkiego dobrego i odważnej jedności w bogactwie indywidualnych i grupowych wyborów.

Zdaje się, że dziś imieniny ulicy, bo nie odpust, skoro kościoła nie ma.

Dawniej niektórzy pytali o datę słowami: „Jakiego to dzisiaj mamy świętego?”. Do niedawna 17 marca przynajmniej w Krakowie ważniejsza była Gertruda, benedyktyńska mniszka. Najwyraźniej ta święta opiekunka kotów i obrończyni przed polnymi myszami ma pretensje do modniejszego współcześnie Patryka.

Czy mem to jakaś forma pamięci o świętych?

Przez cztery wieki, mimo pożarów i wojen odbudowywany, stał kościół fundacji Mikołaja Wierzynka.

Piotr Hyacynt Pruszcz, KLEYNOTY Stołecznego Miástá KRAKOWA ALBO KOSCIOŁY y co w nich iest widzenia godnego i znácznego, wyd. 2, Kraków 1745, s. 152
Mal. St. Bryniarski, ze zbiorów Ambrożego Grabowskiego; niedziałający link MNK

Kościół (na czerwono) pod jej wezwaniem był w Krakowie za murami miasta, niedaleko dzisiejszej ulicy św. Gertrudy — tylko nazwa została. Obok cmentarzyk dla skazańców — oznaczony kolorem żółtym.

Lokalizacja kościoła św. Gertrudy z cmentarzem na ortofotomapie Krakowa.
Źródło: Piotr Banasik (AGH, Kraków) i Bartłomiej Trybuś (ZG Janina, Libiąż), Lokalizacja nieistniejących kościołów i cmentarzy we współczesnej topografii Krakowa, „Rocznik Krakowski” LXXXIII, Kraków MMXVII, s. 31.

Teraz mamy tam piękne, nowoczesne publiczne toalety.

Habent sua fata ecclesiae…

Gazeta Wyborcza pisze o cennej inicjatywie UJ — pomocy psychologicznej dla studiujących mających kryzys, kłopoty, zaburzenia. Student też człowiek, a jeśli to człowiek myślący i wrażliwy, warunki zaś bywają rozmaite, to problemy się zjawiają.

https://www.uj.edu.pl/sowa

Nie byłbym sobą, gdybym nie wypatrzył jakiegoś punktu, który mnie zastanowił i wzbudził wątpliwości. Chodzi o liczby:

Chyba jedna trzecia to mniej niż 50%, z czego by wynikało, że brać studencka i doktorancka to odporni na stres, doskonale sobie radzący w zapewne idealnej przestrzeni twardziele. Ale mi się nie zgadza.
Mam nadzieję, że ta SOWA wylatuje we właściwym czasie, więc może sowa Ateny, gdy nie lata, doradza.

Uczono nas jako oczywistości, że istnieje zbratany język serbo-chorwacki. Nie wszystkim się to zbratanie, podwójna norma i podwójny alfabet podobały. Krwawa i okrutna wojna sprzed trzydziestu niemal lat odbiła się i odbija w języku. Kompetentniejsi ode mnie wiele na ten temat napisali. Podział przejawia się m.in. w odwrocie od serbskiej łacinki. Gdybym to samo napisał słowami: w dowartościowaniu serbskiej cyrylicy, pisałbym o tych samych faktach obserwowalnych na kartkach, szyldach, w gazetach i ekranach komputerów, a jednak akcenty rozłożone byłyby inaczej.

Nie miałem jeszcze w ręku książki Artura Stęplewskiego z UAM Semioza pisma. Cyrylica i łacinka w serbskim i chorwackim dyskursie narodowym na tle słowiańskim. Zanim poszukam tej książki, podzielę się refleksją o refleksji.

Omawia pracę Stęplewskiego w Skrze Artur Jabłoński (pisarz, dziennikarz, uczony), omawia i dzieli się własnymi refleksjami i wspomnieniami, bowiem na Kaszubach, w tej krainie szczęśliwości powodowanej posiadaniem przez kaszubszczyznę statusu języka regionalnego, funkcjonowaniem skodyfikowanej wersji języka literackiego i dotacjami z Ministerstwa, młodzi (i) gniewni wywracają stolik z kompromisami pisownianymi.

Postuluje się i następuje przynajmniej symboliczne, ale mocne, wprowadzenie pisowni sprzed wojny, pisowni „Zrzeszińców”, marginalizowanych nieco w syntezach dotyczących języka kaszubskiego.

Mocne, bo na przykład w przekładzie „Le Petit Prince” znanego w Polsce jako „Mały Książę” w tłumaczeniu Macieja Bandura.

Cytat dotyczący Śląska:

Pisząc o próbach tworzenia zasad normatywnych dla śląszczyzny, A. Stęplewski obszernie omawia „projekt ortograficzny” prowadzony pod kierownictwem Jolanty Tambor. Swoje uwagi na ten temat autor książki kończy następującym stwierdzeniem: „Działacze śląscy, przewidując, że proces normalizowania idiomu wymaga wielu lat pracy związanej m.in. z obserwacją praktyki codziennej w stosowaniu ortografii, przyjęli – co stanowi rzadkość w procesach narodowotwórczych – nieograniczony czas przyswajania normy graficznej. Najprawdopodobniej wynika to z faktu, że idiom śląski, wobec braku akceptacji przez władze i parlament polski, nie stanie się w najbliższym czasie przedmiotem szkolnego nauczania”.

Z daleka widać może i lepiej, ale nie zawsze. Zdaje się, że nie ma jednego forum, na którym „działacze śląscy” prowadziliby jakąś stałą pracę nad językiem. Być może dobrze spojrzeć jeszcze raz na kaszubszczyznę, skoro okazuje się, że idealizowana także przeze mnie kompromisowa formuła wspólnej normy ortograficznej, mimo że pozwoliła odetchnąć od sporów o znaki diakrytyczne i zająć się twórczością, upada. Czy i jaki będzie to miało wpływ na normę śląską terytorium dominującego demograficznie i dyskursywnie, z grubsza od Raciborza po Katowice? Przyjęta zostanie ortografia „ślabikorzowa” (reprezentują ją wybitne dzieła M. Syniawy), a może fonologiczny zapis Feliksa Steuera — łatwy dla poligloty B. Wanota, lecz odbiegający od przyzwyczajeń pisownianych absolwentów polskich szkół?

Dziś dzień świętego Patryka, hucznie obchodzony, choć jakby zeświecczony. Nie o tym jednak będę rozprawiał. Śląsk w tytule pojawił się dlatego, że historię Irlandii śląskimi rymami opisał w ubiegłym roku Bronisław Wątroba — rudzki działacz i poeta, którego energii i pól działalności nie jestem w stanie pojąć, więc także nie podejmuję się opisać.

Jedną z ciekawszych inicjatyw było wydanie książki Ô ty Wyspie Szmaragdowy, Rudzkie Towarzystwo Przyjaciół Drzew OPP, Ruda Śląska 2018.

Rys. Marek Wacław Judycki

Emerytowany górnik opisał dzieje Irlandii od czasów prehistorycznych po konflikty, szanse i zagrożenia czasów współczesnych. Oto garść śląskich rymów, pochwała wolności:

Na św. Patryka

Czy skiż Patryka
trza zimie zmykać?

Szmaragdowy Wyspie istny patronuje
Zdo iże Europa aże cołko czuje.

Na wyspa św. Patryka
Rajzujóm niy yno rzykać.

Niywolnik świyntym

Niywolnik z Waliji
Tukej odsprzedany
Tako w Irlandyji
Umynczōł sie z panym

Uciyk w świat daleki
Francjo, Italyjo
Gōry lasy, rzeki
Wander niy mecyjo

Dyć na ściyżkach swojich
Ciyngym trefioł Boga
Bestōż sie niy boji
Postawić zaś noga
W irlandzki dziedzinie
Krziż tu wszyskim niesie
Co łōn do – niy minie
Tōż szkryfnōńć to chce sie

Trza po ślōnsku chwolić
Świyntego Patryka
Cud to jego woli
Zaczyli tu rzykać.

Cytat sprzed wojny, a w sam raz na dzisiejsze internetowe dyskusje o formach żeńskich.

Poradnik Językowy

85 lat temu doradcy językowi uważali, że profesorka jest odpowiednim słowem dla kobiety kierującej uniwersytecką katedrą, z nominacją od Prezydenta RP.

Czy to więc lata PRL zablokowały językowo rozwój form żeńskich i upowszechniły formy pani profesor, pani adwokat (mecenas)? Może to jednak wola użytkowników i użytkowniczek polszczyzny.

Człowiek ten żył długo (1891–1973), żył i pracował naukowo dla Polski, także na emigracji. Był zaangażowanym i integralnym katolikiem. Kto chce, niech przeczyta biogram Haleckiego choćby w Wikipedii. Napisano o nim na stronach IPN:

jest największym, najczęściej na świecie cytowanym a jednocześnie najmniej w Polsce znanym historykiem XX stulecia. 

Mnie wpadła w oko odpowiedź Haleckiego na ankietę „Dziennika Poznańskiego” pt. Czego trzeba katolicyzmowi w Polsce? opublikowana przed 85 laty. Pisał m.in.:

Potrzeba (…) usunięcia rozłamu politycznego wśród katolików, dla których wspólne przekonania religijne powinny być ważniejsze od różnicy poglądów między zwalczającemi się obozami.

Dziennik Poznański, 11 lutego 1934. Polona.pl

Aktualne czy nie? I jeszcze — czy to nie ciekawe, że chyba nie reaktywowano Zrzeszenia Pisarzy Katolickich?

Impreza rangi ogólnogórnośląskiej. Jest materiał wideo.

Ślonsko godka dzisioj króluje we Szkole Podstawowej nr 22 na Frynie – bajtle bierom udział we konkursie :)

Opublikowany przez RudaSlaska.com.pl Wtorek, 12 marca 2019
Konkurs Ślonzoki Niy Gynsi
Źródło: https://rudaslaska.com.pl/i,miedzyszkolny-konkurs-slonzoki-niy-gynsi-po-raz-15-odbyl-sie-w-sp-nr-22,200274,1369949.html

Konkurs w takiej formule nie jest łatwy dla uczniów. Zaangażowana jest pamięć, opanować trzeba elementy sztuki aktorskiej, założyć stroje, które sentyment budzą u pokolenia 55+, zdobyć i ustawić elementy scenografii. Czy dzięki takim występom śląszczyzna domowa jest wspierana czy „muzealizowana”? Występują chyba nie tylko dlatego, że nauczycielki kazały. To jest śląskość odświętna trochę i nobilitowana, bo obecna w szkole.
Ja podziwiam i doceniam. Szacunku godna jest obecność ludzi kultury i przedsiębiorców.

Wyniki, Jury, Organizatorzy

Laureaci tegorocznej edycji Ślonzoki Niy Gynsi:

Grand Prix – Wiktoria Friede z SP nr 30
I miejsce-  Oliwia Bieniek i Sandra Malikowska z Gimnazjum nr 12
II miejsce –  Zofia Ruda z SP nr 3
III miejsce – Piotr Cmok z SP nr 15

W konkursie wzięło w sumie udział 21 uczniów   z 10 rudzkich szkół: SP nr 3, 6, 15, 17, 18, 22, 25, 27, 30 oraz Gimnazjum nr 12.

W jury zasiedli: Mirosław Neinert (przewodniczący) – aktor i dyrektor Teatru Korez, pani Barbara Wilk – członek Związku Górnośląskiego koło Kochłowice, pani Joanna Sodzawiczny – aktorka Teatru Naumiony.
Organizatorki: Joanna Chawińska, Katarzyna Pietrzak, Joanna Marek

Znalezione w serwisie Polona. Rysunek Celiny Dominikowskiej, zmarłej w roku 1908.

Ciekawe martyrlogium:

Papin, Denis
Galilei, Galileo
Pellico, Silvio
Manuzio, Aldo
Balmat, Jacques
Palissy, Bernard
Jacquard, Joseph Marie
Heilmann, Josua
Wells, Horace
Colón, Cristóbal
Kopernik, Mikołaj
Archimedes
Lebon, Philippe
Tasso, Torquato
Bruno, Giordano
Leblanc, Nicolas
Jacquemont, Victor
Fulton, Robert
Fitch, John
Garnier, Francis
Lambert, Gustave
Gutenberg, Johannes
Condorcet, Jean Antoine Nicolas de Caritat
Carnot, Lazare
Richmann, Georg Wilhelm
Sauvage, Louis Frédéric
Vesalius, Andreas
Pilâtre de Rozier, Jean-François
Kepler, Johannes
Lavoisier, Antoine Laurent de
Sokrates
Morgan, William
Livingstone, David
Chappe, Claude
Ramus, Petrus

Autorka podpisana ROJEK-KIEŁBASA ANNA (myślałem, że najpierw podaje się imię) napisała tekst w portalu Onet.pl na temat imion rzadkich i według niej dziwnych.
Oto te imiona:

Najrzadsze imiona dla dziewczynek Najrzadsze imiona dla chłopców
Warwara Yehor
Yelyzaveta Wojmir
Vira Veniamin
Teodozja Taras
Talita Tadej
Sofiko Ścibor
Semiliana Sinan
Pia Rufin
Miglena Narek
Melek Longin
Ilaria Jamal
Damroka Gleb
Cansu Gwidon
Aurika Goran
Asteja Gagik
Arnika Dragomir

Co kogo dziwi

Czy rzeczywiście są to imiona dziwne i rzadkie? Nie wszystkie! Warwara i Yelyzaveta to częste, oczywiste i wcale nie dziwne imiona dziewczynek nadawane na wschód od Polski — odpowiedniki imion Barbara i Elżbieta. Vira (Wira) to ukraiński odpowiednik rosyjskiej Wiery (modnej też w formie Vera). Świadczą o tym, że obywatelki Ukrainy bądź innego sąsiedniego kraju urodziły dzieci i zapisały ich imiona w systemach informatycznych ewidencji ludności. Yehor to paszportowa (w transkrypcji angielskiej lub coś koło tego) imienia, które być może za sprawą Jegora Gajdara bywa w polskiej przestrzeni słyszane w wersji rosyjskiej, lecz litera świadczy dobitnie, że Yehor (Jehor) jest zapewne obywatelem Ukrainy. Veniamin to PESEL-owa wersja wschodniosłowiańskiego Wieniamina, pochodzącego oczywiście od hebrajskiego i znanego w wielu krajach Beniamina. Taras nie powinien dziwić nikogo, kto w szkole średniej nie spał, gdy mówiono o istnieniu wybitnego poety ukraińskiego Tarasa Szewczenki. Gleb jest świętym prawosławnym — księciem, męczennikiem. Imię to nie jest więc zapewne dziwne w środowisku rodzinnym dziecięcia.
Co jest dziwnego w Teodozji? W moim miasteczku kilka pań nosiło takie imię. Może więc ktoś nadał dziecku imię po babci, czyli nihil novi.

A Damroka?

To przecudna legendarna księżniczka kaszubska z XIII wieku. A może imię to nadane zostało przez mamę — fankę energetycznej gwiazdy Damroki Kwidzińskiej?

Tak sobie właśnie myślę, że takie imię jest sygnałem kaszubskości. Jak imię Stanisław jest jasnym sygnałem, że rodzina nie ulega imienniczym modom.

Pia (po łacinie: pobożna) jest odpowiednikiem Piusa. Imię to jest obecne i w Polsce i w krajach niemieckojęzycznych. Może stawać się nieco częstsze, jeśli żywy wciąż będzie kult świętego ojca Pio z Pietrelciny.

I tak dalej. Ludzie (zwykle) nie nadają imion bez pomyślunku. Pisałem o tym w blogu Dobrego słownika. Polska nie jest narodowym ani religijnym monolitem. Różność kultur odbija się w imionach rejestrowanych przez systemy Ministerstwa Cyfryzacji.