W tegorocznej kampanii parlamentarnej znów ogłaszam, że zbieram ulotki, inne materiały i informacje o nich. Oczywiści chodzi mi o takie, które pod względem językowym są interesujące.

Wystosowałem następujący apel:

Szanowni Państwo, oto znów kampania wyborcza w pełni, więc pozwalam sobie, tradycyjnie już, poprosić o wszelkie sygnały dotyczące publicznego użycia w piśmie(plakaty, ulotki wyborcze) lub w mowie (przez komitety, kandydatów bądź podczas wydarzeń związanych z kampanią) gwar, dialektów, języków regionalnych lub aspirujących do takiego statusu, regionalnego słownictwa, języków mniejszości narodowych bądź etnicznych — środków językowych innych niż standardowa polszczyzna.
Będę wdzięczny za materiały oryginalne, zdjęcia, linki, wszelakie informacje, także z lokalnych mediów, jak np. https://poznews.pl/trzeba-naprawiac-gemele-po-pisie-bosacki-gwara-na-konwencji/ (przykład najświeższy, tytułem przykładu).

Artur Czesak

Dziś prawie każdy ma klimę (rodzaj żeński) — w samochodzie, w pracy, a nawet w mieszkaniu. W Polsce przedrozbiorowej klima było (rodzaj nijaki), a że kraj był olbrzymi, to były w różnych jego częściach rozmaite klimata. Tak, dawne słowo klima oznaczało klimat, czyli jeden z pasów „od ekwatora ku polom”.

Zapraszam do posłuchania Wyczesanych rozmów w Radiu Kraków:

Oczywiście można różnych klimatycznych i pogodowych wyrazów używać przenośnie. Wszak „takie mamy klima”, mógłby ktoś powiedzieć przed trzema niemal wiekami.

Jest Pegaz i ojczysty pieśniarz

Ależ nam się wszystko w rozmowie z red. Wiolettą Gawlik plątało, gdyśmy rozważali, co to właściwie są wakacje i jak się mają do horror vacui i vacatów na różnych stanowiskach.
Link do audycji w Radiu Kraków: https://www.radiokrakow.pl/audycje/wyczesane-rozmowy-82986/wakacje-wywczasy-i-wolnosc/

Niepróżnujące próżnowanie to tytuł zbioru poezji Wespazjana Kochowskiego (1674). Kto chce mieć niebanalną lekturę wakacyjną, może sobie zaglądnąć do Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej.

Duży, oryginalny, dokładny, rzetelny słownik śląsko-polski tworzy Roman Wencel. Dzięki wysiłkowi Autora możemy już zapoznać się z częścią zawierającą hasła od A do M. Interesujące przykłady, wartościowe konteksty, wrażliwość na osobliwości składni i gramatyki.
Wszystkich zainteresowanych językiem (Górno)Ślązaków i (Górno)Ślązaczek zachęcam.
Słownik śląsko-polski oparty na wymowie z okolic Opola powinien być i zapewne jest lekturą każdego silezjologa i każdej silezjolożki.
http://www.math.uni.wroc.pl/~rwenc/sil/slownik_sp.pdf

Wymowę tę Autor — matematyk — zapisuje za pomocą systemu znaków złożonych chyba w programie TEX,. Dobór liter pozwala na oddanie wielu fonetycznych właściwości śląszczyzny opolskiej, jej bogatego systemu samogłoskowego, w przeciwieństwie do śląszczyzny spod Katowic, Gliwic czy Rybnika także z samogłoskami nosowymi. Pewne kategorie morfologiczne Autor powiązał ze sposobami zapisu, więc w sumie liter jest 42, a do tego 7 dwuznaków. Nie zapisuje zmiękczeń spółgłosek przed samogłoskami za pomocą litery i, czym zbliża swoją ortografię do zapisu fonetycznego. Oto kilka przykładowych haseł:

Porównanie nazw grzybów: bagjylńôk i bagjyńôk (w zapisie „ślabikorzowym” bagiylniŏk i bagiyniŏk) z hasłami bagielniak i bagieniak ze Słownika gwar śląskich pod red. B. Wyderki dowodzi, że praca R. Wencla jest oryginalna, a Autor odpowiedzialnie dokonuje opisu haseł, w tym przypadku identyfikacji gatunków.

SGŚ I

To porównanie pokazuje także bogactwo leksyki mykologicznej leśnych okolic Górnego Śląska, a czasem także kłopoty identyfikacyjne, jakie mieli zbieracze grzybów i słownictwa.

Przyjdzie czas na dyskusję, a może i krytykę. Wśród problemów dyskusyjnych można wskazać właśnie zapis przez „gj”. Czy ten element jest równie silny i wart zapisania jak w sąsiedztwie spółgłosek wargowych, np. wybjyrô? Czy ma wartość fonologiczną? Z punktu widzenia normatywnego idziymy można chyba rozpatrywać jako polonizm, ale słownik prezentuje się raczej jako rejestrujący język znany Autorowi, więc ma konkretne umiejscowienie czasowe, pokoleniowe i przestrzenne. O stopniu normatywności zapisu więcej dziś powiedzieć nie umiem. Trzeba by się spotkać. Zapis zawsze można skrytykować. Np. w przytoczonym fragmencie z SGŚ jest miejscownik kžipopax. O ile mi wiadomo, grupa spółgłosek właściwych musi być jednorodna pod względem dźwięczności (możliwe są więc warianty i , z ř raczej ubezdźwięcznionym, ale o naturze tej głoski w kontekście niniejszego tekstu nie ma co deliberować; por. Karaś 1965: 124), więc jest to błędny zapis, ale redakcja z jakichś względów nie dokonywała ingerencji w zapis dostępny jej w kartotece. Może zresztą to po prostu kiks. W każdym razie należy odróżniać drobne kwestie od zasadniczych. A zasadniczą przyczyną powstania niniejszego wpisu była radość z tego, że Dykcjůnôrz ma już 413 bardzo treściwych stron.

http://www.math.uni.wroc.pl/~rwenc/sil/slownik_sp.pdf

Inteligencja, kultura, hart ducha, duża wiedza dialektologiczna, dowcip, wiara… Tak wiele jeszcze można by wymieniać cech pozytywnych.
Dla mnie także Nauczycielka skrupulatności w podejściu do materiału gwarowego i Autorka wiersza witającego na świecie Michała.

Zwłaszcza mądry i dobry uśmiech

Ktokolwiek widział albo napisał słownik gwarowy, niechże raczy dać mi znać. Chętnie kupię. Zresztą nie tylko prace ściśle słownikowe. Interesują mnie także teksty o gwarze i pisane gwarami różnych regionów.
Na liście poszukiwanych jest np. praca dra Adama Wróbla Bo óny korzyniamy w ziemi sum głymboko o gwarach kujawskich.

Podobnie rad bym poznać książki pana Łukaszewicza z legendami kujawskimi.